AfD gromi w Saksonii-Anhalt. Historyczny triumf, upadek CDU
W niedzielę 6 września mieszkańcy Saksonii-Anhalt wybrali nowy landtag, a wyniki te przejdą do historii niemieckiej polityki. Alternatywa dla Niemiec (AfD) odniosła miażdżące zwycięstwo, zdobywając według prognoz ARD 44,5 proc. głosów, podczas gdy CDU zanotowała spektakularny spadek do 18,5 proc. To prawdziwe trzęsienie ziemi, które pokazuje, że Niemcy Wschodnie odwracają się od dotychczasowego establishmentu.
Dla porównania, pięć lat temu chadecy mogli cieszyć się z wyniku 37,1 proc., a AfD musiała zadowolić się 20,8 proc. Dziś role się odwróciły, a konsekwencje tego głosowania będą odczuwalne w całej Europie. To sygnał, że tradycyjne partie tracą zaufanie wyborców, którzy szukają alternatywy dla polityki prowadzonej z Berlina i Brukseli.
Niemieckie media o „rekordzie” AfD i „fiasku” CDU
Niemieckie media już w pierwszych godzinach po zamknięciu lokali wyborczych szeroko komentują skalę zwycięstwa AfD oraz porażki CDU. ARD na portalu Tagesschau wybiła wybory tytułem: „AfD z rekordowym wynikiem – CDU się załamuje”. W osobnej analizie Jörg Schönenborn określił rezultat jako największy sukces wyborczy AfD w historii ugrupowania.
Zwraca uwagę, że AfD znalazła się na pierwszym miejscu zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn oraz młodszych i starszych wyborców. To dowód, że partia ta przebiła się przez dotychczasowe podziały społeczne i stała się realną siłą polityczną, a nie tylko środowiskiem protestu. Wynik CDU Schönenborn nazwał natomiast „desasterem”, co w pełni oddaje skalę porażki.
Jeszcze mocniejszych określeń używa „Handelsblatt”. Dziennik pisze o „historycznym sukcesie AfD” i „fiasku CDU”, wskazując, że konsekwencje niedzielnego głosowania będą zajmować niemiecką politykę jeszcze przez długi czas. Gazeta stawia również pytanie, czy sukces AfD oznacza początek swoistej „MAGA-izacji Niemiec”, nawiązując do ruchu Donalda Trumpa w Stanach Zjednoczonych.
W analizie Annett Meiritz wynik w Saksonii-Anhalt został określony jako polityczny przełom i sygnał rosnącej siły prawicowych ugrupowań w Europie. Autorka porównuje drogę AfD do wzrostu znaczenia Trumpa, zwracając uwagę, że partia przez lata była izolowana przez polityczny establishment, ale jej poparcie mimo to systematycznie rosło. To dowód, że wyborcy nie dają się zastraszyć medialnej nagonce i potrafią samodzielnie ocenić rzeczywistość.
„Süddeutsche Zeitung” podkreśla z kolei skalę przewagi zwycięzców. AfD po raz pierwszy stała się najsilniejszą partią w Saksonii-Anhalt, a CDU straciła około połowy swojego poparcia w porównaniu z wyborami z 2021 r. Dziennik przypomina jednak, że wynik w liczącym około 2,1 mln mieszkańców landzie tylko w ograniczonym stopniu można przekładać na sytuację całych Niemiec. W Berlinie głosowanie jest jednak traktowane jako test nastrojów wobec rządu Friedricha Merza.
Co dalej z polityczną izolacją AfD?
Jednym z głównych tematów niemieckiej debaty ponownie staje się tzw. Brandmauer – polityczna „zapora ogniowa”, czyli zasada odrzucania przez partie głównego nurtu współpracy z AfD. Jeszcze przed zamknięciem lokali „Handelsblatt” postawił tezę, że Brandmauer w dotychczasowym kształcie poniosła porażkę. Jednocześnie gazeta argumentowała, że partie centrum nadal powinny uniemożliwiać AfD wejście do rządu.
Po wyborach problem nabiera praktycznego znaczenia. AfD zdecydowanie wygrywa, ale możliwość utworzenia przez nią rządu będzie zależała od ostatecznego podziału mandatów. CDU wyklucza współpracę z AfD, a jednocześnie partyjne zasady zakładają również brak współpracy z Die Linke. Podobne problemy chadecy rozwiązują już w Turyngii i Saksonii, gdzie kierowane przez CDU rządy mniejszościowe przy uchwalaniu części ustaw potrzebują głosów Lewicy.
To pokazuje hipokryzję niemieckiego establishmentu, który z jednej strony demonizuje AfD, a z drugiej bez skrupułów współpracuje z postkomunistyczną Lewicą. Dla polskiego obserwatora to sytuacja o tyle ciekawa, że pokazuje, iż zachodnie elity potrafią bronić swoich interesów, nawet jeśli oznacza to sojusze z partiami, które jeszcze niedawno były dla nich nieakceptowalne.
Polityczne trzęsienie ziemi w CDU
Porażka wywołała również pierwsze rozliczenia wewnątrz CDU. Była minister edukacji Saksonii-Anhalt Eva Feußner zażądała ustąpienia premiera i szefa CDU w landzie Svena Schulzego. Jednocześnie stanowczo sprzeciwiła się współpracy z Die Linke, ostrzegając, że taki ruch mógłby doprowadzić nawet do odejścia całych lokalnych struktur chadecji.
AfD osiągnęła swój najlepszy rezultat w wyborach landowych, podczas gdy partia kanclerza Friedricha Merza poniosła jedną z najdotkliwszych porażek w regionie, tracąc połowę społecznego poparcia, które ugrupowanie uzyskało w poprzednich wyborach. Ostateczne wyniki pokażą teraz, czy zwycięstwo AfD przełoży się również na możliwość przejęcia władzy.
Dla Polski te wydarzenia mają znaczenie strategiczne. Niemcy pogrążone w wewnętrznych sporach i słabnące gospodarczo to nie jest partner, na którym możemy polegać w kwestiach bezpieczeństwa. Tym bardziej powinniśmy dbać o własną suwerenność i nie ulegać naciskom z Berlina czy Brukseli. Wzrost sił narodowych w Niemczech może być szansą na zmianę dotychczasowej, często nieprzyjaznej Polsce polityki wschodniej naszych zachodnich sąsiadów.
Wybory w Saksonii-Anhalt to także przestroga dla polskich elit. Pokazują, że wyborcy potrafią ukarać partie, które tracą kontakt z rzeczywistością i zajmują się przede wszystkim własnymi interesami, zamiast służyć narodowi. Polska scena polityczna powinna wyciągnąć z tego wnioski, zanim będzie za późno.