Rozczarowanie w bastionie PiS. Mieszkańcy Janowa Lubelskiego o rozłamie i winnych
Janów Lubelski. W sercu Polski, gdzie Prawo i Sprawiedliwość cieszy się poparciem sięgającym prawie 60 procent, mieszkańcy z niepokojem obserwują wewnętrzne walki w partii. W rozmowach z nami wyrażają rozczarowanie, ale i nadzieję, że jedność zostanie zachowana. Wskazują też winnych – byłego premiera Mateusza Morawieckiego.
W środowy poranek na Rynku w Janowie Lubelskim grupa obcokrajowców żegna kolegę, który wsiada do autobusu do Pragi. – Z Bangladeszu przyjeżdżają do nas, pracują w Caterpillarze – mówi jeden z miejscowych. – Spokojni chłopcy, nawet „dzień dobry” powiedzą. Nie ma z nimi problemów – dodaje. Ta przyjazna opinia może zaskakiwać, zważywszy na narrację prawicy o imigrantach. W Janowie Lubelskim w ostatnich wyborach do Sejmu na PiS zagłosowało aż 59,41 proc. osób. Gdyby taki wynik przełożył się na całą Polskę, partia Jarosława Kaczyńskiego mogłaby samodzielnie zmieniać konstytucję. Ale PiS ostatnio zamiast zdobywać nowych wyborców, bardziej zajmuje się wojną wewnątrz ugrupowania. Wojną, która w Janowie bardzo martwi jego elektorat.
„Jedność to jest jedność”
– Lepiej, żeby się nie rozpadali, bo jedność to jest jedność. Takie małżeństwo jak się rozwiedzie, to później nie wiadomo co zrobić z dziećmi. Tak samo i tutaj jest. Jesteśmy za tym, żeby się połączyli z powrotem – uważa Antoni Żurawic z Janowa Lubelskiego. Z jego wypowiedzi można wywnioskować, że trzyma stronę „starego” PiS-u. Mówi, że posłem stąd jest Michał Moskal. Ręką wskazuje, gdzie mieszkają rodzice bliskiego współpracownika Jarosława Kaczyńskiego. – Wczoraj oglądałem Republikę i Czarnek jest za tym, żeby się połączyć i pogonić tego pierona Tuska – dodaje Antoni. – Morawiecki miesza. Ja myślę, że on nie może przeboleć, że nie poszedł na miejsce Czarnka, że nie on był wybrany na nowego premiera. Ja nie wiem po co on to robi, nic dobrego z tego nie będzie.
Antoni przypuszcza, że jeżeli dojdzie do rozłamu, to Prawo i Sprawiedliwość będzie musiało znaleźć nowego koalicjanta. – Jak się rozpadną, to źle będzie, trzeba szukać współudziałowców, żeby wygrać – uważa. Jego towarzysz Bogusław Król nie przejmuje się jednak czarnymi wizjami. – PiS się nie rozpadnie. Będzie pokój i spokój. Patrz pan, Obajtek już się wycofał. Tam jest wielu mądrych ludzi – uśmiecha się.
Starsi wyborcy: przez podziały przegrali wybory
Starsi wyborcy PiS mają jednak przede wszystkim krytyczne zdanie o tym, co dzieje się w partii. – Przez takie podziały przegrali wybory i teraz przegrają, jak tak będzie. Ostatnie wybory przecież wygrała solidarność. Tylko że pozbierał sobie Tusk tę Nowoczesną, Lewicę i dopiero przez to wygrał – uważa emerytowany strażak, 88-letni Franciszek Dudek z Janowa. Jego zdaniem, po ewentualnym rozpadzie PiS na dwa ugrupowania, partia nie ma szans na wygranie wyborów. Pytany o diagnozę konfliktu wskazuje na byłego premiera Mateusza Morawieckiego. – Mnie się zdaje, że Morawiecki ma za dużo ambicji w sobie. Owszem, prowadził to, no i nawet dobrze prowadził. I dla emerytów zrobił i dla wszystkich ludzi zrobił dobrze. Ale w końcu ktoś tym musi rządzić. Panie, jak ja bym w zakładzie był zwykłym pracownikiem, to czy byłbym wyższy od kierownika? – Franciszek wskazuje analogię z fabryki do pozycji poszczególnych polityków w partii.
Rozczarowani, ale wierni
Wśród mieszkańców Janowa zdarzają się i tacy, którzy wciąż mają prawicowe poglądy, ale do PiS już się zniechęcili. – Dla mnie lepiej, jakby się podzielili. Żeby znowu nie rządzili. 8 lat rządzili i wystarczy. O tym Smoleńsku co rusz trąbią, miesięcznice, rocznice, no ludzie kochani. Macierewicz sześć lat siedział w podkomisji i papiery przekładał. Tyle pieniędzy na to poszło i nic nie ustalił – załamuje ręce Henryk Placha. – W wyborach za dwa lata na kogo pan zagłosuje? – dopytuję. – Myślę, że na Konfederację może. Ale Mentzena. Braun to już przegięcie pały trochę. A jak PiS się rozpadnie, to Konfederacja może zyskać – uważa.
Do rozmowy o polityce włącza się jego kolega. Nie interesują go wojny w PiS, za to jego opinia wyraźnie pokazuje, jaki temat dominuje dziś wśród zwykłych wyborców. – Słyszał pan, że lekarze dostawali 26 tysięcy na godzinę? A taka emerytka przepracowała 40 lat i ma tylko 1800 złotych emerytury. Weź pan, porównaj. Jak chcesz się dostać do szpitala, to czekaj pół roku czy rok. A pójdzie poseł, to bez kolejki, bo on pierwszy musi być – zżyma się. Henryk od razu podaje przykład z życia wzięty. – Ja byłem wczoraj w Lublinie u lekarza, bo leczę się na bezdech. Jest takie badanie, że trzeba maskę wpasować i z tym spać. I lekarka mówi: no jest termin na 11. Ja się cieszę, bo do sierpnia to już niedaleko. Ale ona mówi: nie, to na 11 maja. Na drugi rok.
Godziszów: bastion w bastionie
Nawet w prawicowym Godziszowie, gdzie w 2023 r. na partię Kaczyńskiego zagłosowało 78,89 proc. osób, pojawiają się głosy za podziałem. – A jak będą dwa PiS-y, to na który by pan zagłosował? – dopytujemy. – Na Morawieckiego. Kaczyński chce ich trzymać na krótkim sznurku i żeby bez zastanowienia go popierali. A nie wszystkie rzeczy mi się już podobają u niego. Bardzo zaborczy jest. Tamci nie chcą być gdzie indziej, tylko nie chcą się poddać. A Morawiecki nie jest głupim facetem – uważa Jan, pochodzący z Godziszowa. Jego koncepcja jest zupełnie inna niż wcześniejszych wyborców PiS. Mianowicie, jakby miał namawiać polityków, to przekonywałby ich, żeby się jednak podzielili. – Jeśli dobrze pomyślą i mądrze to zrobią, to skorzystają na tym. Uważam, że powinni się podzielić na dwie części, a potem do wyborów i tak iść razem. Tak jak tamci. Ta cała Platforma to jest postkomuna, podzielili się na mniejsze grupki, a w razie czego idą razem – uważa Jan.
Wójt Godziszowa Józef Zbytniewski sam należy do Prawa i Sprawiedliwości, ale nie określa się jednoznacznie, po której stronie jest. Pamięta jednak, że kiedy przed wyborami nagle wyrósł mu kontrkandydat również należący do PiS, to miał silne poparcie od Przemysława Czarnka, który sam przyjechał i po niedzielnej mszy namawiał Godziszowian, żeby poparli właśnie jego. – Ja się nie będę kusił o oceny. My jako samorządowcy na dole mamy kupę roboty do zrobienia. Takie zamieszania nam nie służą. Nie jesteśmy od tego, żeby się określać, że jesteśmy tu czy tam. My mamy pracować – uważa wójt. Dodaje jednak, że na pewno podział nie posłużyłby partii. – Takie podziały mogą spowodować odejście ludzi. Ktoś może pomyśleć: skoro wy tak się dzielicie, to może ja sobie pójdę gdzie indziej – dodaje.
„Dogadać się”
Marian z Andrzejowa w gminie Godziszów przyznaje, że mieszkańcom tych okolic jednak bliżej do Czarnka niż do Morawieckiego. Wiadomo, że Czarnek startuje właśnie z tego okręgu i tutaj wykręca kosmiczne wyniki, jak ostatnie 121 tys. głosów. Byłego premiera Marian wciąż jednak nie przekreśla. – Jakbym tu spotkał Morawieckiego, to bym mu radził: dogadać się. A Kaczyński też już powinien zrobić pół kroku do tyłu i się dogadać – radzi Marian Daśko. Kazimierę Myszak spotykam na polu malin, bo Godziszów to malinowe zagłębie. W tym roku cena owoców w skupie nieco wzrosła, ale to dlatego, że jest ich mniej. Zaszkodziła pogoda: najpierw przemarzło, teraz wysuszyło. – Platforma wiadomo, jak rządzi. Źle jest, rolnicy mają ciężko, paliwo jest drogie, na wsi jest makabra, wsparcia żadnego. Ale ich twardy elektorat jest za nimi. I PiS-owi może ta sytuacja trochę zaszkodzi, ale jak ktoś im zawierzył, to dalej będzie się ich trzymał – uważa Kazimiera. Pytana o ocenę działań kierownictwa PiS przyznaje, że jest trochę rozczarowana. – Jesteśmy rozczarowani, ale u nas nie ma jakiejś takiej innej partii, żeby jej zaufać. Chyba że Braun. On bardziej nam podchodzi. Zobaczymy, jak się rozpadną, jak to się skończy. Może jednak się dogadają, może pójdą po rozum do głowy – liczy Kazimiera.