Rosyjska wojna hybrydowa. Rekordowe zakłócenia GPS uderzają w Polskę
Styczeń 2026 roku przyniósł rekordową liczbę zakłóceń sygnału GPS na obszarze Morza Bałtyckiego, północnej Polski i wzdłuż wschodniej flanki NATO. To kolejny dowód na intensyfikację rosyjskiej wojny hybrydowej przeciwko naszemu krajowi i całemu Sojuszowi Północnoatlantyckiemu.
Szczyt zakłóceń wysokiej intensywności nastąpił 17 lutego, obejmując niemal cały Bałtyk oraz północno-wschodnią Polskę. Analizy jednoznacznie wskazują na Rosję jako źródło agresji, a konkretnie na Obwód królewiecki, gdzie Moskwa rozmieściła zaawansowane systemy walki elektronicznej.
Systematyczna agresja Kremla
Region Morza Bałtyckiego stał się areną bezwzględnej wojny hybrydowej prowadzonej przez Rosję przeciwko krajom NATO. Akty sabotażu, pojawienie się statków z tzw. floty cieni, agresywne przeloty rosyjskich samolotów naruszające przestrzeń powietrzną państw sojuszniczych, wreszcie prowokacyjne manewry Floty Bałtyckiej - wszystko to składa się na systematyczną kampanię destabilizacji Zachodu.
Zakłócenia sygnału GPS, znane jako jamming i spoofing, polegają na emisji silnych sygnałów radiowych zakłócających słabe transmisje z satelitów nawigacyjnych. Zjawisko to nasiliło się dramatycznie od lutego 2022 roku, czyli od momentu rozpoczęcia przez Rosję pełnoskalowej inwazji na Ukrainę.
Polska na pierwszej linii frontu
Z danych platformy Gpsjam.org wynika, że głównym obszarem oddziaływania rosyjskiej agresji elektronicznej są Morze Bałtyckie, północna Polska oraz kraje bałtyckie. Tylko w styczniu 2025 roku Polska zarejestrowała ponad 2700 przypadków zakłócenia sygnału GPS - to rekordowa liczba pokazująca skalę zagrożenia.
Symbolem tej agresji stał się incydent z samolotem szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, który 31 sierpnia musiał przez godzinę krążyć nad lotniskiem w Bułgarii z powodu zakłóceń GPS. W październiku 2025 roku zakłócenia osiągnęły poziomy krytyczne, osłabiając systemy antyrakietowe w Redzikowie.
Rosyjskie systemy walki elektronicznej
Eksperci jednoznacznie wskazują na graniczący z Polską Obwód królewiecki jako główne źródło zakłócania sygnału GPS. Na terenie rosyjskiej eksklawy rozmieszczone są zaawansowane systemy walki elektronicznej: Toboł-1, Krasucha-4, Murmańsk-BN i RB-301B Borisoglebsk-2.
Systemy te zlokalizowane są między innymi w Okuniewie na centralnym wybrzeżu Królewca oraz na terenie tajnego kompleksu Pionierskij. Kolejna lokalizacja to obwód pskowski, graniczący z Łotwą.
Zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego
Płk. Mariusz Kozłowski, emerytowany funkcjonariusz Służby Kontrwywiadu Wojskowego, podkreśla: "Zakłócenia GPS stanowią poważne wyzwanie dla bezpieczeństwa Polski, wpisując się w rosyjską strategię wojny hybrydowej".
Dla Polski zakłócenia GPS stanowią wielowymiarowe ryzyko wpływające na bezpieczeństwo narodowe, gospodarkę i infrastrukturę krytyczną. W sektorze lotnictwa powodują zbaczanie samolotów z kursu, odwoływanie lotów i zwiększone ryzyko kolizji. Żegluga morska traci precyzyjną nawigację, co prowadzi do błędów w pozycjonowaniu na szlakach bałtyckich.
W kontekście militarnym zakłócenia osłabiają zdolności obronne NATO, w tym kluczowe systemy antyrakietowe. Mogą one być preludium do eskalacji konfliktu, testując reakcje sojuszników. Dla Polski, graniczącej z Obwodem królewieckim, oznacza to stałe napięcie na granicy.
Konieczność zdecydowanej odpowiedzi
Eksperci wskazują na konieczność wzmocnienia alternatywnych systemów nawigacyjnych oraz koordynacji z sojusznikami NATO w celu monitorowania i neutralizacji rosyjskich źródeł zakłóceń. Polska jako kraj frontowy powinna kontynuować inwestycje w modernizację armii i cyberobronę.
Międzynarodowa presja na Rosję, w tym potencjalne sankcje za interferencje, jest niezbędna do ochrony suwerenności i stabilności regionu. Nie możemy pozwolić, aby Kreml bezkarnie prowadził wojnę hybrydową przeciwko Polsce i całemu Zachodowi.