Po kilkunastu dniach przerwy reprezentacyjnej wraca PKO Ekstraklasa, a wraz z nią hit, który od dekad elektryzuje polskich kibiców. W najbliższą niedzielę, 11 października o godzinie 20:15, na stadionie przy Łazienkowskiej w Warszawie Legia zmierzy się z Wisłą Kraków. To starcie dwóch wielkich marek polskiej piłki, które jednak, jak zauważają eksperci, straciło już swój dawny blask w kontekście walki o mistrzostwo kraju.
Czy mecz Legii z Wisłą to wciąż pojedynek o najwyższą stawkę?
Kamil Kosowski, były skrzydłowy „Białej Gwiazdy”, który w barwach krakowskiego klubu rozegrał 165 spotkań, strzelił 19 goli i zaliczył 34 asysty, w rozmowie z WP SportoweFakty nie ma wątpliwości, że obecnie obie drużyny nie są głównymi kandydatami do tytułu.
Dzisiaj, gdybym miał wskazać zespoły walczące o tytuł, nie wymieniłbym ani Wisły, ani Legii. Oczywiście obie drużyny się starają, ale głównym kandydatem do mistrzostwa jest Lech Poznań, później Górnik i Jagiellonia. W tej pierwszej trójce nie umieściłbym więc ani Wisły, ani Legii, dlatego można powiedzieć, że prestiż tych zawodów trochę się obniżył. Jeżeli jednak chodzi o kibiców i emocje, a także o aspekt mentalny, to nadal jest on na podobnym poziomie – stwierdza Kosowski.
Dlaczego mecz Legia – Wisła wciąż budzi tak wielkie emocje?
Mimo że oba kluby nie są już potęgami sprzed dwóch dekad, to niedzielne spotkanie zapowiada się jako widowisko pełne napięcia i sportowej rywalizacji. Kosowski podkreśla, że styl gry obu zespołów znacząco się różni, co dodatkowo podsyca ciekawość kibiców.
– Czekam bardzo na to spotkanie, bo zmierzą się dwie drużyny, które grają zupełnie innymi stylami. Z jednej strony mamy ofensywnie grającą Wisłę, która nie zawsze pamięta o obronie, ale potrafi wygrywać mecze nawet w doliczonym czasie gry. Z drugiej strony jest drużyna, która przede wszystkim myśli o obronie i niekoniecznie do samego końca lubi atakować – wyjaśnia ekspert i komentator Canal+.
Nie bez znaczenia pozostaje także atmosfera wokół meczu. Jarek Królewski, prezes Wisły, słynie z podgrzewania nastrojów przed kluczowymi spotkaniami. – Ten mecz na pewno będzie miał wiele podtekstów i dodatkowych emocji, także pod względem mentalnego podejścia obu ekip. Jak zawsze Jarek Królewski lubi dolać oliwy do ognia i podgrzać atmosferę, więc jeżeli moje oczekiwania i oczekiwania kibiców przełożą się na to, co zobaczymy na boisku, będziemy mieli dobre widowisko – dodaje Kosowski.
Kibice Wisły nie zobaczą meczu na żywo. Sektor gości zamknięty
Niestety, sympatycy „Białej Gwiazdy” nie będą mogli wesprzeć swojej drużyny z trybun stadionu przy Łazienkowskiej. Legia Warszawa poinformowała, że sektor gości pozostanie zamknięty do końca 2026 roku. Decyzja ta wynika z konieczności uregulowania statusu prawnego sąsiedniej nieruchomości oraz przeprowadzenia prac remontowych, które mają poprawić bezpieczeństwo kibiców drużyn przyjezdnych.
Bilans pojedynków w XXI wieku: dominacja Legii
Ostatni raz obie ekipy mierzyły się ze sobą w sezonie 2021/22, kiedy to Wisła występowała jeszcze w Ekstraklasie. Wówczas najpierw wygrała „Biała Gwiazda” 1:0, a następnie Legia zwyciężyła 2:1. Patrząc jednak na cały XXI wiek, to warszawski klub ma wyraźną przewagę. W 49 spotkaniach we wszystkich rozgrywkach „Wojskowi” wygrali 21 razy, a Wisła 15. Jedenaście meczów zakończyło się remisem.
Warto przypomnieć, że jeszcze 15 czy 20 lat temu oba zespoły regularnie walczyły o mistrzostwo Polski. W XXI wieku Legia i Wisła zdobyły łącznie aż 13 tytułów mistrzowskich: osiem razy triumfowali „Wojskowi”, a pięć razy krakowska drużyna. To doskonale pokazuje, jakimi potęgami były te kluby jeszcze niedawno.
– Biorąc pod uwagę lata 2000., kiedy ja grałem w piłkę, były to drużyny, które regularnie rywalizowały o mistrzostwo Polski. Legia i Wisła. Oczywiście był jeszcze Lech, który czasami dołączał do tej rywalizacji, a także GKS Katowice lub Pogoń Szczecin – wspomina nasz rozmówca.
Jakie są szanse Wisły na wywiezienie punktów z Warszawy?
Legia pod wodzą Marka Papszuna pozostaje jak dotąd jedynym zespołem w Ekstraklasie, który nie przegrał żadnego meczu w tym sezonie. To sprawia, że gra z „Wojskowymi” jest niezwykle trudna, a mecz na ich własnym stadionie stanowi dodatkowe wyzwanie.
– Znając Mariusza Jopa, wydaje mi się, że pozostanie przy swoim stylu. Jeżeli przegra, to na własnych zasadach, choć wcale nie jest powiedziane, że przegra. Wisła potrafi atakować i jest skuteczna, więc Legia musi mieć się na baczności – zauważa Kosowski.
– Z drugiej strony, znając Marka Papszuna, on wie, jak mecz zamknąć albo sprowadzić go do większej taktycznej przepychanki, a niekoniecznie do piękna futbolu. Czeka nas więc po prostu klasyk, o którym pewnie więcej powiemy po meczu niż przed nim – dodaje na koniec.
Transmisja spotkania odbędzie się na antenie Canal+, a tekstową relację na żywo przeprowadzi WP SportoweFakty.
