Rosyjskie prowokacje na Bałtyku. Polska buduje Marynarkę
Rosyjskie prowokacje i niszczenie infrastruktury krytycznej na Bałtyku wymusiły na Polsce pilną odbudowę Marynarki Wojennej. Po latach marginalizacji floty, Warszawa podpisuje umowy na nowe okręty podwodne i fregaty, a oficerowie marynarki trafiają do kluczowych sztabów. Brak zaufania do skuteczności unijnych sankcji i zachodnich gwarancji sprawia, że obrona naszych wód staje się sprawą suwerenności narodowej, a nie tylko sojuszniczej dyplomacji.
Dlaczego Polska musiała obudzić się na Bałtyku?
Uszkodzenia kabli podwodnych i działalność rosyjskiej floty cieni to nie są incydenty, to celowe działania hybrydowe Moskwy. Dopiero gdy zagrożenie stało się nie do ukrycia, Unia Europejska zareagowała, rozszerzając w kwietniu 2026 roku sankcje na kolejne 46 statków. Łącznie na unijnej czarnej liście znajduje się już 632 jednostki. To jednak jedynie biurokratyczny gest, który nie powstrzyma rosyjskiej agresji. Również NATO uruchomiło w styczniu 2025 roku operację Baltic Sentry, kierując na morze fregaty i drony. Dla Polski, państwa nadającego chrześcijański i suwerenny charakter naszemu regionowi, jasne jest, że na zachodnich deklaracjach nie można polegać bezkrytycznie. Musimy chronić własne porty, terminale LNG i szlaki komunikacyjne własnymi siłami.
Lata zaniedbań kosztem bezpieczeństwa państwa
Przez dekady polska Marynarka Wojenna była traktowana po macoszemu. Kolejne rządy, skupione na wojskach lądowych, wydawały miliardy na czołgi i haubice, zapominając, że Bałtyk to nasza północna granica. Program budowy okrętów podwodnych tkwił w martwym punkcie, a sprzęt osiągał granicę zużycia. Oficerowie floty otwarcie przyznają, że w razie otwartego konfliktu Rosja mogłaby zablokować nasze porty. Bałtyk stał się słabym punktem polskiej obronności, mimo że jego znaczenie strategiczne rosło z każdym rokiem. To cena za liberalne zaniedbania i brak wizji państwowej poprzednich ekip rządzących.
Program Orka i szwedzkie okręty podwodne A26
Przełomem stał się podpisany 29 czerwca 2026 roku kontrakt na trzy szwedzkie okręty podwodne A26 w ramach programu Orka. Umowa, zawarta z udziałem premiera Donalda Tuska i premiera Szwecji Ulfa Kristerssona, opiewa na około 10 mld zł. Okręty te, przystosowane do płytkich wód Bałtyku, pozwolą na skryte rozpoznanie i współpracę z wojskami specjalnymi. Ważne jest jednak, by program ten służył polskiej gospodarce. Ministerstwo Obrony Narodowej zapowiada udział polskich stoczni w serwisowaniu jednostek, co musi być rygorystycznie przestrzegane. Do czasu dostaw nowych okrętów, polskie załogi będą szkolić się na wypożyczonym szwedzkim okręcie A17, by nie tracić cennego czasu.
Miecznik, Delfin i zmiany w dowodzeniu
Flotę wzmacniają również inne kluczowe programy:
- Trzy fregaty wielozadaniowe z programu Miecznik, zapewniające obronę przeciwlotniczą i przeciwpodwodną.
- Dwa okręty rozpoznania radioelektronicznego z programu Delfin, powstające we współpracy ze Szwecją.
- Kolejne niszczyciele min typu Kormoran II oraz systemy bezzałogowe.
Zmiany zachodzą też w sztabach. W czerwcu 2026 roku zwiększono reprezentację Marynarki w najwyższych dowództwach. Nowym dowódcą operacyjnym rodzajów sił zbrojnych został gen. dyw. pil. Ireneusz Nowak, a jego zastępcą kontradmirał Piotr Sikora. W Dowództwie Generalnym stanowiska zastępców objęli wiceadmirał Krzysztof Jaworski i gen. dyw. pil. Ireneusz Starzyński. Minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz słusznie zauważył, że współczesna obrona wymaga synergii wszystkich rodzajów sił zbrojnych, a nie tylko tradycyjnego myślenia lądowego.
Bałtyk jako bastion suwerenności czy przedpole NATO?
Przystąpienie Szwecji i Finlandii do NATO zmieniło mapę Bałtyku, ale nie usunęło rosyjskiego zagrożenia. Moskwa nadal może prowadzić działania poniżej progu wojny, niszcząc naszą infrastrukturę za pomocą cywilnych statków czy bezzałogowców. Sojusz przeprowadza ćwiczenia, jak Task Force X-Baltic z 2025 roku, ale polska Marynarka musi być gwarantem naszych narodowych interesów. Ochrona szlaków dostaw i terminali to dziś święty obowiązek wobec Ojczyzny, który nie może być całkowicie delegowany na zewnętrzne struktury.
Dlaczego Polska Marynarka Wojenna była przez lata zaniedbywana?
Przez dekady kolejne rządy w Warszawie skupiały się niemal wyłącznie na wojskach lądowych, uznając wschodnie zagrożenie za priorytet absolutny. Koszty modernizacji floty odkładano w czasie, co doprowadziło do starzenia się sprzętu i utraty zdolności operacyjnych pod wodą.
Co to jest rosyjska flota cieni?
To statki handlowe o niejasnej strukturze właścicielskiej, wykorzystywane przez Rosję do omijania sankcji i prowadzenia działań hybrydowych, takich jak uszkadzanie podmorskiej infrastruktury krytycznej. Unia Europejska objęła sankcjami już 632 takie jednostki.
Jakie okręty podwodne kupuje Polska?
Polska podpisała umowę na zakup trzech szwedzkich okrętów podwodnych typu A26, przystosowanych do operowania na płytkich akwenach takich jak Bałtyk. Wartość kontraktu wynosi około 10 mld zł, a do czasu ich dostawy polskie załogi będą szkolić się na wypożyczonym okręcie typu A17.