Test schronów w Łodzi: domofony zamiast bezpieczeństwa
Rządowy program ochrony ludności zakłada wydanie 34 miliardów złotych na budowę i modernizację schronów. Tymczasem nasz test w Łodzi pokazuje, że nawet oznaczone jako „dostępne całodobowo” punkty schronienia mogą być niedostępne w chwili zagrożenia. To poważny sygnał ostrzegawczy dla wszystkich Polaków.
Program Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej: założenia i rzeczywistość
W maju ubiegłego roku rząd przyjął Program Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej na lata 2025-2026. Budżet programu zaplanowano łącznie na 34 mld zł. Dla samorządów zarezerwowano 5 mld zł na budowę i modernizację schronów, miejsc schronienia i ukrycia.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zapowiedziało masowe remonty i budowę nowych miejsc ochrony. Resort zachęca obywateli do sprawdzenia lokalizacji najbliższych schronów na interaktywnej mapie gdziesieukryc.pl.
Test na Widzewie Wschodzie: 30 bloków, trzy punkty, dwa domofony
Nasz dziennikarz przeprowadził test w Łodzi na osiedlu Widzew Wschód. Z plecakiem ewakuacyjnym wyposażonym zgodnie z zaleceniami MSWiA i MON, stanął pośrodku kwartału z ponad 30 blokami mieszkalnymi.
Pierwszy punkt schronienia, oddalony o 476 metrów, okazał się blokiem z zamkniętymi drzwiami i domofonem. Drugi, oddalony o 350 metrów, również był zamknięty. Dopiero trzeci punkt, przejście podziemne, był faktycznie dostępny.
„Czy w ewentualnej sytuacji zagrożenia jest jeszcze tutaj miejsce, biorąc pod uwagę, że takie same wybory mają mieszkańcy ok. 30 bloków, których piwnice najwyraźniej nie spełniają funkcji schronienia?” – pyta nasz dziennikarz.
Co robić, gdy schron jest niedostępny?
Poradnik Bezpieczeństwa przygotowany przez MSWiA i MON zawiera jasne wskazówki: „Jeśli nie możesz ukryć się w oznaczonym miejscu schronienia, zostań w domu – z dala od okien, przy ścianach nośnych, w centralnych pomieszczeniach”. Eksperci wskazują, że łazienka spełnia te wymogi.
Ilu Polaków ma zapewnione miejsce w schronie?
Według raportu Najwyższej Izby Kontroli z marca 2024 roku, w Polsce na miejsce w schronach oraz ukryciach może liczyć niecałe 4 proc. mieszkańców. To dramatycznie niski wskaźnik, zwłaszcza w obliczu rosnącego zagrożenia ze strony Rosji.
Premier Donald Tusk ostrzegał przed prowokacjami z wykorzystaniem „zbłąkanych” dronów czy rakiet. Jak pokazała akcja wtargnięcia kilkudziesięciu bezzałogowców na teren Polski, w ich zasięgu jest nie tylko wschód państwa.
Czy polskie państwo jest gotowe na zagrożenie?
Pytania o zaawansowanie prac przy realizacji Programu OLiOC pozostają bez odpowiedzi. Czekamy na odpowiedzi MSWiA. Tymczasem Polacy muszą liczyć na własną zaradność i przygotowanie. To nie jest czas na polityczne deklaracje, ale na konkretne działania.
Bezpieczeństwo naszych rodzin i ojczyzny to sprawa nadrzędna. Nie możemy pozwolić, by w chwili zagrożenia zamiast schronu czekał na nas domofon.