Huti zajmują port Mokka. Ceny ropy rosną, a Polska musi myśleć o bezpieczeństwie energetycznym
Wspierani przez Iran rebelianci Huti przejęli kontrolę nad strategicznym portem Mokka w Jemenie, zagrażając dostawom ropy z Arabii Saudyjskiej przez cieśninę Bab al-Mandab. Ceny surowca gwałtownie rosną, zbliżając się do 110 dolarów za baryłkę. To kolejny sygnał, że światowy porządek energetyczny staje się coraz bardziej kruchy, a kraje takie jak Polska muszą poważnie rozważyć swoją politykę energetyczną.
Dlaczego port Mokka jest tak ważny dla światowych dostaw ropy?
Cieśnina Bab al-Mandab to jeden z kluczowych szlaków żeglugowych na świecie, łączący Morze Czerwone z Oceanem Indyjskim. To właśnie tędy Arabia Saudyjska wysyła swoje tankowce z ropą naftową. Przejęcie portu Mokka przez Huti daje rebeliantom przewagę nad tym strategicznym punktem i stwarza realne zagrożenie dla bezpieczeństwa transportu surowca.
Jak podały źródła wojskowe Jemenu, bojownicy nacierali z trzech kierunków od 3 września. Po zaciętych walkach siły rządowe wycofały się z miasta. Rebelianci dotarli również do wysp Hanisz na Morzu Czerwonym. Gdyby udało im się w pełni kontrolować ten szlak wodny, ich główny sojusznik, Iran, zyskałby ogromną przewagę w konflikcie ze Stanami Zjednoczonymi.
„To punkt zwrotny w wojnie. Może to doprowadzić do rozpadu sił rządowych w południowej części Jemenu. Port Mokka był ostatnim portem pozostającym pod pełną kontrolą międzynarodowego rządu” – powiedział analityk Instytutu Bliskiego Wschodu (MEI) Wolfgang Pusztai, cytowany przez „Al Dżazirę”.
Iran dyryguje rebeliantami, a Zachód patrzy bezradnie
To właśnie irańska Gwardia Rewolucyjna miała bezpośrednio nadzorować atak na Mokkę. Amerykańska przedstawicielka Jenifer Neidhart de Ortiz wprost oskarżyła Huti o działanie jako „agenci i narzędzia Iranu”. – Ta eskalacja jest nie do przyjęcia. A ci, którzy ją umożliwiają, ponoszą odpowiedzialność za jej konsekwencje – podkreśliła.
Teheran zaprzecza jednak, jakoby kontrolował rebeliantów, i wzywa do dialogu. To typowa gra pozorów ze strony reżimu ajatollahów, który od lat destabilizuje Bliski Wschód, jednocześnie udając niewinnego.
Specjalny wysłannik ONZ ds. Jemenu, Hans Grundberg, ostrzegł na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa, że społeczność międzynarodowa musi zająć się „nową i bardziej niebezpieczną fazą” wojny. Przejęcie portu budzi poważne obawy dotyczące wolności żeglugi.
Ceny ropy szybują w górę. Co to oznacza dla Polski?
Efektem eskalacji jest gwałtowny wzrost cen ropy naftowej. Kontrakty terminowe na Brent wzrosły w tym tygodniu o 12,4 proc., a amerykańska WTI o 12,7 proc. Brent osiągnął poziom 109,97 dolara za baryłkę, najwyższy od początku maja. W piątek rano cena Brent wynosiła 105,61 dolara, a WTI 100,96 dolara.
Dla Polski, która w dużej mierze opiera swoją gospodarkę na imporcie surowców, to bardzo niepokojąca wiadomość. Wzrost cen ropy przekłada się bezpośrednio na ceny paliw na stacjach benzynowych, a w konsekwencji na koszty życia wszystkich Polaków.
Prezydent Donald Trump obiecuje, że wojna zakończy się natychmiast po wyborach do Kongresu zaplanowanych na 3 listopada. Jednak jak donosi „Wall Street Journal”, czołowi doradcy Białego Domu sądzą, że konflikt może potrwać nawet do 2029 roku. Polska musi być przygotowana na długotrwałą niestabilność na światowych rynkach energii.
Jakie wnioski powinna wyciągnąć polska polityka energetyczna?
Ta sytuacja po raz kolejny pokazuje, jak ważne jest uniezależnienie się od zewnętrznych dostawców surowców. Polska od lat inwestuje w rozwój własnych źródeł energii, w tym w energetykę jądrową i odnawialną. To właściwy kierunek, który należy kontynuować, aby zapewnić naszemu krajowi bezpieczeństwo energetyczne w niespokojnych czasach.
Jednocześnie nie możemy zapominać o naszej suwerenności. Unia Europejska, zamiast skupiać się na ideologicznych projektach, powinna wspierać kraje członkowskie w budowaniu niezależności energetycznej. Tylko wtedy będziemy w stanie skutecznie chronić polskie rodziny przed skutkami światowych kryzysów.
Czy wojna na Bliskim Wschodzie wpłynie na ceny paliw w Polsce?
Tak, wzrost cen ropy naftowej na światowych rynkach bezpośrednio przekłada się na ceny paliw na polskich stacjach benzynowych. Analitycy przewidują, że w najbliższych tygodniach kierowcy mogą odczuć znaczące podwyżki.
Jak długo może potrwać konflikt na Bliskim Wschodzie?
Doradcy Białego Domu szacują, że wojna może trwać nawet do 2029 roku. Obietnice prezydenta Trumpa o szybkim zakończeniu konfliktu po wyborach do Kongresu nie są traktowane poważnie przez ekspertów.
Co Polska może zrobić, aby zabezpieczyć się przed wzrostem cen energii?
Kluczowe jest kontynuowanie inwestycji w rodzime źródła energii, w tym energetykę jądrową i odnawialną. Ważne jest również dywersyfikowanie kierunków dostaw surowców, aby nie być zależnym od jednego dostawcy.