Janusz Kubicki startuje do Senatu. Były prezydent Zielonej Góry liczy na poparcie PiS
Janusz Kubicki, wieloletni prezydent Zielonej Góry, ogłosił swój start w listopadowych wyborach uzupełniających do Senatu w okręgu nr 20 (międzyrzecko-świebodzińskim). Choć w przeszłości związany był z lewicą i Platformą Obywatelską, dziś wszystko wskazuje na to, że może liczyć na wsparcie Prawa i Sprawiedliwości. Kandydatura budzi kontrowersje, bo przeciwko Kubickiemu toczą się dwa prokuratorskie śledztwa.
Wybory uzupełniające po śmierci senatora Różańskiego
Po śmierci senatora Mirosława Różańskiego, prezydent zarządził wybory uzupełniające do Senatu w województwie lubuskim na niedzielę 22 listopada. Zmarły polityk reprezentował Trzecią Drogę i należał do Polski 2050. Teraz o jego mandat powalczy między innymi były prezydent Zielonej Góry.
„Po pierwsze Lubuskie”, ale z poparciem PiS
Janusz Kubicki oficjalnie ogłosił start, zachęcając mieszkańców do zbierania podpisów pod jego kandydaturą. „Polityka jest nie tylko po coś, ale przede wszystkim dla kogoś. Tak przez całe życie ją postrzegałem, dziś potrzebuję skorzystać z Waszego wsparcia i pomocy” – napisał. Jak wynika ze zdjęcia list poparcia, Kubicki zamierza kandydować z komitetu „Po pierwsze Lubuskie”.
Nie oznacza to jednak, że będzie kandydatem niezależnym. Jak informował Patryk Michalski z TVN24+, w nieoficjalnych rozmowach politycy PiS spekulowali, że być może w ogóle nie wystawią własnego kandydata, jeżeli były prezydent Zielonej Góry zdecyduje się na start. Kubicki wcześniej podkreślał, że decyzję skonsultuje z bliskimi i chciałby być „kandydatem obywatelskim, posiadającym szeroki mandat do reprezentowania wielu środowisk”.
„Niebezpieczny kandydat” na prawicy
Były samorządowiec będzie prawdopodobnie walczył o szerokie poparcie na prawicy. Wiadomo już, że nie może liczyć na głosy Konfederacji Korony Polskiej, która wystawi własnego kandydata – przedsiębiorcę Tomasza Naruszewicza. Politycy związani z regionem przyznają jednak, że Kubicki jest popularny i ma realne szanse na zwycięstwo. „To jest niebezpieczny kandydat” – mówi o nim polityk Koalicji Obywatelskiej.
Na razie nie wiadomo, kto będzie kandydatem rządzącej koalicji. Nie zapadły decyzje, czy partie wystawią własnych kandydatów, czy też pojawi się jeden wspólny.
Droga od lewa do prawa
Janusz Kubicki rządził Zieloną Górą przez osiemnaście lat, od 2006 roku. Za jego rządów miasto połączyło się z gminą, powiększając swój obszar z 58,34 do 278,79 kilometrów kwadratowych. W przeszłości był związany z Sojuszem Lewicy Demokratycznej, współpracował też z Platformą Obywatelską, Polskim Stronnictwem Ludowym i Bezpartyjnymi Samorządowcami.
Jako prezydent zatrudniał w urzędzie miasta jako doradcę Łukasza Mejzę, nazywając go „młodym człowiekiem, który osiągnął gigantyczny sukces”. Pisał wręcz: „Jeżeli Łukasz twierdzi, że jestem jego mentorem, to dodam, że uczeń przerósł mistrza”. Później starał się odciąć od tej relacji, a gdy Mejza oblepił miasto nielegalnymi plakatami wyborczymi, nazywał go „tym od leczenia dzieci”.
Bolesna porażka w 2024 roku
W 2024 roku Kubicki był tak pewny wygranej w wyborach prezydenckich, że wystawił do rady miasta dwa komitety. Sam startował z komitetu firmowanego swoim nazwiskiem, a do rady wystawił listę Zielona Góra 2050, choć nie był popierany przez partię Szymona Hołowni. Poniósł wówczas klęskę na wszystkich frontach – nie zdobył nawet mandatu radnego. Prezydentem został Marcin Pabierowski z Koalicji Obywatelskiej, a komitet Kubickiego zdobył zaledwie sześć mandatów.
Co ciekawe, gdyby wszyscy kandydaci Kubickiego wystartowali z jednego komitetu, wynik mógłby być zupełnie inny. Po zsumowaniu głosów obu list klub Kubickiego zyskałby trzy mandaty kosztem KO i mógłby dalej rządzić w radzie razem z PiS-em.
Prokuratorskie śledztwa przeciwko Kubickiemu
Po przegranych wyborach w 2024 roku przeciwko byłemu prezydentowi toczą się dwa śledztwa prokuratorskie. Pierwsze dotyczy wynajmu kamienicy przez urząd miasta na niekorzystnych warunkach. Miasto mogło kupić budynek i wyremontować go za około dziewięć milionów złotych, zamiast tego wynajęło go, ponosząc koszty przekraczające 15 milionów złotych.
„Januszowi K. ogłoszono zarzut popełnienia czynu z artykułu 231 paragraf 1 kodeksu karnego polegający na niedopełnieniu obowiązków w związku z gospodarowaniem mieniem komunalnym. W wyniku tych działań miało dojść do szkody majątkowej w budżecie Miasta Zielona Góra. Grozi za to do trzech lat więzienia. Podejrzany nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i odmówił składania wyjaśnień” – informowała rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze Ewa Antonowicz.
Drugie śledztwo dotyczy fikcyjnego zatrudniania pracowników w urzędzie i miejskich spółkach. Zatrudnione osoby w rzeczywistości pracowały na rzecz klubu żużlowego. „W toku śledztwa ustalono, że na polecenie byłego prezydenta zatrudniono konkretne osoby, które miały wykonywać prace na terenie klubu żużlowego. Osoby te nie stawiały się w miejscu pracy, które zostało wyznaczone, działały na rzecz zupełnie innego podmiotu” – wyjaśniała prokurator Antonowicz. Szkoda poniesiona przez miasto została oszacowana na 1,2 miliona złotych. Za zarzucane czyny grozi kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności.
Jakie szanse ma Kubicki w wyborach do Senatu?
Mimo prokuratorskich zarzutów, Janusz Kubicki pozostaje popularną postacią w regionie. Jego doświadczenie samorządowe i rozpoznawalność mogą przełożyć się na dobry wynik, zwłaszcza jeśli otrzyma oficjalne poparcie Prawa i Sprawiedliwości. Decyzja PiS w tej sprawie będzie kluczowa dla układu sił w nadchodzących wyborach uzupełniających.
Czy były prezydent Zielonej Góry zdoła wrócić do wielkiej polityki? Odpowiedź poznamy już 22 listopada.