Putin ostrzega Rosjan przed najgorszym. Kreml szykuje się do nowej mobilizacji?
Marek Wojciechowski
Władimir Putin, przemawiając 27 lipca 2026 roku przed Dumą Państwową, otwarcie przygotowuje Rosjan na najtrudniejszy okres w najnowszej historii kraju. Jego słowa, choć pełne patriotycznej retoryki, są wyraźnym sygnałem, że Kreml szykuje się na eskalację konfliktu. Dla nas, Polaków, to kolejne ostrzeżenie, że zagrożenie ze Wschodu nie maleje, a jedynie zmienia formę.
Jakie były główne tezy przemówienia Putina?
Prezydent Rosji określił minione pięć lat jako „wyjątkowo trudne i przełomowe”. Podkreślił, że w obliczu agresji zewnętrznej Rosjanie zawsze odpowiadali jednością. Szczególne słowa uznania skierował do uczestników tzw. specjalnej operacji wojskowej, zapewniając, że mają poparcie całego społeczeństwa. „Osiągniemy nasze cele i wspólnie zrobimy wszystko dla zwycięstwa, dla Rosji” – mówił.
Putin ostro skrytykował Zachód, zarzucając mu stosowanie podwójnych standardów i ignorowanie prawa narodów do samostanowienia. Według niego, od 2022 roku Zachód uruchomił „rusofobiczną machinę”, nakładając rekordową liczbę sankcji, które – jak stwierdził – okazały się nieskuteczne. Prezydent zwrócił jednak uwagę, że walka na polu gospodarczym jest równie istotna, jak ta prowadzona w Ukrainie.
Czy Rosja przygotowuje się do nowej mobilizacji?
Z Rosji płyną sprzeczne sygnały. Oficjalnie władze w Moskwie nie chcą przyznać, że trwają przygotowania do mobilizacji. Przewodniczący Komitetu Dumy Państwowej ds. obrony, Andriej Kartapołow, zapewnił, że w Rosji „nie ma potrzeby” przeprowadzania kolejnej mobilizacji. To już drugi w ciągu tygodnia przypadek, gdy rosyjscy parlamentarzyści publicznie dementują pogłoski o mobilizacji.
Warto przypomnieć, że Kartapołow już wcześniej, tuż przed ogłoszeniem mobilizacji we wrześniu 2022 roku, zapewniał, że nie ma takich planów. Wówczas również określał obawy Rosjan jako „nieuzasadnione”. Równolegle z serią zaprzeczeń na szczeblu politycznym, w Rosji trwa jednak ciche przygotowywanie społeczeństwa na najgorsze.
Jakie konkretne kroki podejmuje Kreml?
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ostrzegł, że Rosja może ogłosić nową mobilizację po wyborach do Dumy, które odbędą się 20 września. The Moscow Times zauważa, że zgodnie z podpisaną przez Putina 26 lipca ustawą, Ministerstwo Obrony oraz dowódcy jednostek wojskowych otrzymali dostęp do jednolitego państwowego rejestru aktów stanu cywilnego. Nowe prawo ma na celu „optymalizację prowadzenia ewidencji wojskowej obywateli”.
W Rosji coraz więcej obywateli otrzymuje wezwania do wojskowych komend uzupełnień pod pretekstem „aktualizacji danych”. Według relacji obrońców praw człowieka, urzędnicy wojskowi sprawdzają wszystkich i tworzą listy osób, które mogą być przydatne armii, co określane jest jako przygotowania do powszechnej mobilizacji.
Czy Rosja wprowadzi stan wojenny?
Jak informuje Wierstka, powołując się na źródła we władzach federalnych i regionalnych, kierownictwo polityczne w Rosji rozważa wprowadzenie stanu wojennego lub jego elementów w kraju. Prezydent może go ogłosić dekretem, a obserwatorzy spodziewają się, że takowy może zostać wydany po wyborach do Dumy. Źródło w kierownictwie jednej z frakcji w Dumie przekazało, że „sytuacja w kraju staje się coraz poważniejsza” i konieczne może być zastosowanie „radykalnych środków”.
Wieści o możliwej mobilizacji potwierdza także „The Washington Post”, powołując się na europejskich urzędników, którzy nie wykluczają, że Rosja zdecyduje się na masowy pobór jesienią, jeśli straty na froncie będą nadal wysokie.
Jakie są konsekwencje dla Polski i Europy?
Dla Polski, która od lat stoi na straży wschodniej flanki NATO, te informacje są alarmujące. Rosja systematycznie zwiększa liczebność swojej armii. Zgodnie z oficjalnym dekretem Federacji Rosyjskiej, od 1 sierpnia 2026 roku liczba żołnierzy w rosyjskiej armii wzrośnie z 1 510 000 do 1 535 000. Całkowita liczba osób zatrudnionych w siłach zbrojnych wyniesie 2 426 130. W ciągu ostatnich sześciu miesięcy to już trzecia zmiana dotycząca liczebności rosyjskiej armii.
Na zakończenie poniedziałkowej sesji przewodniczący Dumy Wiaczesław Wołodin zaapelował do deputowanych o „strategiczną wytrwałość” i jedność, podkreślając konieczność wspólnego działania na rzecz osiągnięcia celów specjalnej operacji wojskowej. Wołodin zakończył swoje przemówienie słowami: „Partii jest wiele, Ojczyzna jedna”, po czym pięciokrotnie powtórzył hasło: „Rosja! Putin! Zwycięstwo!”. Jak zauważa Meduza, deputowani nie przyłączyli się do skandowania, lecz nagrodzili jego słowa brawami.
To wszystko pokazuje, że Kreml nie ma zamiaru rezygnować z agresywnej polityki. Dla nas, Polaków, oznacza to konieczność dalszego wzmacniania własnej armii i sojuszy. Nie możemy dać się uśpić fałszywym zapewnieniom z Moskwy.