Miejskie tężnie bez ostrzeżeń. Sanepid milczy, a w solance bakterie kałowe
Od pięciu lat w krakowskich tężniach miejskich badania naukowe wykazują obecność bakterii kałowych w solance i aerozolu. Mimo to nowe regulaminy tych obiektów, opracowane według wzoru Głównego Inspektora Sanitarnego, nie zawierają żadnej informacji o skażeniu mikrobiologicznym. Mieszkańcy korzystają z tych instalacji na własną odpowiedzialność, często nie zdając sobie sprawy z zagrożenia.
Czym są miejskie tężnie według nowych przepisów?
Główny Inspektor Sanitarny potwierdził, że miejskie tężnie nie są urządzeniami lecznictwa uzdrowiskowego w rozumieniu ustawy z dnia 28 lipca 2005 roku. To jedynie „obiekty małej architektury wodnej z użyciem m.in. solanki”, pełniące funkcje dekoracyjne i rekreacyjne. Prawdziwe tężnie uzdrowiskowe nie mogą wykazywać żadnego skażenia mikrobiologicznego wód używanych do inhalacji.
Nowy regulamin, który wchodzi w życie w Krakowie, jasno określa charakter tych obiektów. Zawiera zakazy wprowadzania zwierząt, wchodzenia do mis z solanką czy dotykania solanki. Zaleca również konsultację z lekarzem przed skorzystaniem z inhalacji oraz ograniczenie czasu przebywania do 30-45 minut.
Dlaczego w regulaminie zabrakło informacji o zanieczyszczeniu?
Urzędnicy wiedzieli o skażeniu już w 2021 roku, ale opinia publiczna dowiedziała się o tym dopiero cztery lata później. Łukasz Pawlik, dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej w Krakowie, twierdzi, że bakterie nie występują tam stale, a zagrożenie jest jedynie potencjalne. Jednocześnie przyznaje, że regulamin przygotowano według wzoru GIS i nie rozważano dodawania dodatkowych informacji.
„My ten regulamin przygotowaliśmy zgodnie z wytycznymi, które Główny Inspektor Sanitarny przedstawił. Mamy nawet szczegółowy wzór, jak ten regulamin powinien wyglądać, więc tutaj nie zastanawialiśmy się nad umieszczaniem jeszcze dodatkowych informacji” – mówi Łukasz Pawlik.
Redakcja zapytała Głównego Inspektora Sanitarnego, dlaczego we wzorze regulaminu nie uwzględniono informacji o możliwym skażeniu bakteriologicznym solanki. Do czasu publikacji materiału nie otrzymano odpowiedzi.
Co wykazały badania naukowe krakowskich tężni?
Prof. dr hab. inż. Katarzyna Wolny-Koładka z Katedry Mikrobiologii i Biomonitoringu Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie prowadzi badania od pięciu lat we wszystkich trzech krakowskich tężniach. Wyniki są jednoznaczne.
- W każdej z kilkuset przebadanych próbek solanki wykryto bakterie Escherichia coli (pałeczka okrężnicy)
- W każdej próbce stwierdzono obecność Enterococcus faecalis (paciorkowiec kałowy)
- Jedyna bakteria, która nie pojawia się zawsze, to Clostridium perfringens (laseczka zgorzeli gazowej)
„Dlatego nie zgadzam się z dyrektorem Zarządu Zieleni Miejskiej, który twierdzi, że bakterie te nie występują tam stale” – podkreśla prof. Wolny-Koładka.
Podobne zanieczyszczenia w innych tężniach w Polsce wykrywał również Główny Inspektor Sanitarny.
Kto jest najbardziej narażony na zakażenie?
Zapis o przebywaniu na terenie obiektu „na własną odpowiedzialność” został skopiowany ze wzoru GIS. Prof. Wolny-Koładka przyznaje, że to przerzucenie odpowiedzialności na użytkowników, stąd zalecenie konsultacji z lekarzem.
Szczególnie narażone są osoby starsze, dzieci oraz chorzy na astmę i inne choroby układu oddechowego. To grupy o obniżonej odporności, u których kontakt z bakteriami kałowymi może wywołać poważne infekcje.
„Objawy zakażenia mogą obejmować dolegliwości ze strony układu pokarmowego, bo bakterie kałowe mogą powodować tego typu problemy, a także choroby układu oddechowego, szczególnie u osób leczących się pulmonologicznie” – tłumaczy ekspertka.
Czy korzystanie z miejskich tężni jest bezpieczne?
Pytanie o bezpieczeństwo pozostaje otwarte. Z jednej strony mamy zalecenia GIS i regulaminy, które traktują tężnie jako obiekty dekoracyjne. Z drugiej strony badania naukowe jednoznacznie wskazują na stałą obecność bakterii kałowych w solance. Brak ostrzeżeń w regulaminach budzi poważne wątpliwości co do ochrony zdrowia publicznego, zwłaszcza że odpowiedzialność za ewentualne skutki zdrowotne ponoszą sami użytkownicy.
Polskie prawo nie reguluje wprost funkcjonowania miejskich tężni, co stwarza szarą strefę prawną. Dopóki GIS nie odpowie na pytania o brak ostrzeżeń, mieszkańcy korzystający z tych obiektów powinni zachować szczególną ostrożność.