NATO bez planu na wojnę na dwóch frontach. Eksperci: to koszmar Zachodu
Sojusz Północnoatlantycki i Stany Zjednoczone nie mają jasnego planu działania na wypadek skoordynowanego ataku Rosji na państwo NATO oraz Chin na Tajwan. Według analityków i wojskowych cytowanych przez amerykański magazyn „The Atlantic”, Zachód zbyt rzadko analizował scenariusz wojny na dwóch frontach, a jego możliwości obronne mogą okazać się niewystarczające. To sytuacja, która powinna budzić poważny niepokój w Warszawie i całej Europie Środkowo-Wschodniej.
Rosja i Chiny mogą uderzyć jednocześnie
Jak opisuje Simon Shuster w analizie opublikowanej przez „The Atlantic”, jednym z najpoważniejszych scenariuszy dla zachodnich planistów byłby niemal równoczesny kryzys w Europie Wschodniej i Azji. Rosja mogłaby zaatakować państwo należące do NATO, podczas gdy Chiny podjęłyby działania militarne przeciwko Tajwanowi.
W takiej sytuacji Stany Zjednoczone musiałyby równocześnie skierować uwagę i siły na dwa odległe teatry działań. Problem byłby jeszcze poważniejszy, gdyby amerykańskie wojsko pozostawało zaangażowane także na Bliskim Wschodzie.
Florence Gaub z NATO Defense College w Rzymie powiedziała magazynowi, że jest to scenariusz, na który Sojusz „obecnie nie jest gotowy”. Jej zdaniem planiści NATO są świadomi luki w przygotowaniach, lecz dotąd nie podjęli wystarczających działań, by ją wypełnić.
Rosja i Chiny zacieśniają współpracę wojskową
„The Atlantic” zwraca uwagę, że współpraca wojskowa Moskwy i Pekinu w ostatnich latach znacznie się pogłębiła. Rosja zdobywa doświadczenie bojowe podczas wojny przeciwko Ukrainie, rozwija produkcję uzbrojenia i wykorzystanie dronów. Chiny z kolei dysponują rosnącym potencjałem morskim oraz rozbudowanym arsenałem pocisków dalekiego zasięgu.
Autor tekstu przypomina, że oba państwa określają swoje relacje jako partnerstwo „bez ograniczeń”, choć nie łączy ich formalny sojusz obronny. Prowadzą również wspólne ćwiczenia wojskowe, co pokazuje, że ich współpraca ma charakter strategiczny i długofalowy.
Według byłego przewodniczącego Komitetu Wojskowego NATO, admirała Roba Bauera, Rosja mogłaby próbować przetestować determinację Sojuszu przez cyberatak lub ograniczoną operację przeciw jednemu z jego członków. Jak oceniono, taki ruch miałby większe szanse powodzenia, gdyby zbiegł się w czasie z chińskim atakiem na Tajwan.
Niedobory uzbrojenia i problemy z planowaniem
Mark Montgomery, emerytowany kontradmirał amerykańskiej marynarki wojennej, wskazał w rozmowie z „The Atlantic”, że przeprowadzane przed laty gry wojenne wykazały braki USA w zapasach uzbrojenia i zdolności przemysłowej potrzebnej do długotrwałych działań na kilku frontach.
Jego zdaniem od tamtego czasu sytuacja nie poprawiła się w wystarczającym stopniu. Państwa sojusznicze zwiększają wydatki obronne, ale, jak ocenił, nie przełożyło się to jeszcze na wyraźne wzmocnienie ich sił zbrojnych.
Magazyn podkreśla też, że publicznie dostępnych analiz dotyczących jednoczesnego konfliktu w Europie i Azji jest niewiele. Zdaniem eksperta MIT Erica Heginbothama, prowadzenie takich symulacji byłoby trudne, lecz możliwe. Wymagałoby jednak równoległego przeprowadzenia dużych gier wojennych i stworzenia mechanizmu, który ustalałby priorytety dla obu obszarów. Takiego systemu obecnie nie ma.
Europa może zostać bez amerykańskiego wsparcia
Cytowany przez „The Atlantic” Jakub Janda, dyrektor European Values Center for Security Policy w Pradze, prowadził symulacje dotyczące konfliktu na dwóch teatrach działań. Nie było to łatwe, bo większość liczących się think tanków zrzeszało specjalistów z wiedzą ekspercką dotyczącą głównie jednego z regionów, gdzie mogły toczyć się działania wojenne.
Z ich rozstrzygnięć ma wynikać, że USA w wielu wariantach priorytetowo traktują zagrożenie ze strony Chin i przerzucają część środków wojskowych z Europy do Azji. To zresztą pokrywa się z polityką Waszyngtonu, który wyraźnie zmierza w kierunku zmniejszenia kontyngentów europejskich na rzecz wzmocnienia obecności w Azji.
To oznaczałoby, że europejscy członkowie NATO musieliby w znacznie większym stopniu samodzielnie przeciwstawić się Rosji. Z takiego scenariusza prawdopodobnie zdają sobie sprawę największe kraje Europy. Janda zwraca uwagę, że powodzenie zachodniej odpowiedzi zależałoby nie tylko od potencjału militarnego, ale także od politycznej jedności.
Scenariusz rozkładu jedności Sojuszu
W jednym z analizowanych scenariuszy Chiny najpierw ograniczają eksport surowców potrzebnych europejskiemu przemysłowi zbrojeniowemu. Po kilku miesiącach, gdy produkcja uzbrojenia zostaje osłabiona, Rosja rozpoczyna działania przeciwko wschodniej flance NATO.
Między sojusznikami dochodzi do różnic w ustaleniu priorytetów. Europejskie rządy, w grze symulacyjnej, odmówiły Stanom Zjednoczonym wprowadzeniu sankcji na chińską gospodarkę. „Tajwan jest daleko. (Europejczycy) chcą się skupić na zagrożeniu ze strony Rosji i to mnie przeraża” – relacjonował Janda, wskazując, że jeśli NATO zacznie kłócić się w swoim jądrze, a Rosja i Chiny będą działać zgodnie, szanse na wygranie przez Zachód takiego konfliktu wydają się minimalne.
Czy Polska powinna się obawiać?
Dla Polski, jako kraju wschodniej flanki NATO, te analizy powinny być sygnałem ostrzegawczym. Nasze bezpieczeństwo nie może zależeć wyłącznie od decyzji podejmowanych w Waszyngtonie czy Brukseli. Potrzebne są zdecydowane działania na rzecz wzmocnienia własnych zdolności obronnych oraz budowa regionalnych sojuszy, które będą w stanie skutecznie odpowiedzieć na zagrożenie ze Wschodu.
Polska od lat apeluje o zwiększenie obecności wojsk sojuszniczych na naszej ziemi i wzmocnienie wschodniej flanki. Te postulaty nabierają jeszcze większego znaczenia w świetle przedstawionych analiz. Nie możemy pozwolić, by nasze bezpieczeństwo było zakładnikiem odległych geopolitycznych rozgrywek.
Wojna na Ukrainie pokazała, że Rosja jest gotowa do agresji i nie cofnie się przed brutalną przemocą. Musimy być przygotowani na każdy scenariusz, także ten najczarniejszy. Wzmocnienie polskiej armii, rozwój przemysłu zbrojeniowego i budowa trwałych sojuszy regionalnych to nie luksus, ale konieczność.