Robert Pszczel, były szef Biura Informacji NATO w Moskwie, a obecnie ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich, w rozmowie z „Rzeczpospolitą” przedstawia bezlitosną diagnozę stanu Rosji. Jego zdaniem problemem nie jest wyłącznie Kreml, ale wieloletnie niszczenie rosyjskiego społeczeństwa. Ekspert wyjaśnia również, dlaczego Władimir Putin nie może już przerwać wojny i co to oznacza dla bezpieczeństwa Polski i Europy.
Dlaczego Rosja nie wykorzystała swoich szans?
Pszczel, zapytany o ulubione miejsce w Moskwie, odpowiada wprost: „Było. Bo jakoś nie ciągnie mnie z powrotem”. Wspomina Arbat, pomnik Okudżawy i Muzeum Roericha, ale miasto opisuje słowami czeskiego kolegi jako „wampiryczne”, bo „wysysa wszystko z człowieka”.
Ekspert przypomina, że Rosja mogła rozwijać się zupełnie inaczej. Istniała przecież republika nowogrodzka, gdzie władzę sprawował wiec, a wynajęty książę „nie miał prawa wtrącać się w sprawy prawne”. Ten model przegrał jednak z Moskwą i został zniszczony przez Iwana Groźnego.
Dzisiejsze opowieści Kremla o tysiącletniej ciągłości rosyjskiego państwa Pszczel nazywa „częścią falsyfikacji historii, którą z wielkim rozmachem i za duże pieniądze prowadzi Kreml”. Jego zdaniem korzeni obecnej Rosji należy szukać w Księstwie Moskiewskim, które było wasalem imperium mongolskiego i wybiło się, bo „okazało się najbardziej skuteczne w zbieraniu daniny”.
Kreml wybiera z historii tylko to, co wygodne
Pszczel zwraca uwagę na pomnik Stołypina, który powstał z inicjatywy Putina. Kreml wybrał z biografii carskiego premiera wyłącznie technokratyczne reformy, pomijając jego przekonanie, że bez zmian politycznych Rosja nie wykorzysta swojego potencjału. „Historia Rosji jest historią kompletnie niewykorzystanych szans” – komentuje ekspert.
Podkreśla przy tym, że nie należy mówić o polityce Rosji, bo Putin „nie reprezentuje interesów Rosji. Reprezentuje interesy reżimu”. Jako prawdziwą cezurę wskazuje nie rok 2014, ale 2012, kiedy tysiące ludzi przyszły pod Kreml, a władza się wystraszyła.
Jak Kreml niszczy społeczeństwo?
Najmocniejsze diagnozy Pszczela dotyczą rosyjskiego społeczeństwa. Jeżdżąc po rosyjskich uczelniach, oglądał nowe podręczniki, które pokazywano mu z dumą. Jak mówi, „wyrywał sobie włosy”, gdy czytał w nich na przykład, że Solidarność była wytworem Watykanu. „Ten proces prania mózgów postępował już wtedy na wielką skalę. Dzisiaj mamy pokolenie, które nie zna innej rzeczywistości” – ocenia.
Ekspert nawiązuje do Hannah Arendt i badań Ericha Fromma z Niemiec lat 30. Uważa, że do trwania reżimu nie potrzeba poparcia wszystkich: „wystarczy znacząca część, która ze strachu, z wygody i z paru innych motywacji nie będzie protestować”.
Za największą zbrodnię Putina wobec własnych obywateli uznaje „wykształcenie obojętności na jakiekolwiek wartości”. Przytacza rozmowę z rosyjskimi znajomymi o tym, dlaczego Rosjanie nie szukają grobów swoich bliskich. Odpowiedź była, jak mówi, „mrożąca krew w żyłach, ale logiczna”. Gdyby zaczęli sprawdzać losy dziadka, mogłoby się okazać, że był ofiarą stalinizmu, ale też, że „był strażnikiem w łagrze. Więc może lepiej nie wiedzieć”.
Czy Rosja może się zmienić?
Według Pszczela bez rozliczenia z przeszłością nie da się zbudować podstaw innej Rosji. Zmiana na miarę powojennej denazyfikacji Niemiec będzie potrzebna i „może ją przeprowadzić tylko samo społeczeństwo”. Ostrzega przed zachodnim przekonaniem, że „Rosji nie da się zrozumieć umysłem”: „To są bzdury. Mamy swoje azymuty moralne i należy się nimi kierować”.
Co oznacza wojna dla Polski i Zachodu?
Z tej diagnozy wynika ocena wojny. Front prawie się nie przesuwa, a Moskwa żąda reszty Donbasu. Na pytanie, na co liczy Putin, Pszczel odpowiada, że reżim „nie może procedować inaczej, niż proceduje, bo wszystko postawił na jedną kartę”. „Putin nie ma nic do zaproponowania swojemu społeczeństwu w sensie dobrobytu i rozwoju. Drogi są dziurawe, służba zdrowia coraz gorsza” – mówi. Gospodarka przeszła na tory wojenne, a pieniądze zarabia się głównie na wojnie i omijaniu sankcji. „Putin nie jest samobójcą, więc należy się spodziewać więcej tego samego”.
Zachód nie powinien jednak ulegać fatalizmowi: „Rosja jest słaba i nie ma prawa tej konfrontacji wygrać, ale my nie możemy okazać słabości”. Ekspert wymienia odstraszanie wojskowe, zmiany prawa i walkę z „piątą kolumną”. Krytykuje wydawanie Rosjanom wiz turystycznych do strefy Schengen i przypomina, że organizator udaremnionego zamachu w Lipsku wjechał do Europy właśnie na takiej wizie. Konsultacje i oświadczenia uważa za „zdecydowanie za mało”.
Konkluzja jest prosta: problem nie rozwiąże się sam. „Putin nie będzie trwał wiecznie, ale dopóki istnieje, należy się spodziewać tego, z czym mamy do czynienia dzisiaj. Kropka”.
Czy Putin może przegrać wojnę?
Ekspert nie ma wątpliwości, że Rosja jest słaba i nie ma prawa wygrać tej konfrontacji, pod warunkiem że Zachód nie okaże słabości. Kluczowe jest konsekwentne odstraszanie wojskowe oraz zdecydowane działania polityczne i prawne.
Jakie zagrożenia dla Europy wynikają z rosyjskiej polityki?
Pszczel zwraca uwagę na realne zagrożenia, takie jak rosyjskie wizy turystyczne do strefy Schengen, które mogą być wykorzystywane przez agentów i sabotażystów. Przypomina o udaremnionym zamachu w Lipsku, którego organizator wjechał do Europy właśnie na takiej wizie.
Co powinien zrobić Zachód?
Zachód powinien wzmocnić odstraszanie wojskowe, zmienić prawo i skutecznie walczyć z „piątą kolumną”. Same konsultacje i oświadczenia to zdecydowanie za mało. Problem nie rozwiąże się sam, a dopóki Putin istnieje, należy spodziewać się tego, z czym mamy do czynienia dzisiaj.
