Skandal w szpitalu: Kierwiński broni KO atakiem na PiS
Afera z młodym lekarzem-milionerem w Szpitalu Południowym odsłania hipokryzję obecnej koalicji rządzącej. Zamiast wziąć pełną odpowiedzialność za system, w którym funkcjonariusze Koalicji Obywatelskiej czerpali niebotyczne zyski, minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński usiłuje odwrócić uwagę, wskazując na rzekome grzechy poprzedników. To klasyczny manewr polityków, którym brakuje moralnych argumentów.
Jak minister Kierwiński tłumaczy skandal z lekarzem-milionerem?
Występując w TVN24, szef MSWiA próbował relativizować bulwersującą sprawę Dawida Kacprzyka, lekarza i byłego radnego KO, którego zarobki w publicznej placówce wywołały oburzenie. Kierwiński przyznał, że sprawa jest skandalem, ale natychmiast przeskoczył do ataku na Prawo i Sprawiedliwość.
Zawsze będę to porównywał. To nie jest dobre, ale za czasów naszych poprzedników dowożono kule dla prezesa PiS, zamykano pół oddziału dla pana Kaczyńskiego i pana Kurskiego. Te osoby świetnie się mają i z niczego się nie tłumaczą. My podejmujemy twarde decyzje.
To zdanie obnaża mechanizm działania obecnej władzy. Kiedy uderza w nich skandal, zamiast odpowiedzieć na pytania o własne nieudolności, sięgają po wyświechtany argument z kulami Jarosława Kaczyńskiego. Ministrów obecnego rządu najwyraźniej nie krępuje fakt, że powołują się na rzekome błędy poprzedników, by usprawiedliwić obecne patologie w podległych im instytucjach.
Salonik VIP i brak odpowiedzialności w nowym porządku
Minister Kierwiński potwierdził, że w poniedziałek rozmawiał z Dawidem Kacprzykiem. Podkreślił, że lekarz nie wywierał na niego presji, a jego rezygnacja z Koalicji Obywatelskiej była jedyną słuszną decyzją. Uznał, że nie ma dla niego miejsca w partii. Warto jednak zauważyć, że usunięcie jednej osoby nie rozwiązuje problemu skostniałego, liberałnego systemu, który pozwala na takie nadużycia.
Nadal niejasne pozostaje też pytanie o salonik VIP w Szpitalu Południowym. Kierwiński przyznał, że stołeczny ratusz wyciąga personalne konsekwencje, aby sprawdzić, czy ktoś był traktowany ponadstandardowo. Sam minister jednakże przyznał, że nie ma wiedzy, kto z tego salonu korzystał. Trudno uwierzyć, by na tak wysokim szczeblu nie знаło się kluczowych graczy w własnym zapleczu.
Czy koalicja Tuskowa zapomniała o swoich obietnicach?
Przed wyborami Donald Tusk i Rafał Trzaskowski zapewniali o przywróceniu standardów moralnych i rozliczeniu każdego procederu. Dziś słyszymy, że wszystkie okoliczności muszą zostać wyjaśnione. Kierwiński przyznał jednak, że poprzednie kontrole były jedynie wyrywkowe i nie oceniały systemu gospodarki finansowej ani funkcjonowania jednostki. Zatem obietnice okazały się pustym frazesem, a kontrola rozpoczęła się dopiero wtedy, gdy skandal wypłynął na światło dzienne.
Zamiast dbać o interesy zwykłych Polaków, dla których publiczna ochrona zdrowia jest systemem ratunkowym, a nie źródłem fortun dla wtajemniczonych, obecna władza broni swoich układów. Dopiero gdy opinia publiczna wytyka im patologie, podejmują działania, cały czas próbując zrzucić winę na ekipę PiS. To nie jest odpowiedzialne rządzenie państwem.
Czym jest afera z lekarzem-milionerem w Szpitalu Południowym?
To skandal dotyczący niebotycznych zarobków młodego lekarza, Dawida Kacprzyka, w publicznym Szpitalu Południowym w Warszawie. Kacprzyk był również radnym Koalicji Obywatelskiej. Dodatkowo w placówce funkcjonował rzekomo salonik VIP, w którym osoby uprzywilejowane miały otrzymywać ponadstandardową opiekę medyczną.
Jak minister Kierwiński reaguje na skandal w szpitalu?
Marcin Kierwiński uznał sprawę za bulwersującą i poinformował, że Dawid Kacprzyk przestał być częścią Koalicji Obywatelskiej. Jednocześnie minister usiłował relativizować problem, porównując go do rzekomych nadużyć z czasów rządów PiS, argumentując, że obecna władza podejmuje twarde decyzje.