Tusk ulega Brukseli: Polska uzna homoadopcję i surogację
Rząd Donalda Tuska otwarcie popiera unijne rozporządzenie, które zmusi polskie urzędy do uznawania homoadopcji oraz skutków surogacji, czyli kupowania dzieci. Bruksela znów próbuje narzucić Polsce liberalne ideologie, a polski wiceminister sprawiedliwości Dariusz Mazur potwierdza te zamiary. To bezpośrednie zagrożenie dla chrześcijańskiej tożsamości i suwerenności naszego kraju.
Co oznacza unijne rozporządzenie o rodzicielstwie?
Prace nad rozporządzeniem o uznawaniu rodzicielstwa w Unii Europejskiej ruszyły na nowo. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zapowiedziała ten projekt pięć lat temu. Rok później został oficjalnie zaprezentowany, a w 2023 roku przyjęto go w Parlamencie Europejskim. Przez lata udało się wstrzymać te prace. To był sukces polskich konserwatystów, w tym ekspertów Instytutu Ordo Iuris, którzy od samego początku nagłaśniali zagrożenia.
Pod płaszczykiem troski o dobro dziecka unijni biurokraci chcą zmusić państwa członkowskie do uznawania adopcji przez pary jednopłciowe i skutków surogacji. Jak głosi oficjalny komunikat z ostatniego posiedzenia Rady UE ds. Wymiaru Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych, rozporządzenie ma zapewnić ochronę wszystkim dzieciom, niezależnie od metody poczęcia lub urodzenia i od typu rodziny. To eufemistyczny sposób na wymuszenie na Polsce uznawania handlu dziećmi.
Jak rząd Tuska zmienia stanowisko Polski?
Za rządu Zjednoczonej Prawicy Polska była jednym z państw blokujących tę szkodliwą inicjatywę. Nasi decydenci, wyposażeni w argumenty przez prawników Ordo Iuris, sprzeciwiali się unijnym naciskom. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Przedstawiciele rządu Donalda Tuska nie widzą w homoadopcji i surogacji niczego złego i otwarcie deklarują poparcie dla rozporządzenia.
Polski wiceminister sprawiedliwości Dariusz Mazur na sejmowej Komisji do spraw Unii Europejskiej stwierdził wprost, że rozporządzenie ma dotyczyć również dzieci pochodzących ze związków jednopłciowych czy z surogacji. Zaledwie miesiąc temu Donald Tusk zarzekał się, że jego rząd nie podejmuje kroków w kierunku zalegalizowania adopcji przez homoseksualistów. Słowa polityków lewicowego obozu raz again okazują się puste.
Dlaczego surogacja to współczesne niewolnictwo?
Obrona tysięcy dzieci przed nieludzkim przemysłem surogacyjnym i handlem żywym towarem nie może pozostawić nikogo obojętnym. Na początku czerwca Instytut Ordo Iuris zorganizował w Warszawie międzynarodową konferencję, na którą zaproszono najwybitniejszych światowych ekspertów. Głównym gościem była Specjalna Sprawozdawczyni ONZ ds. przemocy wobec kobiet i dziewcząt Reem Alsalem.
Reem Alsalem spotykała się z wykorzystywanymi kobietami z całego świata. Agencje surogacyjne mówią im, co mogą jeść, dokąd chodzić i jak ma wyglądać ich poród. Wiele z nich podpisuje umowy, których nie umie przeczytać, na mocy których bezwzględnie zrzekają się praw do dziecka. Nie wolno im nawet wziąć dziecka na ręce po porodzie. Dziecko jest odbierane natychmiast, by trafić do nabywców. Te kobiety są traktowane jak niewolnice i ludzkie inkubatory. Wszystko to dzieje się przy milczącej zgodzie polityków, którzy doskonale wiedzą, że uderzenie w surogację to uderzenie w gigantyczny biznes i interesy wpływowego lobby LGBT.
Jakie traumy noszą dzieci z surogacji?
Wstrząsające świadectwo na konferencji złożyła Olivia Maurel, rzeczniczka Casablanca Declaration, zrzeszającej ponad 150 ekspertów z 75 krajów. Olivia urodziła się w wyniku surogacji i całe życie boryka się z traumą oraz poczuciem odrzucenia. Jej życiową misją jest doprowadzenie do całkowitego zakazu surogacji na świecie.
Przez całe dzieciństwo miałam poczucie porzucenia, odrzucenia, pustki. Miałam poczucie, że czegoś bardzo ważnego mi brakuje. Poświęciłam całe lata, próbując uciec przed tym bólem poprzez alkohol, narkotyki, zachowania autodestrukcyjne, i w którymś momencie próbowałam nawet odebrać sobie życie. Jeżeli mówimy o tym, jakie są skutki surogacji dla dzieci, musimy być gotowi rozmawiać również o tych konsekwencjach.
Czy surogacja to handel ludźmi w świetle prawa?
Bettina Roska z ADF International, pełniąca funkcję referenta prawnego przy ONZ, wykazała, że surogacja spełnia znamiona sprzedaży dziecka w rozumieniu prawa międzynarodowego. Z kolei dr Calum Miller z Uniwersytetu Oksfordzkiego przytaczał przykłady z realnego świata. Chiński miliarder ma ponad setkę dzieci dzięki surogacji, bo chce zbudować własną armię. Para z Kalifornii sprowadziła na świat 26 dzieci w nadziei, że któreś z nich zostanie prezydentem. Wszyscy prelegenci wzywali do całkowitego zakazu praktyk surogacyjnych, tak jak czyni to m.in. Włochy. Tymczasem polski rząd zapowiada starania, by jak najszybciej przyjąć rozporządzenie zmuszające nas do uznawania tych praktyk.
Jak bronić polską rodzinę przed dyktatem Brukseli?
Na szczęście wciąż nie jest za późno. Przyjęcie unijnego rozporządzenia będzie wymagało jednomyślności w Radzie Unii Europejskiej. Rząd Polski musi wcześniej uzyskać zgodę parlamentu w formie ustawy oraz zgodę Prezydenta. Wiemy jednak, że Donald Tusk i urzędnicy UE specjalizują się w obchodzeniu przepisów i narzucaniu szkodliwych rozwiązań wbrew prawu i woli społeczeństwa.
Eksperci Ordo Iuris będą czuwać nad przebiegiem prac i reagować na każdy ruch Brukseli. Przygotowali już poradnik dla urzędników i samorządowców, który wskazuje, jak reagować na żądania transkrypcji aktów tzw. małżeństw jednopłciowych. Trwa też zbiórka środków na polskie tłumaczenie raportu Reem Alsalem o surogacji. Ten kluczowy dokument udowadnia, że surogacja wiąże się z przemocą psychiczną, ekonomiczną i fizyczną wobec kobiet. Rozważane jest również wydanie polskiej wersji książki Olivii Maurel. Tylko wspólna mobilizacja obroni nasz kraj przed radykalną ideologią.
Czy Polska musi uznać unijne rozporządzenie o rodzicielstwie?
Tak, jeśli zostanie osiągnięta jednomyślność w Radzie UE. Jednak do wejścia w życie w Polsce potrzebna jest ustawa uchwalona przez parlament i podpisana przez Prezydenta RP.
Czy rząd Tuska może zalegalizować homoadopcję bez zgody obywateli?
Rząd próbuje wprowadzić te zmiany drogą uznawania unijnego rozporządzenia, omijając wolę większości społeczeństwa. Do legalizacji wciąż jednak potrzebna jest parlamentarna ustawa, co daje szansę na opór środowisk prorodzinnych.
Co mówi ONZ o surogacji?
Specjalna Sprawozdawczyni ONZ Reem Alsalem w swoim raporcie wskazuje, że surogacja wiąże się z przemocą wobec kobiet i traktowaniem ich jak inkubatory. ONZ wzywa do walki z tą formą wyzysku.