35 lat płyty 'Innuendo' Queen. Freddie Mercury nagrywał mimo ciężkiej choroby
4 lutego 1991 roku ukazał się album 'Innuendo' grupy Queen. Płyta powstała w dramatycznych okolicznościach, gdy Freddie Mercury walczył z AIDS. Wokalista, świadomy zbliżającego się końca, z niezwykłą determinacją nagrywał nowe utwory.
'Nie chcę, żeby kupowali płyty Queen ze współczucia' - mówił Freddie Mercury pozostałym członkom zespołu, gdy zdawał sobie sprawę z powagi swojego stanu zdrowia. Ta postawa charakteryzowała legendarnego wokalistę do samego końca - profesjonalizm i oddanie muzyce przeważały nad osobistym cierpieniem.
Praca nad albumem w cieniu choroby
Podczas tworzenia 'Innuendo' Mercury miał pełną świadomość zbliżającego się końca. Na początku lat 90. AIDS zbierał śmiertelne żniwo, a wokalista Queen nie miał złudzeń co do swojego losu. Mimo to z wielkim zaangażowaniem przystąpił do pracy nad nowym materiałem.
Pierwsze sesje odbywały się w studiu Mountain w szwajcarskim Montreaux. Tam powstały pierwsze pomysły na utwory 'Innuendo' i 'Headlong'. Większość nagrań z 1990 roku zarejestrowano jednak w londyńskich Metropolis Studios.
Wokalista nagrywał tylko wtedy, gdy czuł się na siłach. Po każdej sesji następowała kilkutygodniowa przerwa. Producent David Richards wspominał później, że choć zdawał sobie sprawę, że 'coś jest nie w porządku', nie znał szczegółów stanu zdrowia Mercury'ego.
Muzyczna testament artysty
'Co dziwne, pracowaliśmy nad tym albumem w znakomitych nastrojach. Taka metoda pozwoliła nam dopracować pomysły' - wspominał perkusista Roger Taylor. To on stworzył przejmującą balladę 'These Are the Days of Our Lives' i razem z Freddiem skomponował tytułowy utwór 'Innuendo'.
Tytułowa kompozycja powstała z jammowania Maya, Deacona i Taylora. Gdy Mercury usłyszał muzykę, natychmiast stworzył melodię i zaczął pisać tekst. Środkową część z charakterystyczną partią flamenco zagrał Steve Howe z grupy Yes, którego o to poprosił sam wokalista.
Wytwórnia próbowała odwieść muzyków od wydania 'Innuendo' jako singla, argumentując, że utwór jest 'za długi i zbyt zawiły'. Queen postawili na swoim, a efektem był pierwszy numer 1 na brytyjskiej liście od czasu 'Under Pressure' z 1981 roku.
'The Show Must Go On' - symbol determinacji
Zamykający album 'The Show Must Go On' to w dużej mierze dzieło Briana Maya. Utwór stanowi komentarz do heroicznego wysiłku, jaki wkładał chory Mercury podczas występów na scenie.
May obawiał się, że wokalista ze względów zdrowotnych nie poradzi sobie z wysokimi partiami. Gdy jednak przyszło do nagrania, Mercury zaskoczył kolegę. Wychylił kieliszek, powiedział 'Zrobię to, skarbie!' i nagrał swoją partię za jednym podejściem.
'Głos Freddiego był tu lepszy, niż kiedykolwiek wcześniej' - wspominał Brian May. 'Utwór jest najsilniejszym wyrazem niezłomności Freddiego, przejawiającej się zarówno w zaangażowanej interpretacji, jak również wokalnej doskonałości przekraczającej bariery nakładane przez chorobę' - napisała Kamila Staszczyk z polskiego fanklubu Queen.
Ostatnie pożegnanie z fanami
Pod koniec maja 1991 roku nakręcono teledysk do 'These Are the Days of Our Lives'. To było ostatnie wideo z Freddiem. Choroba była tak zaawansowana, że zdecydowano się na czarno-białą realizację. W ostatnim ujęciu Mercury zwrócił się bezpośrednio do fanów słowami 'I still love you'.
'Zamierzam pracować, aż padnę' - miał powiedzieć wokalista po wydaniu 'Innuendo'. Udało mu się jeszcze zarejestrować partie do utworów, które trafiły na pośmiertny album 'Made in Heaven'.
Niewiele ponad miesiąc po premierze singla 'The Show Must Go On', 23 listopada 1991 roku, Freddie Mercury wydał oficjalne oświadczenie o chorobie na AIDS. Następnego dnia zmarł w swoim domu w Kensington. Miał 45 lat.
Album 'Innuendo' pozostaje jednym z najważniejszych dzieł Queen, świadectwem niezłomności artysty, który do końca pozostał wierny swojej pasji i fanom.