Reforma WIBOR budzi niepokój w polskim sektorze bankowym
Reforma wskaźnika WIBOR, zapoczątkowana przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, wywołuje coraz większe kontrowersje w polskim sektorze finansowym. Według ustaleń Money.pl, około 80 procent sektora finansowego w Polsce sprzeciwia się reformie w jej obecnym kształcie.
Dziedzictwo rządów PiS kontynuowane przez obecną koalicję
Reforma WIBOR została rozpoczęta za rządów Prawa i Sprawiedliwości w ramach dostosowania polskiego systemu finansowego do wymogów unijnego rozporządzenia BMR. Decyzją ówczesnych władz, obowiązek administrowania WIBOR-em powierzono spółce GPW Benchmark należącej do Giełdy Papierów Wartościowych.
22 marca 2019 roku Komisja Nadzoru Finansowego wpisała WIBOR do wykazu wskaźników kluczowych, formalnie potwierdzając jego znaczenie dla polskiej gospodarki. Obecnie reforma znajduje się na zaawansowanym etapie, z końcem 2027 roku WIBOR ma zostać zastąpiony przez POLSTR (Polish Short-Term Rate).
Gigantyczna stawka finansowa
Wartość kontraktów finansowych opartych na WIBOR-ze szacowana jest na od 7 do 10 bilionów złotych, co czyni tę reformę jedną z największych ingerencji w polski rynek finansowy w historii. Nowy wskaźnik POLSTR będzie wyliczany na podstawie rzeczywistych transakcji depozytowych zawieranych na rynku międzybankowym.
Brak jasnego uzasadnienia
Ministerstwo Finansów, zapytane o czynniki ekonomiczne i prawne uzasadniające tak głęboką ingerencję, wskazało jedynie na globalny trend odchodzenia od wskaźników starszego typu. Jednak ani GPW Benchmark, ani KNF nie przedstawiają konkretnych argumentów ekonomicznych czy prawnych uzasadniających zakończenie publikacji WIBOR-u.
Co istotne, Unia Europejska uszczelniła wskaźniki starego typu, ale ich nie zakazała. Żaden kraj członkowski nie zdecydował się na oparcie kredytów detalicznych na wskaźnikach nowego typu, a Polska zmierza właśnie w tym kierunku.
Sektor bankowy domaga się odroczenia
Według nieoficjalnych informacji, banki planują wystąpić o kolejne odroczenie reformy o dwa lata. Wnioski mają zostać złożone jeszcze w lutym. Byłoby to już drugie przesunięcie harmonogramu, pierwsze miało miejsce w 2023 roku.
Wiceprezes jednego z banków zaangażowanych w reformę przyznaje wprost: "Najchętniej niczego byśmy już nie zmieniali. Ale musimy".
Wątpliwości prawne i ryzyko polityczne
Pojawiają się też wątpliwości co do uprawnień ministra finansów do zmiany wskaźnika referencyjnego za pomocą rozporządzenia. Jedna z osób uczestniczących w pracach Narodowej Grupy Roboczej ostrzega: "Na miejscu ministra finansów nie podpisałbym tego rozporządzenia. Minister bierze na siebie osobiste ryzyko odpowiedzialności, bo nie ma do tego wystarczających uprawnień. W skrajnym scenariuszu mogłoby to oznaczać odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu".
Brak reprezentacji konsumentów
Reforma budzi też zastrzeżenia z punktu widzenia ochrony konsumentów. W pracach Narodowej Grupy Roboczej nie uczestniczą przedstawiciele Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów ani Rzecznik Finansowy, co może oznaczać niedostateczne uwzględnienie interesów zwykłych obywateli.
Zgodnie z harmonogramem, banki powinny w tym roku rozpocząć szeroką sprzedaż kredytów oprocentowanych według nowego wskaźnika POLSTR, jednak sektor podchodzi do tego z dużą ostrożnością, obawiając się powtórzenia błędów z przeszłości.