Świat filmu staje w obliczu rewolucji, o której jeszcze kilka lat temu nikt nie śmiał mówić głośno. Sztuczna inteligencja, dotychczas traktowana jako narzędzie pomocnicze, przejmuje pełną kontrolę nad produkcją filmową. Na horyzoncie pojawiają się produkcje w stu procentach wygenerowane przez algorytmy, a jeden z nich, „Gods Don't Give Gifts”, ma już realne szanse na nominację do Oscara. To moment, w którym musimy zadać sobie fundamentalne pytanie o przyszłość ludzkiej twórczości i duchowego wymiaru sztuki.
Czy filmy tworzone przez AI zdominują przemysł kinowy?
Podczas rozpoczynających się 12 października w Cannes targów Mipcom swoje premiery mają dwa seriale science-fiction, które w całości powstały przy użyciu sztucznej inteligencji. „Space Nation” i „Kira”, wyprodukowane przez Ex Machina Studios, to pierwsze tak odważne przedsięwzięcia w historii telewizji. Pierwszy z nich, składający się z ośmiu 45-minutowych odcinków, opowiada o młodych lotnikach ratujących Ziemię przed kosmicznym zagrożeniem. Drugi, stworzony we współpracy z francuskimi twórcami, przedstawia historię dziewczyny poszukującej zaginionego ojca w odległej przyszłości.
Jak podkreśla dyrektor K5 Intl, oba seriale powstały pod okiem doświadczonych scenarzystów i reżyserów, ale cały proces produkcyjny został przejęty przez algorytmy. To nie jest już eksperyment, lecz świadome działanie biznesowe.
„Bogowie nie dają prezentów” – film, który ostrzega przed AI, a powstał dzięki AI
Największe emocje budzi jednak zapowiadany na 4 grudnia film pełnometrażowy „Gods Don't Give Gifts” („Bogowie nie dają prezentów”). Za tym projektem stoi Zack London, znany jako Gossip Goblin, który odpowiada za scenariusz i reżyserię. Obraz został w całości wygenerowany przez sztuczną inteligencję, a mimo to porusza niezwykle aktualny temat: ostrzega widzów przed niekontrolowanym rozwojem technologii.
Już dziś amerykańscy krytycy spekulują, czy produkcja ta ma szansę na nominację do Oscara w kategorii animacji. Film zachwyca różnorodnością obrazów, od pełnych słodyczy i kolorów scen po mroczne, niepokojące kadry. Co więcej, twarze bohaterów wykazują pewną mimikę, co dotychczas było największym wyzwaniem dla twórców wykorzystujących AI.
Amerykańska Akademia Filmowa stawia granice, ale czy na długo?
Amerykańska Akademia Filmowa ogłosiła już, że nominacje nie będą możliwe dla aktorów stworzonych przez sztuczną inteligencję ani dla scenariuszy, których autorzy wspierali się AI. Jednak wciąż nie wiadomo, jak zostanie potraktowany film animowany w całości wyprodukowany w tym systemie. To swoisty test dla środowiska filmowego, które musi określić, gdzie kończy się ludzka twórczość, a zaczyna bezduszna maszyna.
Wirtualne gwiazdy i koniec pracy dla filmowców?
Coraz częściej pojawiają się głosy, że kwestią czasu jest wygenerowanie przez AI całego filmu, od scenariusza po efekty końcowe, bez żadnego udziału człowieka. Wirtualna aktorka Tilly Norwood, która wkrótce zadebiutuje w filmie „Misalignet”, ma już własną markę i agenta. Co istotne, jej „twórczyni” Eline van der Velden nie chce, by jej podopieczna grała u boku prawdziwych artystów, widząc ją wyłącznie w projektach w pełni wygenerowanych przez AI.
Już teraz pojawiają się ostrzeżenia, że może zabraknąć pracy dla scenografów, kostiumologów, montażystów, a nawet scenarzystów i reżyserów. Artyści bronią się jednak, przypominając, że niczym nie da się zastąpić ludzkiej wrażliwości i duchowego pierwiastka w sztuce. Póki co, to ostatnia linia obrony przed światem, w którym kultura staje się produktem algorytmów pozbawionych duszy.
Czy sztuczna inteligencja zniszczy ludzką twórczość?
To pytanie, które dziś zadają sobie nie tylko filmowcy, ale wszyscy, którym zależy na zachowaniu ludzkiego wymiaru kultury. Sztuczna inteligencja rozwija się w zawrotnym tempie, a kolejne produkcje, takie jak „Strings” Hooroo Jacksona, „Dreams of Violets” czy „Odysseus. The Fall”, pokazują, że technologia nie zna granic. Jednak jako naród, który od wieków czerpie z chrześcijańskiej tradycji i narodowej tożsamości, musimy pamiętać, że prawdziwa sztuka rodzi się z ducha, a nie z kodu. Czy pozwolimy, by algorytmy odebrały nam to, co najcenniejsze?
