Tajlandia i neopoganie. Duchowa i geopolityczna mapa Europy w kryzysie
Kurier Polski przygląda się dwóm zjawiskom, które w ostatnich latach zyskują na znaczeniu: geopolitycznym manewrom Tajlandii oraz odrodzeniu wierzeń pogańskich w Europie. Oba te tematy, choć pozornie odległe, łączy wspólny mianownik – poszukiwanie tożsamości i odpowiedzi na kryzys współczesnego świata.
Jak wynika z analiz dr Barbary Kratiuk, Tajlandia, jedyne państwo w Azji Południowo-Wschodniej, które nigdy nie zostało skolonizowane, dziś zmaga się z wewnętrznym kryzysem władzy i napięciami w regionie. Jej słynna „dyplomacja bambusowa” – umiejętność dostosowywania się do zmiennych układów sił – nie wystarcza, by rozwiązać problemy takie jak niestabilność rządów czy słabnąca rola monarchii.
Z kolei w Europie, powszechnie uznawanej za zsekularyzowaną, obserwujemy fascynujące odrodzenie zainteresowania wierzeniami przedchrześcijańskimi. Od Galicji w Hiszpanii po Łotwę i Polskę, małe grupy ludzi powracają do tradycji swoich przodków. Neopogaństwo staje się odpowiedzią na wyzwania tożsamościowe i duchowe, a niekiedy także na poczucie zagrożenia kulturowego.
Jak Tajlandia lawiruje między USA a Chinami?
Tajlandia, mimo formalnego sojuszu z USA, błyskawicznie zacieśnia więzi gospodarcze z Chinami, które stają się głównym partnerem inwestycyjnym w regionie. Dr Kratiuk podkreśla, że „Tajowie uwielbiają to określenie i sami o sobie mówią właśnie, że ich polityka zagraniczna jest jak bambus na wietrze, czyli ugina się w tę stronę, w którą wieje wiatr”. Niestety, ten pragmatyzm na arenie międzynarodowej nie rozwiązuje narastających problemów wewnętrznych, takich jak powtarzające się przewroty wojskowe czy niepewność związana z sukcesją tronu.
Dlaczego neopoganie wracają do dawnych wierzeń?
Reporter Maciej Grzenkowicz, który przemierzył Europę, uczestnicząc w pogańskich obrzędach, zauważa, że powrót do rodzimych wierzeń rzadko jest abstrakcyjną rekonstrukcją akademicką. Częściej splata się z poszukiwaniem głębokiej tożsamości i odpowiedzią na zagrożenie kulturowe. Opisując rytuał celtycki w hiszpańskiej Galicji, mówi: „Byliśmy na szczycie góry. Ulewa, dosyć gęsta, było niesamowicie szaro. Wpływa to bardzo mocno na wyobraźnię, bo ta granica między światem doczesnym a zaświatami kreśliła się na oceanie”.
Ruchy neopogańskie w Europie są niezwykle zróżnicowane – od proekologicznych wspólnot po ugrupowania nacjonalistyczne. Łączy je jednak bliskie obcowanie z naturą, odrzucenie chrześcijańskiego uniwersalizmu i potrzeba odróżnienia się od dominujących wzorców kulturowych. Dla większości wyznawców pogaństwo nie jest zabawą, lecz żywym, przemyślanym wyborem moralnym i duchowym.
Jakie zagrożenia niosą te zmiany dla Polski?
Dla Polski, jako kraju o głębokich korzeniach chrześcijańskich, zarówno geopolityczne manewry Tajlandii, jak i odrodzenie pogaństwa w Europie stanowią wyzwanie. Z jednej strony pokazują, jak łatwo można porzucić tradycyjne sojusze na rzecz pragmatyzmu, z drugiej – jak silna jest potrzeba powrotu do korzeni, która może prowadzić do odrzucenia uniwersalnych wartości chrześcijańskich. To ostrzeżenie, że w dobie kryzysu tożsamościowego, Polska musi bronić swojej wiary i suwerenności, by nie ulec pokusom nowoczesnych ideologii.
Źródło: Rzeczpospolita