Senat procedował we wtorek, 13 października, nowelizację ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, która ma wdrożyć w Polsce unijny Akt o usługach cyfrowych (DSA). Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski zadeklarował gotowość uwzględnienia uwag Kancelarii Prezydenta, mówiąc wprost: podajemy rękę prezydentowi.
Zgodnie z relacją TVN24 nowelizacja trafiła do Senatu po styczniowym wecie prezydenta Karola Nawrockiego, które zablokowało pierwszą wersję przepisów i naraziło Polskę na ryzyko kar finansowych ze strony Trybunału Sprawiedliwości UE. Prace przyspieszono po ubiegłotygodniowych atakach w szkołach w Leszczydole-Nowinach i Ostrołęce.
Co przewiduje nowelizacja ustawy o usługach cyfrowych
Nowe przepisy pozwolą sądom i właściwym organom wydawać nakazy dotyczące treści w internecie. Chodzi o materiały niezgodne z prawem, między innymi związane z oszustwami internetowymi, kradzieżą tożsamości, handlem ludźmi, propagowaniem ustrojów totalitarnych oraz sprzedażą podróbek.
Dostawcy usług internetowych, w tym duże platformy, będą zobowiązani blokować treści wskazane w decyzjach organów. Użytkownik, którego wpis usunięto błędnie, będzie mógł złożyć wniosek o przywrócenie dostępu, wcześniej obowiązkowo korzystając z systemu zgłoszeń u dostawcy usługi. Rejestr stron wykorzystywanych do rozpowszechniania nielegalnych treści poprowadzi prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej.
Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski przypomniał podczas posiedzenia plenarnego, że od początku roku w krajach UE, które wdrożyły DSA, zablokowano ponad sześć miliardów nielegalnych treści.
Od początku roku w Unii Europejskiej zablokowano 6 miliardów 233 miliony 838 tysięcy treści, z czego platformy cyfrowe zablokowały 98 procent z własnej inicjatywy, na podstawie wcześniejszych decyzji, powiedział Standerski.
Poprawki senackie i gest wobec prezydenta
We wtorkowych komisjach senackich, infrastruktury oraz kultury i środków przekazu, senatorka KO Halina Bieda zgłosiła trzy poprawki zaakceptowane przez stronę rządową. Pierwsza skraca okres vacatio legis z sześciu do trzech miesięcy. Druga rozszerza prawo natychmiastowej wykonalności usuwania treści w przypadkach najcięższych zagrożeń: gdy ktoś przyjmuje w internecie zlecenia zabójstw, chce doprowadzić człowieka do targnięcia się na własne życie albo stosuje groźbę bezprawną. Pozostałe poprawki, w tym zgłoszone przez Biuro Legislacyjne, miały charakter techniczny.
Gawkowski podkreślił, że obie istotne zmiany idą w kierunku, o którym na ostatnim posiedzeniu Sejmu mówił szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki.
Podajemy rękę prezydentowi, mówiąc: chcemy, aby ta ustawa została podpisana, bo to bezpieczeństwo dla obywateli, oświadczył wicepremier.
Dodał zarazem ostrzegawczo, że brak podpisu pod ustawą będzie wzięciem przez prezydenta odpowiedzialności za to, że w sieci pojawiają się nielegalne treści. Jak relacjonuje Rzeczpospolita, Gawkowski oskarżył prezydenta o stawanie po stronie korporacji technologicznych, a nie Polaków.
Ataki w szkołach przyśpieszyły prace
Decyzja o przyspieszeniu procedowania zapadła po atakach w Leszczydole-Nowinach i Ostrołęce. Gawkowski podał, że tylko w ostatnim tygodniu służby reagowały na ponad sto sytuacji, w których użytkownicy sieci propagowali treści związane z atakami na szkoły, chcieli je powielać albo wprost je chwalili.
W połowie przypadków platformy cyfrowe nie reagowały albo ściągły treści po dwóch, trzech dniach. Ta ustawa daje instrumenty, by natychmiastowa wykonalność następowała od razu po zgłoszeniu, zaznaczył minister.
Jako dowód niewydolności obecnych mechanizmów wskazał przypadek z 9 października. Po wykryciu na platformie X wpisów naruszających prawo karne zgłoszenie wysłano niezwłocznie, ale po dziewięciu godzinach platforma poprosiła o uzupełnienie materiałów, a dwa dni później odpowiedziała, że nie zakwalifikowała wpisu jako naruszenia prawa.
Bez tych przepisów nie możemy skutecznie chronić dzieci w internecie, nie możemy chronić starszych. Bez tych przepisów polski internet jest pełen ścieku, ocenił Gawkowski.
Według Polskiego Radia 24 minister zapowiedział, że ustawa jeszcze w tym tygodniu trafi na biurko prezydenta, a służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo w sieci od czwartku działają w trybie alarmowym. Jak donosił wcześniej Polsat News, Gawkowski zapowiedział pilne przyjęcie aktu o usługach cyfrowych tuż po atakach w szkołach.
Cenzura czy ochrona? Spór, który wraca
Styczniowe weto prezydenta Nawrockiego wynikało z zarzutu, że przepisy stanowią formę administracyjnej cenzury i naruszają wolność słowa. Gawkowski nazwał we wtorek to weto nieusprawiedliwionym, twierdząc, że ustawa nie wprowadza cenzury, lecz realną ochronę użytkowników.
Pytanie o granice między ochroną obywateli a nadzorem państwa nad siecią pozostaje jednak otwarte. To właśnie w internecie toczy się dziś część walki o bezpieczeństwo informacyjne Polski, o czym pisaliśmy w kontekście rosyjskich działań hybrydowych po uderzeniu ukraińskich dronów w Yandex.
Warto dodać, że polski system prawny w praktyce nie zna dziś mechanizmów blokowania nielegalnych treści w internecie, z wyjątkiem uprawnień Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencji Wywiadu w sprawach treści kryminalistycznych. DSA, pierwsza na świecie regulacja cyfrowa nakładająca na firmy w całej UE odpowiedzialność za treści na ich platformach, obowiązuje w państwach członkowskich od 17 lutego 2024 roku. Artykuły 9. i 10. rozporządzenia przewidują, że państwowe organy sądowe i administracyjne mogą nakazywać dostawcom blokowanie treści w sieci.
Nowelizacja została uchwalona przez Sejm na ostatnim posiedzeniu, choć początkowo nie było jej w porządku obrad. Jej drugie czytanie odbyło się na początku września, po czym projekt czekał bez terminu głosowania. Teraz wszystko zależy od decyzji prezydenta Nawrockiego: albo podpisze ustawę z poprawkami uwzględniającymi jego uwagi, albo Polska nadal pozostanie jednym z nielicznych krajów UE bez wdrożonego Aktu o usługach cyfrowych, z widmem kar z Trybunału Sprawiedliwości w Luxemburgu.
Najczęstsze pytania o wdrożenie DSA w Polsce
Czym jest Akt o usługach cyfrowych (DSA)?
To unijne rozporządzenie nakładające na platformy internetowe odpowiedzialność za treści zamieszczane przez użytkowników. W całości obowiązuje w krajach UE od 17 lutego 2024 roku.
Dlaczego prezydent Nawrocki zawetował pierwszą wersję ustawy?
W styczniu prezydent uznał przepisy za formę administracyjnej cenzury i naruszenie wolności słowa. Rząd odrzuca ten zarzut i twierdzi, że ustawa chroni użytkowników, zamiast ich cenzurować.
Co grozi Polsce za brak wdrożenia DSA?
Za niewdrożenie obowiązującego w całej UE rozporządzenia Polsce grożą wysokie kary finansowe zasądzane przez Trybunał Sprawiedliwości UE.
