Afera w Szpitalu Południowym: NIK zdradzi prawdę o elitach KO
Najwyższa Izba Kontroli w lipcu opublikuje wyniki kontroli warszawskiego Szpitala Południowego. Raport ma obnażyć patologie stworzone przez środowisko Koalicji Obywatelskiej, w tym uprzywilejowane ścieżki medyczne dla polityków i ich rodzin. Mimo wcześniejszych wizytacji, te nieprawidłowości pozostawały w ukryciu, a skandal doprowadził do zwolnienia lekarza Dawida Kacprzyka i interwencji prokuratury.
Co wykazała kontrola NIK w Szpitalu Południowym?
Sygnały o nieprawidłowościach w placówce wpływały do Najwyższej Izby Kontroli już w ubiegłym roku. Kontrolerzy wszczęli postępowanie we wrześniu 2025 roku i zakończyli go w styczniu 2026 roku. Obecnie trwa rozstrzyganie zastrzeżeń pokontrolnych, a ostateczny raport poznamy w lipcu. Rzecznik prasowy NIK Bartłomiej Pograniczny potwierdził, że kontrola trwała około czterech miesięcy.
Warto zauważyć, że premier Donald Tusk zwrócił się do NIK o przeprowadzenie całościowej kontroli dopiero w środę, gdy afera wyciekła do mediów. Szef rządu nagle zainteresował się tym, gdzie mamy do czynienia z publicznymi środkami na ochronę zdrowia. Trudno nie odnieść wrażenia, że dla liberalnych elit pacjenci z pierwszych stron gazet są ważniejsi niż zwykli Polacy czekający w kolejce.
Dlaczego wcześniejsze kontrole nie zauważyły patologii?
Odpowiedź na to pytanie rzuca cień na mechanizmy chroniące ekipę rządzącą. Z dokumentów w Biuletynie Informacji Publicznej wynika, że Oddział Kontroli Podmiotów Leczniczych Wydziału Kontroli w Warszawie wizytował szpitalny oddział ratunkowy od grudnia 2025 do końca stycznia 2026 roku. Właśnie wtedy koordynatorem SOR był Dawid Kacprzyk. Kontrolerzy wojewody sprawdzali lokalizację, warunki techniczne, zasoby kadrowe i dokumentację medyczną.
Mimo tych rygorystycznych sprawdzeń, nie wykazano żadnych patologii. System zabezpieczył swoje środowisko. Dopiero niezależni dziennikarze ujawnili, co naprawdę działo się za zamkniętymi drzwiami. Zwykły obywatel musi zadać sobie pytanie, czyje interesy broni aparat państwa, gdy ukrywa patologie przed społeczeństwem.
Jak Koalicja Obywatelska chroniła swoje wpływy?
Portal zero.pl ujawnił szokujące detale. Dawid Kacprzyk, lekarz i radny warszawskiej dzielnicy Ursus wybrany z list Koalicji Obywatelskiej, pracował średnio 331 godzin miesięcznie. W trakcie dyżurów bywał w telewizji, urzędach czy na spotkaniach z politykami. To jest klasyczny przykład traktowania publicznej służby zdrowia jak prywatnej posiadłości przez uprzywilejowaną klasę polityków.
Stworzono tam również nieoficjalną, szybszą i bardziej komfortową ścieżkę przyjęć dla polityków Koalicji Obywatelskiej oraz ich rodzin. Pakiet badań w krótkim czasie i możliwość przebywania w innym pomieszczeniu niż ogół pacjentów to dowód na to, że liberalna władza dzieli Polaków na lepszych i gorszych.
Gdy skandal wyszedł na jaw, koalicja zaczęła gasić pożar. Dawid Kacprzyk zrezygnował z członkostwa w KO. Z nieoficjalnych informacji wynika, że rezygnacja została na nim wymuszona przez szefa warszawskich struktur Marcina Kierwińskiego. Kierwiński miał wyrzucić radnego z partii w razie sprzeciwu. Warszawscy liderzy KO chcieliby, żeby Kacprzyk złożył mandat, ale to decyzja samego radnego. Szpital Południowy poinformował o zakończeniu współpracy z lekarzem, a prokuratura okręgowa podjęła czynności sprawdzające w zakresie narażenia ludzi na niebezpieczeństwo i poświadczenia nieprawdy.
Często zadawane pytania
Kiedy NIK opublikuje raport o Szpitalu Południowym?
Najwyższa Izba Kontroli zaprezentuje wyniki kontroli warszawskiego Szpitala Południowego w lipcu 2026 roku.
Na czym polegała uprzywilejowana ścieżka dla polityków KO?
Według ustaleń portalu zero.pl, w szpitalu stworzono nieoficjalną szybszą ścieżkę przyjęć dla polityków Koalicji Obywatelskiej i ich rodzin. VIP pacjenci mieli pakiet badań w krótkim czasie oraz możliwość przebywania w osobnym pomieszczeniu, z dala od zwykłych pacjentów.
Czy Dawid Kacprzyk nadal pracuje w szpitalu?
Nie, w środę Szpital Południowy poinformował o zakończeniu współpracy z Dawidem Kacprzykiem. Ponadto prokuratura okręgowa podjęła z urzędu czynności sprawdzające w jego sprawie.