Politycy zepsuli święto olimpijczyka Tomasiaka w Bystrej
Kacper Tomasiak, który na zimowych igrzyskach olimpijskich Mediolan-Cortina 2026 zdobył dla Polski trzy medale, został z honorami powitany w rodzinnej Bystrej. Jednak to, co miało być pięknym świętem polskiego sportu, zostało zepsute przez tłum polityków i urzędników, którzy postanowili wykorzystać sukces młodego zawodnika do własnej promocji.
Różnica między Ustroniem a Bystrzą
Paweł Wąsek, drugi z polskich medalistów olimpijskich, został w Ustroniu powitany w sposób godny i skromny. Spotkał się z rodziną, sąsiadami oraz mieszkańcami miasta. Odśpiewano mu "Sto lat", złożono gratulacje. Zawodnik był w centrum uwagi, a burmistrz Paweł Sztefek skromnie podzielił się kilkoma ujęciami z wydarzenia.
"Tak właśnie przywitaliśmy Pawła Wąska w rodzinnym Ustroniu. Jesteśmy dumni i szczęśliwi! Cieszymy się, że możemy wspierać tak wybitnego sportowca" - napisał włodarz miasta, pokazując właściwą postawę wobec sukcesu polskiego sportowca.
Polityczny cyrk w Bystrej
Zupełnie inaczej wyglądało powitanie Kacpra Tomasiaka w Bystrej. Na scenie pojawił się tłum oficjeli: wójt gminy, przewodnicząca rady gminy, wiceminister, poseł, prezes PZN Adam Małysz, a nawet skarbnik gminy. Wszyscy chcieli się pokazać przy olimpijczyku, wykorzystując jego sukces do własnej promocji.
Dziennikarz Polskiego Radia Karol Pawłowicki relacjonował to wydarzenie w mediach społecznościowych z wyraźnym oburzeniem: "Niesamowite. Tomasiak przyjeżdża. Na scenę wchodzi olimpijczyk i... wójt gminy, przewodnicząca rady gminy. Jest jakiś wiceminister i jakiś poseł. Oczywiście Małysz... nie mieszczą się na scenie. Kacper Tomasiak milczy".
Brak szacunku dla sportowca
Przez siedem minut wicemistrz olimpijski nie mógł się odezwać, podczas gdy kolejni politycy wygłaszali przemówienia. Jedna z obecnych osób pozwoliła sobie nawet założyć swój medalik na olimpijski medal Tomasiaka, co było szczególnie niestosowne.
"Pięknie w Bystrej różnej maści 'włodarze' popsuli powitanie Kacpra Tomasiaka. Straszny festyn. W Ustroniu klasa przy okazji uroczystości z Pawłem Wąskiem" - skomentował dziennikarz Eurosportu Krzysztof Srogosz.
Prawdziwa postawa mistrza
Sam Tomasiak, mimo całego zamieszania, zachował się z klasą. Gdy w końcu otrzymał możliwość wypowiedzenia się, odpowiedział na pytanie o wiarę w sukces: "Wiarę na pewno tak. Jednak bez tego nigdzie by się nie zaszło, a od razu skazywałoby się na porażkę. Wierzyłem, że uda się ten sukces osiągnąć, ale nie spodziewałem się, że będzie tak szybki".
To przykład tego, jak politycy potrafią zepsuć nawet najpiękniejsze chwile polskiego sportu, wykorzystując sukcesy naszych reprezentantów do własnej promocji zamiast po prostu cieszyć się z ich osiągnięć.