Kijów deklaruje gotowość do wstrzymania ataków na rosyjską infrastrukturę energetyczną, jednak w niedzielę wieczorem rosyjskie siły uderzyły w elektrociepłownię nr 5 w Charkowie. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w orędziu opublikowanym w mediach społecznościowych potwierdził, że Ukraina popiera zawieszenie broni ogłoszone przez prezydenta USA Donalda Trumpa, ale wskazał, że Moskwa łamie porozumienie niemal natychmiast po jego ogłoszeniu.
Co się wydarzyło w Charkowie?
Do ataku na elektrociepłownię nr 5 w Charkowie doszło już po tym, jak prezydent Trump ogłosił „energetyczne zawieszenie broni” między Rosją a Ukrainą. Doradca prezydenta Ukrainy Dmytro Łytwyn potwierdził w rozmowie z dziennikarzami, że rosyjskie uderzenie nastąpiło po oświadczeniu amerykańskiego przywódcy.
Zełenski poinformował, że przez cały dzień na ukraińskim niebie obecne były rosyjskie drony Shahed, a także dochodziło do ataków bombami lotniczymi. „Przed chwilą doszło do ataku na elektrociepłownię nr 5 w Charkowie, na energetykę Charkowa” – oświadczył prezydent Ukrainy.
Stanowisko Kijowa wobec rozejmu energetycznego
Ukraiński przywódca podkreślił, że Ukraina popiera wszystkie realne i wiarygodne formuły zawieszenia broni i zakończenia wojny. „Dziś prezydent Stanów Zjednoczonych oświadczył, że osiągnięto zawieszenie broni w atakach na energetykę. To dobra wiadomość dla wszystkich; ważne, aby znalazło to odzwierciedlenie w rzeczywistości” – powiedział Zełenski.
Prezydent Ukrainy przekazał, że rozmawiał już z premierem Kanady Markiem Carneyem, prezydentem Finlandii Alexandrem Stubbem i sekretarzem generalnym NATO Markiem Ruttem. „Ukraina popiera zawieszenie broni i ważne jest, by poparła je również Rosja” – napisał w mediach społecznościowych.
Zełenski zaznaczył, że Kijów oczekuje szczegółów od strony amerykańskiej. „Z naszej, ukraińskiej strony zawsze jest pełne poparcie dla kroków zmierzających do deeskalacji, ochrony życia i niezbędnych decyzji służących zakończeniu wojny oraz zapewnieniu długotrwałego pokoju” – zapewnił.
Zaskoczenie w Kijowie
Jak wynika z doniesień portalu Axios, ogłoszenie zawieszenia broni było zaskoczeniem dla Kijowa. Zełenski w rozmowie z dziennikarzem Barakiem Rawidem przyznał: „Ogłoszenie zawieszenia broni było dla mnie nowością. Jednak jeśli Rosjanie zgodzą się na rozejm energetyczny, Ukraina również wyrazi zgodę. Jeśli prezydent Trump wynegocjował to z Putinem – proszę nam powiedzieć, kiedy zawieszenie broni się rozpoczyna. Jesteśmy gotowi i je przyjmiemy”.
Trump ogłasza „energetyczne zawieszenie broni”
W niedzielę prezydent USA Donald Trump ogłosił na platformie Truth Social, że ze skutkiem natychmiastowym wchodzi w życie „energetyczne zawieszenie broni” między Rosją a Ukrainą. „Obie strony się na to zgodziły. Nie złamcie tego!” – napisał amerykański przywódca.
Wcześniej tego samego dnia Zełenski informował, że Kijów wstrzyma ataki na rosyjskie rafinerie, jeśli Rosja zaprzestanie uderzeń w ukraińską infrastrukturę energetyczną. W wywiadzie dla ABC News zadeklarował także gotowość do zorganizowania wyborów na Ukrainie, jeśli Putin zgodzi się na 60 dni całkowitego zawieszenia broni.
To odpowiedź na narastającą krytykę ze strony Trumpa, który w sobotę zarzucił Zełenskiemu przysparzanie problemów światu poprzez uderzenia w rosyjskie rafinerie oraz zasugerował, że „nadszedł czas, by Ukraina wybrała nowego prezydenta”. Dzień wcześniej amerykański przywódca informował o telefonicznej rozmowie z Putinem i porozumieniu w sprawie dostarczenia na światowy rynek 4,8 mln ton rosyjskiego oleju napędowego.
Warto przypomnieć, że Trump ogłosił już rozejm energetyczny między Rosją a Ukrainą 14 września. Wkrótce doszło jednak do kolejnych wzajemnych ataków, a Kreml uzależniał realizację porozumienia od zniesienia sankcji na rosyjski sektor energetyczny.
Czy Rosja dotrzyma słowa?
Niedzielny atak na Charków pokazuje, że deklaracje Moskwy o gotowości do zawieszenia broni należy traktować z dużą ostrożnością. Doświadczenie uczy, że Rosja wielokrotnie łamała porozumienia, a jej działania często pozostają w sprzeczności ze składanymi obietnicami. Ukraina, mimo rosyjskiej agresji, konsekwentnie deklaruje gotowość do pokojowych rozwiązań, jednak bez realnych gwarancji ze strony Moskwy trudno mówić o trwałym rozejmie.
Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)
