Amerykański parasol ochronny już nie wystarczy. Azja zbroi się na własną rękę
Zmiany w polityce zagranicznej USA zmuszają sojuszników w Azji i na Bliskim Wschodzie do szukania nowych dróg zapewnienia sobie bezpieczeństwa. Japonia i Korea Południowa przygotowują się na scenariusz, w którym amerykańskie gwarancje okażą się niewystarczające. Tymczasem Etiopia, mimo dynamicznego wzrostu gospodarczego, mierzy się z poważnymi kryzysami wewnętrznymi i regionalnymi.
Dlaczego sojusznicy USA tracą zaufanie do gwarancji bezpieczeństwa?
Tradycyjna wielka strategia Stanów Zjednoczonych traktowała sojusze jako kluczowy atut i mnożnik siły polityczno-militarnej. Jednak obecna administracja amerykańska sprowadza te zobowiązania głównie do wymiaru transakcyjnego i ekonomicznego. Skutek jest taki, że kraje takie jak Japonia czy Korea Południowa muszą przygotować się na scenariusz, w którym amerykański parasol ochronny okaże się warunkowy lub niewystarczający.
W Azji Wschodniej narasta tendencja do tak zwanego hedgingu, czyli zabezpieczania własnych interesów. Państwa te przełamują dotychczasowe tabu dotyczące broni jądrowej oraz rozwijają autonomiczne zdolności do rażenia dalekiego zasięgu. Sytuację dodatkowo komplikują ograniczenia produkcyjne amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego, który ma trudności z terminową realizacją kontraktów, co zmusza odbiorców do większej samowystarczalności.
Jak zmienia się układ sił na Bliskim Wschodzie?
Podobne procesy przewartościowania strategii obronnych zachodzą na Bliskim Wschodzie. Rosnąca niepewność co do amerykańskiego zaangażowania prowadzi do powstawania lokalnych koalicji, takich jak porozumienie Arabii Saudyjskiej, Turcji i Pakistanu.
Dr Marek Stefan z Strategy & Future zwraca uwagę na fundamentalną zmianę w filozofii amerykańskiego podejścia do państw sojuszniczych. Jak podkreśla ekspert:
Donald Trump przede wszystkim postrzega sojusze jako koszt, a nie jako zasób. To kluczowa różnica, która odróżnia jego politykę i jego administrację od poprzedników. W ramach realizowanej od 1945 r. strategii prymatu sojusze były atutem, a partnerstwa zasobem i mnożnikiem siły. Tymczasem Trump patrzy na te relacje głównie jak na koszt, który Amerykanie ponoszą w związku ze swoim zaangażowaniem wojskowym, politycznym i przede wszystkim finansowym.
Etiopia: gospodarczy sukces i głębokie kryzysy
Mimo wyzwań związanych z odbudową po krwawej wojnie domowej w regionie Tigraj, Etiopia pozostaje jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek Afryki Subsaharyjskiej. Dynamiczny wzrost gospodarczy, prognozowany przez instytucje finansowe na poziomie około 7,9 proc. rocznie, idzie w parze z potężnymi inwestycjami infrastrukturalnymi i dążeniem do regionalnej dominacji.
Jednocześnie władze w Addis Abebie muszą stawić czoła licznym napięciom wewnętrznym, problemom logistycznym oraz sporom międzynarodowym z sąsiadami. Kluczowym elementem strategii gospodarczej państwa jest dążenie do uzyskania bezpośredniego dostępu do portów morskich. Uzależnienie od infrastruktury transportowej Dżibuti skłoniło Etiopię do podpisania memorandum z secesjonistycznym Somalilandem w sprawie dzierżawy pasa wybrzeża, co wywołało głęboki kryzys dyplomatyczny w relacjach z Somalią.
Spory o wodę i energię na Nilu Błękitnym
Na to nakładają się trudne stosunki z Erytreą oraz spór z Egiptem wokół Wielkiej Tamy Odrodzenia na Nilu Błękitnym. Choć inwestycja ta dostarcza taniej energii i napędza m.in. szybką elektryfikację krajowego transportu, rodzi uzasadnione obawy Kairu o bezpieczeństwo wodne.
Polska pomoc dla Etiopii: wędka zamiast ryby
Równolegle do wielkich projektów państwowych kraj zmaga się z ogromnymi niedoborami i skrajnymi nierównościami społecznymi. W wielu odległych rejonach, zwłaszcza na południu, stabilność lokalnych społeczności pasterskich zależy od sprawności podstawowych usług i ochrony ich mienia. Polskie organizacje pozarządowe, wspierane m.in. przez środki MSZ, prowadzą na miejscu programy nakierowane na budowę długofalowej samowystarczalności, takie jak szkolenia dla lokalnych strażaków czy masowe akcje szczepień bydła.
Przedstawiciel Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej, Jan Wysocki, podkreśla strategiczne znaczenie przekazywania wiedzy i budowania kompetencji na miejscu:
Pomoc rozwojowa i ekspercka jest niezwykle potrzebna. Rozwijający się kraj, oprócz funduszy, potrzebuje wykwalifikowanej kadry, która nie powstanie sama z siebie. Właśnie tu leży ogromna rola państw takich jak Polska, by nie dawać przysłowiowej ryby, ale wręczać wędkę.
Co to oznacza dla Polski i Europy Środkowej?
Zmniejszające się zaufanie do amerykańskich gwarancji w Azji i na Bliskim Wschodzie to sygnał także dla Polski. Nasz kraj, podobnie jak Japonia czy Korea Południowa, musi liczyć przede wszystkim na własne siły i budować regionalne sojusze oparte na wspólnocie interesów. Polska pomoc rozwojowa w Etiopii pokazuje, że możemy odgrywać ważną rolę w budowaniu stabilności w innych częściach świata, jednocześnie wzmacniając własną pozycję międzynarodową.