Adrian Meronk triumfuje w St Andrews. Polski golf znów na ustach świata
To była jedna z najważniejszych niedziel w historii polskiego golfa. Adrian Meronk wygrał prestiżowy turniej Alfred Dunhill Links na legendarnym polu Old Course w St Andrews w Szkocji, nazywanym powszechnie „domem golfa”. To pierwsze od trzech lat zwycięstwo Polaka w cyklu DP World Tour, a piąte w ogóle, co stawia go w gronie najlepszych golfistów w historii tych rozgrywek.
Sukces ma wymiar szczególny, bo wypadł dokładnie dziesięć lat po debiucie Meronka w zawodowym golfie, który miał miejsce właśnie na tym szkockim polu. Co więcej, zwycięstwo przyszło w momencie, gdy Polak walczył o swoją przyszłość w tym sporcie, a wielu już go skreślało.
Dlaczego zwycięstwo Meronka jest tak ważne dla polskiego golfa?
Meronk zaczynał ostatnią rundę z dwoma uderzeniami straty do lidera, Caseya Jarvisa z Republiki Południowej Afryki. W niedzielę na Old Course, w trudnych, wietrznych warunkach, nie tylko odrobił straty, ale wygrał z przewagą dwóch uderzeń. To wielki powrót do formy po trudnym okresie, w którym wielu ekspertów krytykowało jego decyzję o przejściu do finansowanej przez Arabię Saudyjską organizacji LIV Golf.
Polak w ostatnich tygodniach gonił punkty do rankingu tydzień po tygodniu. Kilka dni przed turniejem zajrzał do Wrocławia, gdzie pograł z dziećmi podczas imprezy promującej golf. Jak sam przyznał, to właśnie tam oczyścił głowę. I ta odnowa mentalna zaowocowała fenomenalną grą w sobotę i niedzielę.
Upadek LIV i walka o przyszłość w DP World Tour
Finansowany przez Arabię Saudyjską LIV Golf, gdzie Meronk grał przez ostatnie lata, znajduje się obecnie w postępowaniu upadłościowym w Stanach Zjednoczonych. Polak zgłosił roszczenia na ponad 4 miliony dolarów, ale jak podkreśla, nie pieniądze były dla niego głównym problemem. W LIV zarobił kilkanaście milionów dolarów, ale kluczowa była odbudowa pozycji w rankingach, by móc w przyszłym roku grać w DP World Tour.
– Miałem taki plan, żeby do końca roku zbudować pozycję na następny sezon. A teraz chyba muszę skorygować te plany, bo to już nieaktualne – mówił wzruszony po turnieju. – Ale korektą planów zajmę się jutro – dodał z uśmiechem.
Wielki krok w stronę igrzysk olimpijskich w Los Angeles
To zwycięstwo to także ogromny skok w stronę igrzysk olimpijskich w Los Angeles w 2028 roku. Meronk był pierwszym polskim olimpijczykiem w golfie podczas igrzysk w Tokio w 2020 roku, startował także w Paryżu w 2024. Teraz jednym turniejem zapewnił sobie starty w DP World Tourze do 2028 roku i zrobił ogromny postęp w światowym rankingu.
Jeszcze kilka dni temu zajmował miejsce w szóstej setce Official World Golf Ranking. Teraz wskoczy w okolice trzeciej setki, co za dwa lata będzie praktycznie gwarantować mu grę w Los Angeles, gdzie golf ma być traktowany wyjątkowo uroczyście.
„Nigdy nie płaczę, ale to jest nierealne”
Decydujące uderzenie Caseya Jarvisa, jedynego rywala, który mógł jeszcze wymusić dogrywkę, Meronk oglądał już z budynku klubowego. Gdy stało się jasne, że wygrał turniej, schował twarz w dłoniach na długi czas.
– To, co się stało, jest nierealne. Nigdy nie płaczę, ale to wyjątkowy moment, nie mam słów. To był dla mnie niesamowicie trudny rok, wygrać tutaj to spełnienie marzeń – mówił Meronk.
Polak podkreślał, że przygotowywał się na trudne warunki atmosferyczne, rozmawiał z psychologiem. – Wiedziałem, że będzie tu ciężko, będzie wietrznie. Jestem szczęśliwy, pokazałem trochę dobrego golfa – dodał.
W niedzielę Meronk przeżył chwilę, o której marzy każdy golfista. Szedł słynnym kamiennym mostkiem przez rzeczkę Swilcan Burn w stronę osiemnastego dołka jako lider turnieju. – Rozmawiałem sam ze sobą, myśląc o Tigerze Woodsie i Jacku Nicklausie, jak oni szli tym mostkiem. Prosiłem ich o dobrą energię. Co za świetne uczucie – opowiadał.
Co dalej z karierą Adriana Meronka?
W LIV Golf Meronk miał swoje wielkie momenty. Wygrał w 2025 roku turniej w Riyadzie, zgarniając 4 miliony dolarów premii, był też drugi w Houston w 2024. Jednak w obecnym sezonie żadnego turnieju LIV nie ukończył w czołowej dwudziestce. W DP World Tour także czegoś brakowało, mimo coraz lepszej gry.
Niedzielne zwycięstwo w St Andrews wszystko zmieniło. Meronk udowodnił, że stać go na wielkie rzeczy, a polski golf znów ma powody do dumy. To sukces, który pokazuje, że ciężka praca, wiara i przywiązanie do tradycji sportu potrafią przynieść spektakularne efekty.
Polski golfista udowodnił, że nawet w trudnych czasach, gdy wielu go skreślało, potrafił sięgnąć po największe laury. Jego triumf w „domu golfa” to nie tylko osobisty sukces, ale także wielka promocja polskiego sportu na arenie międzynarodowej.