Pięcioro osób wybranych przez Sejm na sędziów Trybunału Konstytucyjnego, którym prezes TK Bogdan Święczkowski odmówił nawiązania stosunku służbowego, ma otrzymywać wynagrodzenie z Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Takie ustalenia, powołujące się na dziennikarzy TVN24, w połowie października 2026 roku obiegły polskie media i wywołały oburzenie w środowiskach prawniczych i publicystycznych.
Sprawa dotyczy Macieja Berka, Krystiana Markiewicza, Macieja Taborowskiego, Marcina Dziurdy i Anny Korwin-Piotrowskiej. W środę 16 października Maciej Berek uczestniczył w tzw. ślubowaniu u marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego na terenie parlamentu, a następnie wraz z pozostałą czwórką, które uczyniły to wcześniej, udał się do siedziby Trybunału, jak relacjonuje NIEZALEZNA.PL.
Święczkowski: nie pozwolę na gwałcenie konstytucji
Prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski odmówił nawiązania stosunku służbowego ze wszystkimi pięcioma osobami. Jako podstawę wskazał brak złożenia ślubowania przed prezydentem RP, który Konstytucja czyni warunkiem koniecznym objęcia obowiązków sędziego. W konsekwencji żadnej z tych osób nie dopuszczono do orzekania.
W czwartek w rozmowie z TV Republika Święczkowski podkreślił, że zdawał sobie sprawę z konsekwencji swojego stanowiska.
Wiedziałem, na co się decyduję, wiem, co mi grozi. Nie pozwolę jako wieloletni prokurator, sędzia na to, żeby na moich oczach gwałcono polskie prawa, polską konstytucję.
Dodał, że nadal będzie sprzeciwiał się działaniom, które uważa za naruszające porządek konstytucyjny, i że chce koncentrować się przede wszystkim na działalności orzeczniczej Trybunału.
Kto ma wypłacić pieniądze osobom niedopuszczonym do orzekania?
Jak ustalił Business Insider, czwórka kandydatów na sędziów TK, która ślubowała przed Czarzastym, zwracała się o pomoc w kwestii pensji do ministerstwa sprawiedliwości oraz marszałka Sejmu. Rozwiązania szukać miał Waldemar Żurek, przekonując, że skoro wyboru dokonał Sejm, parlament powinien uczestniczyć w znalezieniu prawnej drogi do wypłaty pieniędzy.
Marszałek Czarzasty początkowo miał być temu przychylny. Sprzeciw zgłosił jednak szef Kancelarii Sejmu Marek Siwiec, stwierdzając, że nie ma podstaw prawnych do wypłacenia rekompensat ze środków parlamentu. W najnowszym podcaście politycznym TVN24 dziennikarze przywołali jego argumentację: prokurator i Najwyższa Izba Kontroli szybko wykazałyby bezprawność takich wypłat.
Według ustaleń
