Patobiznes na zwierzętach kwitnie w Polsce. NIK alarmowała od lat, dopiero Doda odkryła prawdę
Najwyższa Izba Kontroli ostrzegała przed patologiami w systemie ochrony bezdomnych zwierząt już od 2010 roku. Ostatni raport z 2024 roku jasno wskazywał, że z ogromnych wydatków najmniej korzystają zwierzęta. Jednak dopiero ośmiominutowa wypowiedź Doroty "Dody" Rabczewskiej w Sejmie uruchomiła rządowe kontrole.
Celebrytka odkrywa to, co znali eksperci
20 stycznia w Sejmie Doda mówiła pełnym emocji głosem: "Nie miałam świadomości i pojęcia, jakie jest drugie i trzecie dno, jakie dno stoi za tym biznesem. Nie sądziłam, że katowanie zwierząt w Polsce to jest tak dochodowy biznes".
Artystka nie wiedziała, że wpłacając datki na różne stowarzyszenia czy schroniska, sponsoruje wakacje kierowników czy jacuzzi, podczas gdy psy umierają w męczarniach. Nie zdawała sobie sprawy, że większość schronisk prowadzą przedsiębiorcy, którzy pieniądze od gmin przeznaczają dla siebie, a nie na dobro zwierząt.
Tymczasem w Polsce są osoby i instytucje, które od lat pokazują, że system wymaga rewolucyjnych zmian. O zmiany w prawie od blisko 20 lat walczy Tadeusz Wypych z Biura Ochrony Zwierząt oraz Stowarzyszenie Obrona Zwierząt pod kierownictwem Agnieszki Lechowicz.
Miliony złotych na bezdomne zwierzęta
Z raportu NIK z 2023 roku wynika, że 14 sprawdzonych gmin wydało na zapobieganie bezdomności zwierząt ponad 4 miliony złotych, czyli o prawie 1,9 miliona złotych więcej niż w 2019 roku. Zdecydowana większość wydatków, około 90 procent, to koszt wyłapywania bezdomnych zwierząt i ich pobytu w schroniskach.
Według sprawozdania Głównego Lekarza Weterynarii w 2024 roku w Polsce działały 222 schroniska, w których przebywało 111 tysięcy 700 zwierząt. Za każde zwierzę płaci jakaś gmina. W 2022 roku gminy wydały na bezdomne zwierzęta prawie 207 milionów złotych.
System generuje patologię
Maria Januszczyk z Stowarzyszenia Prawnicy na Rzecz Zwierząt wyjaśnia, że system finansowania oparty na umowach z gminami powoduje pokusę maksymalizacji zysku poprzez minimalizowanie kosztów, często kosztem jakości opieki.
Jednorazowy koszt przyjęcia psa może wynosić od 98 złotych do 8700 złotych, a dzienne koszty utrzymania wahają się od 2,89 złotych do 100 złotych. W przypadku schroniska "Happy Dog" w Sobolewie za każdego psa otrzymywano od 3 do 3,8 tysięcy złotych, a następnie przetrzymywano go, karmiąc najgorszym pokarmem.
Prawo nie chroni zwierząt
Tadeusz Wypych zwraca uwagę na fundamentalny problem: "Żaden przepis nie zobowiązuje właścicieli schronisk do opieki nad zwierzętami". Schroniska funkcjonują raczej jako miejsca utylizacji, co wynika z braku jasnych definicji zadań tych placówek.
Zadaniem gminy jest wyłapywanie bezpańskich zwierząt, ale samorządy nie muszą się martwić, co się dalej z nimi dzieje. Pewne jest tylko to, że schronisko obowiązuje zakaz znęcania się nad zwierzętami i zabijania, co jednak właściciele potrafią obchodzić.
Kontrole nie działają
Z danych Głównej Inspekcji Weterynaryjnej wynika, że w 2024 roku przeprowadzono 434 planowe kontrole w schroniskach oraz 199 doraźnych. Nieprawidłowości stwierdzono w 106 placówkach, czyli w połowie kontrolowanych.
Z 368 kontroli zleconych przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi nieprawidłowości stwierdzono tylko w 40 placówkach. Dla czterech wydano decyzje administracyjne z żądaniem usunięcia uchybień lub zamknięcia.
Patozbiórki na emocjach
Problem dotyczy nie tylko prywatnych schronisk, ale także organizacji pozarządowych. Aby zapewnić opiekę odebranym zwierzętom, organizowane są publiczne zbiórki. Internauci, widząc zdjęcia zagłodzonych, chorych zwierząt, chętnie wpłacają pieniądze, nie wiedząc, na co zostaną wydane.
Podobnie było po akcji w Sobolewie, gdzie organizacje ratujące zwierzęta od razu utworzyły zbiórki. Poseł Łukasz Litewka ostrzega przed osiąganiem korzyści finansowych na iluzorycznej krzywdzie zwierząt.
Potrzebne rewolucyjne zmiany
Eksperci uważają, że państwo powinno całkowicie zmienić system prawny dotyczący opieki nad bezdomnymi zwierzętami. Należy położyć większy nacisk na profilaktykę bezdomności zwierząt poprzez wprowadzenie powszechnego obowiązku znakowania psów i kotów.
NIK podkreśliła, że Polska jest jednym z nielicznych krajów UE, w których trwała identyfikacja psów nie jest obowiązkowa. Obowiązek taki istnieje w 24 państwach UE i jest powiązany z obowiązkową rejestracją w bazie danych.
Rząd pracuje od października 2024 roku nad projektem ustawy o Krajowym Rejestrze Oznakowanych Psów i Kotów. Najnowsza wersja projektu została opublikowana po aferze w Sobolewie, 28 stycznia, i wprowadza obowiązek chipowania.
Tadeusz Wypych proponuje stosowanie do bezdomnych zwierząt przepisów ustawy o rzeczach znalezionych, co jego zdaniem jest jedyną podstawą do skutecznej likwidacji patologii w tym systemie.