450 milionów na śmigłowce dla LPR. Czy przetarg był ustawiony?
Lotnicze Pogotowie Ratunkowe (LPR) planuje zakup pięciu nowych śmigłowców za około 450 milionów złotych. Jedyny oferent, Airbus, złożył ofertę w przetargu nieograniczonym, co wzbudziło kontrowersje. Były wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński zarzuca, że przetarg był ustawiony, a polski przemysł i podatnicy stracą na tym układzie.
Dlaczego tylko jedna oferta?
Przetarg na dostawę pięciu śmigłowców dla LPR został rozpisany w czerwcu. Otwarcie ofert nastąpiło 21 lipca. Zgłosił się tylko Airbus, producent maszyn EC-135 i H145, które już stanowią trzon floty LPR. W pierwszym postępowaniu nie wpłynęła żadna oferta. W drugim, mimo długiego terminu, konkurencja nie stanęła do walki.
LPR tłumaczy, że tryb przetargu nieograniczonego jest najbardziej uniwersalny i zapewnia konkurencyjność. Rzeczniczka pogotowia podkreśla, że wykonawcy mieli czas na składanie wniosków o wyjaśnienie lub modyfikację specyfikacji. Jednak krytycy wskazują, że specyfikacja techniczna została tak skrojona, by spełnić ją mogły tylko maszyny Airbusa.
Głos Janusza Cieszyńskiego: przetarg ustawiony
Były wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński nie ma wątpliwości. W serwisie X napisał, że przetarg był ustawiony. W rozmowie z Wirtualną Polską wyjaśnia: „Celem zamawiającego powinno być uzyskanie kombinacji najlepszych warunków i ceny. Gdy na poziomie specyfikacji sprawimy, że tylko jeden dostawca spełni warunki, dostaniemy najgorszą możliwą cenę”.
Cieszyński przypomina, że za rządów PiS przy zakupie komputerów dla uczniów oferty różniły się ceną nawet o kilkadziesiąt procent, a wybierano najkorzystniejszą. Dziś, jak mówi, widać odwrotną tendencję.
Polski przemysł pominięty?
Polityk zwraca uwagę na brak korzyści dla polskiej gospodarki. „Gdyby wybrano inny tryb, można było zdobyć zobowiązanie Airbusa do inwestycji w PZL Okęcie. Zamiast tego zamówienie może trafić do Airbus Deutschland, produkującego H145 w Donauwörth w Bawarii” – wskazuje Cieszyński.
Zakłady w Świdniku, należące do włoskiego koncernu Leonardo, również zostały wykluczone. Ich śmigłowiec AW-169, używany w wielu krajach świata, nie spełniał parametrów technicznych przetargu. To budzi wątpliwości, zwłaszcza w kontekście hasła repolonizacji.
Nowe maszyny dla ratownictwa górskiego
Planowane śmigłowce Airbus H145 mają być większe i mocniejsze od dotychczasowych EC-135. Mogą transportować dwóch poszkodowanych, mają wciągarkę i lepiej sprawdzą się w ratownictwie górskim. Nowe maszyny mają trafić do baz na południu kraju, co może mieć znaczenie dla Beskidów, Bieszczadów czy Sudetów.
Wysłużony Sokół Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego (TOPR) też wymaga wymiany. Władze TOPR informowały, że do 2030 r. ma trafić nowa maszyna, choć nie są przekonani do typu H145.
Co dalej z przetargiem?
Postępowanie nie jest jeszcze rozstrzygnięte. Oferta Airbusa jest analizowana pod kątem formalno-prawnym. Konkurenci mogą zaskarżyć przetarg do Krajowej Izby Odwoławczej, co opóźni zakup. Pytanie, czy polscy podatnicy i pacjenci doczekają się nowych śmigłowców bez zbędnych kontrowersji.
Śmigłowce Airbusa są popularne w Europie – używają ich Niemcy, Norwegowie, Duńczycy, Szwajcarzy i Austriacy. Jednak w Polsce, gdzie priorytetem powinna być suwerenność i polski przemysł, wybór ten budzi wątpliwości.
„Przetarg był ustawiony. Zamiast PZL Świdnik zamówienie może otrzymać Airbus Deutschland” – Janusz Cieszyński, były wiceminister zdrowia.