Ace Combat 8: Skrzydła Theve. Czy warto polecieć w bój? Recenzja gry, która stawia na chmury i legendę
Bandai Namco Aces przenosi kultową serię w roku 2029, na kontynent Usea, dekadę po wydarzeniach z Ace Combat 7. Republika Sotoa napada na Federację Centralnej Usei, a my wcielamy się w Rexa, oficera uzbrojenia, który cudem przeżył zestrzelenie swojej maszyny. Jego pilot, Jan Cope, nie miał tyle szczęścia. Był legendą znaną jako Wings of Theve, choć większość jego zwycięstw istniała głównie w komunikatach dowództwa. Propaganda wymaga, by ta legenda trwała, więc Rex przejmuje rolę zmarłego i prowadzi Joker Flight przeciwko elitarnej sotoańskiej eskadrze Shadows.
System Cloudly: chmury, które zmieniają walkę
Największą nowością w Ace Combat 8: Wings of Theve jest autorski system chmur i pogody Cloudly, zbudowany na Unreal Engine 5. Niebo ma kilka warstw, które naprawdę wpływają na starcie. W gęstej chmurze radar widzi mniej, więc można w niej zgubić pościg albo zaczaić się na przeciwnika. Wysoko samolot łapie oblodzenie i gorzej reaguje na stery, a w burzy wyładowania zakłócają elektronikę. Chmury przestały być dekoracją, a stały się terenem, równie ważnym jak góry czy kaniony w poprzednich częściach.
Model lotu i nowości w uzbrojeniu
Model lotu w Ace Combat 8 jest w dalszym ciągu zręcznościowy. Do wyboru są dwa schematy sterowania. Standardowy skręca maszyną samym ruchem gałki, a ekspercki rozdziela przechylenie i pochylenie, dając nam więcej swobody. Na naukę wystarczy kilka minut, ale na opanowanie ostrych zakrętów z przeciążeniem, które zabierają prędkość, dużo więcej. Twórcy dopracowali responsywność, szczególnie przy manewrach nisko nad ziemią, a samoloty lepiej oddają swoją masę.
Nowości są drobne, ale każda ma sens. Do samolotu można podpiąć dwie bronie specjalne naraz, tyle że każda ma wtedy o połowę mniej amunicji. Szczątki zestrzelonych maszyn spadają na cele pod nimi, a eksplozje przenoszą się po łańcuchu, więc dobrze wymierzona rakieta czyści pół konwoju. Superbroń da się uszkodzić, nawet nie trafiając w jej słaby punkt. Wracają też rozkazy dla skrzydłowych, wydawane krzyżakiem, i tym razem mają realny wpływ na przebieg starcia.
Hangar: ponad 30 licencjonowanych samolotów
W hangarze czeka ponad 30 licencjonowanych samolotów, od F-14D przez Rafale po Su-57 i A-10C. Kupuje się je za walutę zdobywaną w misjach, a drzewko maszyn i moduły ulepszeń działają podobnie jak w Ace Combat 7. Kto nie lubi grzebać w ustawieniach, może zdać się na automatyczny dobór uzbrojenia przed misją. Doszła czwarta kategoria maszyn. To samoloty walki elektronicznej, takie jak EA-18G Growler, które zagłuszają wrogie radary i wspierają resztę eskadry.
Kampania: 30 misji, superbronie i schematy
Kampania Ace Combat 8 liczy około 30 misji i zajmuje od kilkunastu do ponad 20 godzin. Najlepiej wypadają starcia z superbroniami, z których seria słynie. Lądowy pancernik trzeba atakować, osłaniając jednocześnie bezzałogowe ciężarówki z bombami. Orbitalna broń Tonitrus Spear celuje w nasz okręt, a naprowadzają ją sterowce ukryte w chmurach, które trzeba wytropić po promieniach lasera. W takich momentach nowy system pogody i typowa dla serii przesada lecą w jednym szyku.
Gorzej jest pomiędzy. Eskorty, niszczenie celów naziemnych, przechwytywanie i czyszczenie stref wracają na tyle często, że po kilkunastu misjach widać schemat. Nierówna jest też sztuczna inteligencja przeciwników. Szeregowe maszyny Sotoi to mięso armatnie, a prawdziwe wyzwanie stawiają dopiero Shadows i inne elitarne eskadry. Kilka misji ochronnych zaskakuje za to poziomem trudności, który bardziej frustruje niż mobilizuje.
Fabuła: legenda stworzona przez propagandę
Pomysł na fabułę Ace Combat 8 jest najciekawszy w serii od lat. Rex żyje z cudzym nazwiskiem, a głos Cope'a dalej komentuje jego lot, jakby zmarły pilot siedział w kabinie. Gra skłania, by zadać sobie pytanie, ile jest wart bohater stworzony przez propagandę i czy da się dorosnąć do cudzej legendy. Z czasem te rozważania stają się jednak zbyt filozoficzne, a sama historia, rozbita na odprawy, podsumowania i sceny na lotniskowcu Endurance, rozmywa się.
Sceny na pokładzie oglądamy z perspektywy pierwszej osoby. Brzmi to ambitnie, ale w praktyce stoimy w miejscu, rozglądamy się i od czasu do czasu wybieramy odpowiedź albo wciskamy przycisk w szybkiej sekwencji. Postaci z Joker Flight, m.in. Professor i Tasha, są sympatyczne, ale bardzo schematyczne, a Tasha z różowymi włosami wygląda jak żywcem wyjęta z anime.
Polska wersja językowa: tylko napisy
Podczas zabawy przeszkadzała mi jedna rzecz, na którą być może większość z was nawet nie zwróci uwagi. W Ace Combat mnóstwo informacji przekazuje się przez radio w trakcie walki, a polska wersja zawiera tylko napisy. Czytanie dialogów, gdy na ogonie siedzi wrogi myśliwiec, a dowództwo właśnie zmienia cel misji, bywa trudne. To jak czytanie rozkładu jazdy z okna rozpędzonego pociągu. Voice acting jest dostępny tylko po angielsku i japońsku. Chociaż radzę sobie z angielskim całkiem nieźle, w ferworze walki przydałoby się móc posłuchać głosów po polsku. Ale Ace Combat 8 to w tej kwestii reguła, nie wyjątek. Polski voice acting w grach rodem z Japonii to biały kruk.
Oprawa graficzna i muzyka
Samoloty i kokpity wyglądają świetnie, a teren odwzorowano w rzeczywistej skali. Słabiej wypada to, co widać pod skrzydłami. Ziemia, miasta i porty po zejściu nisko wyglądają wyraźnie gorzej, zwłaszcza w zestawieniu z tym, co dzieje się na wysokości kilku tysięcy metrów. Wniosek? Lepiej trzymać się bliżej chmur!
Muzyka, jak zwykle w Ace Combat, robi robotę. Keiki Kobayashi i spółka łączą orkiestrę z japońskim rockiem, a główny motyw, Everflow, utrzymuje podniosły, filmowy styl serii. Równie dobrze wypada dźwięk. Wybuchy brzmią głośno i różnie, zależnie od tego, co eksploduje, a w słuchawkach da się usłyszeć, z której strony nadlatuje wróg, jeszcze zanim pojawi się na radarze.
Wydajność na PlayStation 5 Pro
Na PlayStation 5 Pro, na którym testowałem Ace Combat 8, do wyboru są dwa tryby: jakości w 30 klatkach na sekundę i wydajności w 60. Pro podbija rozdzielczość w trybie wydajności i wyostrza odległe detale, ale nie spodziewajcie się przepaści. Na zwykłym PS5 obraz w ruchu bywa miękki, a na Pro jest po prostu nieco ostrzejszy. Cierpliwości wymaga pierwsze uruchomienie, bo od ekranu konsoli do menu mija blisko 50 sekund. Potem każda misja wczytuje się już kilka sekund.
Tryb sieciowy i ACE Pass
Ace Combat Online, czyli sieciowa część Ace Combat 8, to najbardziej rozbudowany tryb wieloosobowy w historii serii. Wspólna baza mieści do 100 graczy naraz i służy za miejsce spotkań przed lotem. Same starcia to kooperacja do ośmiu osób, klasyczne deathmatche i tryby, w których gracze walczą ze sobą i z oddziałami sterowanymi przez komputer. Wszystko działa między platformami.
Jest też ACE Pass, czyli sezonowa przepustka z darmową ścieżką i płatną częścią z kosmetykami i samolotami na wyłączność. Do tego dochodzą waluta premium i skrzynki z losowymi dodatkami kosmetycznymi. Dla serii, której numerowane części opierały się dotąd na kampanii i klasycznych dodatkach, to wyraźny zwrot w stronę gry-usługi, znany wcześniej tylko ze spin-offu Ace Combat Infinity. Czy okaże się uczciwy, pokażą dopiero pierwsze sezony.
Werdykt: czy warto polecieć w bój?
Ace Combat 8: Wings of Theve nie wymyśla serii na nowo, bo wcale nie musi. Twórcy wzięli wszystko, za co pokochaliśmy Skies Unknown, dodali do tego niebo, które wreszcie ma znaczenie w walce, pomysłowe superbronie i najlepszy tryb sieciowy w historii cyklu. Powtarzalne cele misji i sztywne sceny na lotniskowcu zaniżają ocenę, ale kiedy nad chmurami wchodzi Everflow, zapomina się o słabostkach.
Dla fanów serii, którzy czekali na następcę Skies Unknown i chcą więcej tego samego, tylko ładniej i z lepszym niebem. Dla graczy, którzy szukają zręcznościowych walk powietrznych bez wkuwania procedur z symulatorów, oraz dla tych, którzy lubią widowiskowe starcia z bossami i świetną muzykę.
Dla miłośników symulatorów lotu, dla których latające pancerniki i orbitalne lasery to przesada. Nie spodoba się też tym, którzy nie przepadają za czytaniem napisów w ferworze walki, a jest tutaj co czytać, oj, jest.
FAQ: najczęstsze pytania o Ace Combat 8
Czy Ace Combat 8 ma polską wersję językową?
Gra zawiera polskie napisy, ale voice acting dostępny jest tylko po angielsku i japońsku. Dialogi w trakcie walki trzeba czytać z ekranu, co bywa trudne w ferworze starcia.
Ile trwa kampania w Ace Combat 8?
Kampania liczy około 30 misji i zajmuje od kilkunastu do ponad 20 godzin, w zależności od poziomu trudności i stylu gry.
Czy Ace Combat 8 ma tryb wieloosobowy?
Tak, Ace Combat Online to najbardziej rozbudowany tryb sieciowy w historii serii, z bazą dla 100 graczy, kooperacją do ośmiu osób i deathmatchami, z pełną obsługą cross-playu.
Na jakich platformach dostępna jest gra?
Ace Combat 8: Wings of Theve jest dostępna na PlayStation 5, Xbox Series X/S oraz PC, z trybami jakości i wydajności na nowszych konsolach.