Sejm odrzucił we wtorek, 20 października, wniosek Prawa i Sprawiedliwości o wotum nieufności wobec ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego. Przeciwko odwołaniu głosowało 234 posłów, za wnioskiem opowiedziało się 204 parlamentarzystów, nikt nie wstrzymał się od głosu. Do powodzenia wniosku potrzeba było 231 głosów, jak relacjonuje Polska Agencja Prasowa.
Domański pozostaje na stanowisku ministra finansów, a premier Donald Tusk zapowiedział, że wystąpi do prezydenta Karola Nawrockiego z wnioskiem o mianowanie go na wicepremiera. Decyzję tę szef rządu przedstawił wprost jako gest skierowany do opozycji, która wnioskowała o odwołanie ministra.
Zarzuty PiS: fatalny stan finansów publicznych
Wniosek o wotum nieufności złożyli posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Zarzucali Domańskiemu fatalny stan finansów publicznych, wynikający między innymi z wysokich deficytów budżetu oraz problemów z uzyskaniem zaplanowanych dochodów. To właśnie kwestia deficytu stanowiła oś debaty sejmowej.
Warto przypomnieć, że Polska zmaga się obecnie z jednym z najwyższych deficytów w Europie. Rząd przyznaje to zresztą sam, choć próbuje przekonywać, że nie ma powodów do niepokoju. Opinia publiczna słyszy zatem, że rekordowe zadłużenie jest w pełni kontrolowane, podczas gdy kolejne miesiące przynoszą informacje o rosnących kosztach obsługi długu.
Tusk: „Jestem bardzo dumny z pracy ministra Domańskiego”
Podczas wtorkowej debaty premier Donald Tusk stanął w obronie swojego ministra. Oświadczył, że politykom PiS „kością w gardle stoi sukces Polski” i dodał, że jeśli opozycja chce odwołania kogoś z rządu, to znaczy, że ten ktoś jest bardzo dobrym ministrem.
„W związku z tym, że tak bardzo doceniliście Andrzeja Domańskiego, złożę wniosek do prezydenta o mianowanie ministra Domańskiego na wicepremiera polskiego rządu” – zapowiedział szef rządu, zwracając się do posłów PiS. O decyzji Sejmu i zapowiedzi premiera informują również PolsatNews.pl oraz Tygodnik Solidarność.
Tusk podkreślił, że Domański nie wymaga obrony. „To jest wyjątkowe wotum nieufności, ponieważ rzadko kiedy w naszej historii Polska w sposób tak wyjątkowy wyróżniała się na tle wszystkich państw europejskich, jeśli chodzi o podstawowe dane dotyczące rozwoju gospodarczego” – powiedział premier.
Deficyt „w ryzach”, czyli obietnice zamiast rachunków
Najbardziej wymowny fragment wtorkowej debaty dotyczył jednak długu publicznego. „Tak, za to płacimy cenę, to wysoki deficyt i to jest dług. Z tym długiem nie lękajcie się, póki jest Andrzej Domański, póki jest koalicja 15 października, a więc przez wiele, wiele następnych lat ten dług będziemy trzymać w ryzach” – zapewniał Tusk, zwracając się do posłów opozycji.
Premier zaznaczył, że wszystkie duże gospodarki europejskie mają wyższe zadłużenie niż Polska. „Nie ma żadnego powodu do paniki” – uspokajał. Tego rodzaju porównania trudno uznać za pocieszające. Jeśli jedynym argumentem na rzecz polskich finansów jest stwierdzenie, że innym też idzie źle, świadczy to raczej o ubóstwie argumentów niż o sile gospodarki.
„Jesteśmy gospodarką, która imponuje całemu światu, jestem bardzo dumny z pracy ministra Andrzeja Domańskiego” – dodał Donald Tusk.
Skąd się bierze deficyt?
W kwestii deficytu budżetowego premier wskazał na rekordowe wydatki na obronę i zbrojenia, podkreślając, że była to wspólna decyzja wszystkich sił politycznych. „To jest jedna z tych nielicznych spraw, gdzie mamy porozumienie i Bogu dzięki, ale to jest prawie 5 proc., jeśli dołożymy do tego wydatki, które są pośrednio związane z bezpieczeństwem Polski, tym militarnym, to my dzisiaj wydajemy 7 proc., to jest dokładnie tyle, ile wynosi deficyt” – powiedział Tusk.
Wydatki na obronność to rzeczywiście obszar, w którym nie ma sporu co do konieczności. Trudno jednak nie zauważyć, że deficyt zasilają również wydatki socjalne, w tym świadczenie 800 plus, czy podwyżki dla nauczycieli, o których premier również wspominał. Rząd chętnie przypisuje sobie zasługi za wzrost gospodarczy i niskie bezrobocie, ale za rosnący dług odpowiedzialności przyjąć nie chce.
„Andrzej Domański jest naprawdę wybitnym ministrem, bo udaje mu się, balansując na pewnych ryzykach, utrzymywać w ramach bezpieczeństwa państwo polskie i stan finansów, i równocześnie wydawać dużo pieniędzy tam, gdzie to jest potrzebne – dla ludzi, dla najbardziej potrzebujących i na bezpieczeństwo Polski” – przekonywał premier.
Apel o współpracę, której rząd nie okazuje opozycji
Na koniec Tusk zaapelował do opozycji o współpracę w walce z deficytem budżetowym. „Martwicie się deficytem i słusznie, my też, pomóżcie, wtedy kiedy proponujemy pewne rozwiązania, które mogą ograniczyć deficyt” – zwrócił się do posłów PiS.
Apel ten brzmi co najmniej osobliwie. Rząd, który przez dwa lata rządził bez dialogu z opozycją i prezydentem, teraz prosi o pomoc w naprawianiu finansów, które sam doprowadził do stanu, o którym mówią wprost wszyscy ekonomiści. Zgodnie z informacjami serwisu RynekZdrowia wynik głosowania był z góry przesądzony, bo koalicja rządząca dysponuje większością w izbie.
Co dalej z Domańskim?
Minister finansów i gospodarki pozostaje na stanowisku, a zapowiedź mianowania go wicepremierem oznacza podniesienie jego rangi w gabinecie. Decyzja należy do prezydenta Karola Nawrockiego, do którego premier wystąpi z formalnym wnioskiem. Warto obserwować, czy prezydent uwzględni wniosek szefa rządu.
Głosowanie z 20 października pokazało wyraźnie, że los rządowego ministra rozstrzyga lojalność koalicyjna, a nie rzeczywisty stan finansów państwa. O jakości zarządzania pieniędzmi podatników Polacy przekonają się najpóźniej przy kolejnych nowelizacjach budżetu.
Najczęstsze pytania
Ile głosów potrzeba było do odwołania ministra Domańskiego?
Do uchwalenia wniosku o wotum nieufności potrzebne było 231 głosów za. Za odwołaniem głosowało 204 posłów, a 234 było przeciw.
Co zapowiedział premier Donald Tusk po głosowaniu?
Premier zapowiedział, że wystąpi do prezydenta Karola Nawrockiego z wnioskiem o mianowanie Andrzeja Domańskiego na wicepremiera.
Dlaczego PiS wnioskował o wotum nieufności wobec Domańskiego?
Posłowie PiS zarzucali ministrowi fatalny stan finansów publicznych, wynikający z wysokich deficytów budżetu i problemów z uzyskaniem zaplanowanych dochodów.