Czesi odkryli Polskę. Ale wciąż nas nie rozumieją i to jest nasza słabość
Polska stała się dla Czechów atrakcyjnym kierunkiem turystycznym, inwestycyjnym, a nawet miejscem do życia. Jednak, jak zauważa czeski publicysta Martin Ehl, nasz wschodni sąsiad wciąż niewiele wie o współczesnej Polsce, a my nie potrafimy wykorzystać tego zainteresowania. Brakuje nam rozpoznawalnej marki i autorytetu, który znałby każdy Czech.
Martin Ehl, publicysta gospodarczy dziennika „Hospodářské nowiny”, w weekendowym wydaniu swojej gazety opublikował tekst o Polsce pod tytułem „Śmialiśmy się z nich, a oni nas wyprzedzili: anatomia polskiego cudu”. W rozmowie z nami zdradza kulisy powstania tego artykułu i opowiada o tym, jak zmieniło się postrzeganie naszego kraju za południową granicą.
Kampania dezinformacyjna nie zniszczyła polsko-czeskich relacji
Rozmowa z czeskim dziennikarzem odbyła się po kampanii dezinformacyjnej, która wykorzystywała historyczne spory wokół Zaolzia. Jak podał czeski portal „Seznam Zpravy”, celem tej akcji było skłócenie Polaków i Czechów. Opublikowane w sieci ogłoszenie o rzekomej demonstracji na Zaolziu nie podsyciło jednak antypolskich nastrojów. Ehl przyznaje, że cała sytuacja utwierdziła go w przekonaniu, iż większość Czechów nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo Polska zmieniła się w ostatnich latach.
Zajmuję się Polską 20 lat, byłem w tym kraju wiele razy. W Czechach od jakiegoś czasu mówi się o tym, że Polacy nas wyprzedzili – mówi Ehl.
Publicysta postanowił sprawdzić, jak jest naprawdę. Punktem wyjścia była dla niego książka ekonomisty Marcina Piątkowskiego „Złoty wiek. Jak Polska została europejskim liderem wzrostu i jaka czeka ją przyszłość”.
Polska odkryta przez Czechów na nowo
Ehl podkreśla, że Czesi odkryli Polskę w ciągu ostatnich 4-5 lat. Po latach niedostrzegania sąsiada z północy doszli do wniosku, że to nie tylko ciekawa destynacja turystyczna, ale i dobre miejsce na studia czy inwestycje. W ciągu 2-3 lat ma być gotowa autostrada D-11, łącząca Pragę z polską granicą i istniejącą po naszej stronie drogą szybkiego ruchu S-3. Dzięki temu Prażanie będą mogli pojechać na weekend do Wrocławia, tak jak obecnie jeżdżą do Drezna.
Coraz więcej Czechów przyjeżdża także na polską stronę Karkonoszy. Przyciąga ich aquapark w Karpaczu, którego brakuje po czeskiej stronie granicy. Polska zawsze była ważnym partnerem handlowym Republiki Czeskiej, a teraz postrzegana jest również jako dobre miejsce do inwestycji. Czeskie firmy myślą o ekspansji na coraz bardziej chłonnym polskim rynku, choć nie jest on łatwy ze względu na silną konkurencję.
Polska atrakcyjna dla czeskich inwestorów i… mieszkańców
Zamożniejsi Czesi zaczynają myśleć o inwestycjach w nieruchomości w Polsce, choć do tej pory kupowali apartamenty w Chorwacji nad Adriatykiem. Ehl przytacza bardzo konkretny przykład atrakcyjności naszego kraju. W okolicach Opawy, ale po polskiej stronie granicy, Czesi kupują domy, bo są tańsze niż u nich. A ponieważ mają zasięg czeskiej telefonii komórkowej, żyją tam sobie jak w Czechach.
Polacy znają Czechów z książek, Czesi ignorowali Polaków
Publicysta zwraca uwagę na paradoks. Polacy znają Czechów głównie z literatury i patrzą na nich przez pryzmat sielankowych stereotypów: czeskiego piwa, humoru, Krecika czy dobrego wojaka Szwejka. Czesi z kolei przez lata ignorowali nas jako sąsiadów.
Przeciętny Czech nie miał powodu, by interesować się Polakami, bo w jego mniemaniu z historycznej perspektywy zawsze był z wami kłopoty. Teraz to się zmienia – ocenia Ehl.
Brak polskiej marki i autorytetu to nasza słabość
Ehl zwraca uwagę na poważny problem. W Czechach nie ma współcześnie żyjącego Polaka, którego znałby każdy Czech. Najbardziej znaną Polką jest Ewa Farna, ale ona jest polsko-czeską piosenkarką urodzoną w Trzyńcu na Zaolziu. Robert Lewandowski kończy już karierę, a Olga Tokarczuk znana jest tylko w kręgach intelektualnych. Z polskich aktorów Czesi zatrzymali się na Bogusławie Lindzie, popularnym dzięki roli w „Psach”.
Podobnie jest z polskimi towarami. Produkty odzieżowe spółki LPP czy CCC są dostępne w czeskich galeriach handlowych i Czesi je kupują, ale nikt nie wie, że to polskie marki.
To jest problem z Made in Poland, o którym słyszę często na panelach podczas konferencji ekonomicznych w Polsce. Nie macie swojej Škody – podkreśla Ehl.
Stereotyp o polskiej żywności powoli odchodzi w przeszłość
Jeszcze poważniejszy problem dotyczy jakości. Polskie produkty długo nie były kojarzone w Czechach z wysoką jakością. Jeśli Czesi je kupowali, to głównie dlatego, że były tanie. Ten stereotyp w 2013 roku powielił Andrej Babiš, obecny premier Czech, a wówczas polityk nowej, populistycznej partii ANO 2011. Gdy w telewizyjnym programie „Máte slovo” zaproponowano mu spróbowanie polskiej kiełbasy, odpowiedział: „Já nejím ty vaše sračky” („Nie jem tego waszego świństwa”). Koncern Babisza Agrofert konkurował wówczas ostro z żywnością importowaną do Czech z Polski. Od tego czasu, zdaniem Ehl'a, sporo zmieniło się na lepsze.
Czym jest dla Czechów Polska?
Zapytany o to, z czym przeciętnemu Czechowi kojarzy się Polska, Ehl odpowiada: ludzie z jego pokolenia powiedzą, że z „Bolkiem i Lolkiem”. Młodsi Czesi będą ją kojarzyć z turystycznymi destynacjami takimi jak Kraków czy Gdańsk.
Czy Polska wykorzysta szansę na budowę silnej marki?
Polska ma ogromny potencjał, ale wciąż nie potrafimy go wykorzystać. Czesi odkryli nas na nowo, ale nasza oferta kulturalna, gospodarcza i polityczna nie jest dla nich wystarczająco rozpoznawalna. To nasza słabość, którą powinniśmy jak najszybciej nadrobić. Budowa silnej polskiej marki za granicą to nie tylko kwestia prestiżu, ale także realnych korzyści gospodarczych i politycznych. Czas, abyśmy przestali być dla Czechów jedynie krajem tanich produktów i wakacyjnych wyjazdów, a stali się partnerem, którego wartość jest oczywista.