Skandal księżnej Norwegii: Kontakty z przestępcą seksualnym Epsteinem niszczą wizerunek monarchii
Księżna Mette-Marit w wywiadzie dla norweskiej telewizji publicznej NRK przyznała się do utrzymywania kontaktów z skazanym przestępcą seksualnym Jeffreyem Epsteinem. Jej wyjaśnienia podzieliły norweskich komentatorów i pogłębiły kryzys wizerunkowy rodziny królewskiej.
Przyznanie się do błędu czy próba wybielenia?
Księżna opisała okoliczności poznania amerykańskiego finansisty, twierdząc, że został jej przedstawiony w kontekście towarzyskim. Przez długi czas miała nie zdawać sobie sprawy z powagi zarzutów wobec Epsteina. Jak podkreśliła, relacja miała charakter prywatny i została zakończona dopiero gdy pojawiły się niepokojące informacje.
Mette-Marit przyznała, że z perspektywy czasu jej ówczesna ocena sytuacji była niewystarczająca. Odniosła się także do zarzutów o zbyt długie zwlekanie z publicznym komentarzem, tłumacząc, że potrzebowała czasu na zrozumienie sytuacji.
Podczas wywiadu księżnej towarzyszył mąż, następca tronu książę Haakon, który podkreślił, że sprawa była obciążeniem dla całej rodziny królewskiej.
Podzielone reakcje polityków
Premier Jonas Gahr Stoere uznał decyzję księżnej o udzieleniu wywiadu za ważną dla zaufania publicznego. "To ważne, że sprawa została wyjaśniona publicznie" - powiedział.
Lider Partii Centrum Trygve Slagsvold Vedum apelował o wyrozumiałość, twierdząc, że debata była nadmiernie surowa. "Nadszedł czas na więcej wyrozumiałości i mniej potępienia" - zaapelował.
Eksperci bez litości
Komentator dziennika "Aftenposten" krytycznie ocenił wypowiedzi Mette-Marit, wskazując, że księżna "nie odpowiedziała konkretnie na kilka kluczowych pytań". Zabrakło wyjaśnień o zakresie jej wiedzy o Epsteinie oraz dlaczego utrzymywała relację mimo ostrzeżeń.
Socjolog i ekspert ds. wizerunku Trond Blindheim był jeszcze bardziej bezlitosny: "Ta obszerna korespondencja z Epsteinem mówi sama za siebie. To tylko pudrowanie sprawy. Moim zdaniem nie powinna zostać królową. Nie jest w stanie wypełniać swoich obowiązków".
Kryzys norweskiej monarchii
Relacje księżnej z Epsteinem stały się przedmiotem debaty na początku 2026 roku, gdy media ujawniły, że Mette-Marit utrzymywała z nim kontakt także po jego skazaniu. Miała spotykać się z nim w jego rezydencjach i gościć w Oslo.
Część organizacji pozarządowych wycofała się ze współpracy z księżną, w tym AUF, młodzieżówka rządzącej Partii Pracy.
Sprawa wpisuje się w szerszy kryzys norweskiej rodziny królewskiej. Wczoraj zakończył się proces Mariusa Borg Hoeiby'ego, syna księżnej z poprzedniego związku, oskarżonego o dziesiątki przestępstw, w tym przemoc seksualną. Prokuratura domaga się dla niego ponad 7 lat więzienia.
Skandale wokół norweskiej monarchii pokazują, jak liberalne wartości i permisywność mogą niszczyć tradycyjne instytucje, które przez wieki były fundamentem europejskiej cywilizacji chrześcijańskiej.