Rosja uderza w polskie granice. Siemoniak o nowej taktyce Kremla
Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak ostrzega przed nowym sposobem działania Rosji, która z premedytacją atakuje przejścia graniczne na wschodzie Polski. W programie „Gość Wydarzeń” odniósł się także do tragicznego ataku nożownika w Jarosławiu, apelując o powściągliwość w politycznym wykorzystywaniu tej zbrodni.
Do tragicznych wydarzeń doszło w czwartek w Klasztorze Sióstr Benedyktynek w Jarosławiu. 31-letni Ukrainiec zaatakował nożem pięć osób. Zmarł ksiądz, cztery osoby trafiły do szpitala, dwie z nich są w stanie ciężkim. Sprawca został zatrzymany, a policja nie ujawnia na razie motywów jego działania.
Czy atak w Jarosławiu miał podłoże polityczne?
Siemoniak stanowczo zaapelował, aby tej tragedii nie wykorzystywać w żaden sposób politycznie. Jak podkreślił, nie ma obecnie przesłanek, aby sądzić, że za atakiem stał ktoś zleceniodawca lub że był to element większego planu.
„Policja nie wyklucza niczego, sprawca jest w jej ręku, więc trwają czynności i na pewno ta ogromna emocja, naturalna, opinii publicznej spotka się z informacjami ze strony prokuratury. Warto, żeby w tym momencie myśleć o ofierze, myśleć o rannych i jak najmniej robić polityki wokół tej sprawy” – powiedział minister.
Według wcześniejszych informacji napastnik zaatakował przed mszą świętą, która miała rozpocząć się o godzinie 10. Świadkowie przekazywali, że część osób przebywających wówczas w kościele próbowała się ukryć. Wiadomo, że mężczyzna przyjechał do Polski z Niemiec, a wcześniej próbował przekroczyć zamknięte przejście graniczne w Korczowie.
Siemoniak krytykuje instrumentalizowanie tragedii
Minister zapytany o to, czy dostrzega polityczne wykorzystywanie tej zbrodni, odpowiedział wprost, że niektórzy politycy „natychmiast szukają winnych, natychmiast wymieniają nazwiska rzekomo winnych i odpowiedzialnych”.
„Nie mają żadnej wiedzy, bo przecież nikt jej jeszcze nie ma. Natomiast ulegają bardzo złej, okropnej pokusie, żeby wykorzystać wielkie zainteresowanie opinii publicznej od razu takim instrumentalizowaniem politycznym, pokazaniem, że ktoś jest winien. Nie wiadomo tego jeszcze. To jest po prostu wielka tragedia” – stwierdził.
Siemoniak odniósł się również do postulatu Marcina Horały z ugrupowania Rozwój Plus, który domaga się wezwania ambasadora Ukrainy przez polskie MSZ. Minister studził te emocje, wskazując, że ambasadorów wzywa się wtedy, gdy państwo popełni błąd, a nie gdy zrobi to jego obywatel.
„Skupmy się na dojściu do motywów, na ukaraniu sprawcy, ewentualnym zbadaniu, czy ktoś jeszcze w to był zaangażowany, czy ktoś jeszcze więcej wiedział” – zaapelował.
Nowy sposób działania Rosji na granicy polsko-ukraińskiej
W programie poruszono także kwestię bezpieczeństwa na wschodniej granicy. Premier Donald Tusk poinformował, że w czwartek Rosja ponownie zaatakowała punkty w Ukrainie blisko granicy z Polską, w związku z czym ewakuowano przejścia graniczne w Hrubieszowie i Dorohusku.
Siemoniak wskazał, że to celowa strategia Kremla mająca sparaliżować ukraińską gospodarkę.
„Nowy sposób działania Rosji, który ma uderzyć i sparaliżować gospodarkę Ukrainy. Uderzają w przejścia graniczne, teraz polsko-ukraińskie, chwilę wcześniej przejścia ukraińsko-mołdawskie, ukraińsko-rumuńskie po to, żeby zahamować eksport, import, dostawy towarów na Ukrainę. Idzie to w parze z bombardowaniem, niszczeniem centrów logistycznych na Ukrainie, magazynów żywności, magazynów innych towarów” – tłumaczył minister.
Polska podjęła już działania mające chronić przejścia graniczne i osoby je przekraczające. Jak zapewnił Siemoniak, tworzone są prowizoryczne schrony, a pomoc wojska została wzmocniona.
„Niestety jest to taka sytuacja, w której Rosjanie z premedytacją uderzają w przejścia graniczne. Grozi to życiu tych, którzy te przejścia przekraczają, czy na nich służą i pracują” – dodał.
Czy grozi nam eskalacja na wschodniej granicy?
Eksperci od miesięcy ostrzegają, że Rosja konsekwentnie testuje reakcję Polski i NATO na prowokacje przy wschodniej granicy. Ataki na infrastrukturę graniczną wpisują się w szerszą strategię destabilizacji regionu. Polskie służby pozostają w stałym kontakcie ze stroną ukraińską, a prezydent Wołodymyr Zełenski złożył już jasną deklarację w sprawie współpracy przy wyjaśnianiu okoliczności ataku w Jarosławiu.
Jakie kroki podjęła Polska w odpowiedzi na rosyjskie ataki?
W odpowiedzi na rosyjskie uderzenia w pobliżu granicy polskie władze wzmocniły ochronę przejść, zwiększyły obecność wojska i tworzą tymczasowe schrony dla podróżnych. To część szerszego planu zabezpieczenia wschodniej flanki przed agresywnymi działaniami Kremla, który nie cofa się przed uderzaniem w cele cywilne i infrastrukturę graniczną.