Dzieci na wojnie Putina. Kreml tworzy nowe Hitlerjugend
Władze Rosji od lat bezwzględnie indoktrynują młodzież, wmawiając jej rzekome tradycyjne wartości. W rzeczywistości jest to jedynie przykrywka dla imperialnej agresji. Po wybuchu wojny i seryjnych porażkach na froncie, działania Kremla przybrały na sile. W rosyjskich szkołach wprowadzono nowe programy nauczania, całkowicie podporządkowane wojskowości. W obliczu dramatycznych problemów kadrowych, w wielu regionach rozszerzono zajęcia z obsługi dronów, pierwszej pomocy pola walki, orientacji terenowej oraz szkolenia paramilitarnego.
Szkolne strzelnice i klasy dronowe
W szkołach pojawiły się repliki karabinów, elektroniczne strzelnice, wyposażenie taktyczne oraz zestawy do budowy bezzałogowców FPV. Część zajęć prowadzą weterani wojny przeciw Ukrainie lub instruktorzy blisko związani z resortem obrony.
Rosyjskie media regionalne regularnie publikują szokujące materiały. Pokazują uczniów składających drony, uczących się lutowania elektroniki czy trenujących na operatorów UAV. Jeszcze przed wojną podobne inicjatywy miały miejsce jedynie w ramach Junarmii, współczesnego odpowiednika Hitlerjugend.
To bezpośredni efekt doświadczeń z frontu. Wojna pokazała rosyjskiemu dowództwu, że operator drona FPV może niszczyć pojazdy warte miliony dolarów przy użyciu taniego systemu. W rezultacie państwo zaczęło budować szerokie zaplecze techniczne już na poziomie szkół średnich i techników.
Rosyjska produkcja bezzałogowców wzrosła do poziomu niespotykanego jeszcze dwa lata temu. Szczególne znaczenie mają drony FPV używane masowo na froncie oraz systemy dalekiego zasięgu produkowane na bazie irańskich Shahedów. Przy takiej skali produkcji problemem stają się nie tylko moce produkcyjne zakładów, ale również kadry. Potrzebni są operatorzy, elektronicy, mechanicy i programiści. Rosyjskie państwo zaczęło więc przesuwać proces szkolenia coraz niżej, aż do szkół i organizacji młodzieżowych.
W wielu regionach powstały tzw. klasy dronowe. Uczniowie uczą się budowy bezzałogowców, konfiguracji systemów sterowania, napraw elektroniki oraz pilotażu FPV. Programy te są przedstawiane jako edukacja technologiczna, ale ich związek z potrzebami armii jest dla każdego oczywisty.
Dzieci jako narzędzie imperializmu
Rosyjskie niezależne media opisywały przypadki angażowania uczniów szkół technicznych i starszych nastolatków do prac przy montażu komponentów dla przemysłu dronowego. Szczególnie dużo uwagi poświęcano strefie przemysłowej w Alabudze w Tatarstanie, gdzie rozwijano produkcję systemów typu Geran. Uczniowie techników w ramach zajęć składają płatowce bezzałogowców i montują komponenty elektroniczne.
Do pracy dla wojska angażowane są także młodsze dzieci ze szkół podstawowych. Składają lampy okopowe, plotą siatki maskujące czy szyją opaski szybkiego rozpoznania. Szkoły chwalą się tym na kanałach Telegramu, a lokalne władze pobudzają rywalizację, przyznając nagrody za najwięcej wytworzonych materiałów wojennych.
Najważniejszą rolę w procesie militaryzacji młodzieży odgrywa Junarmia. Jest to organizacja wspierana przez rosyjskie ministerstwo obrony. Formalnie ma charakter patriotyczno-wychowawczy, ale w praktyce pełni funkcję państwowego systemu przygotowania ideologicznego i paramilitarnego. Członkowie uczestniczą w ćwiczeniach wojskowych, szkoleniach terenowych, zajęciach ze strzelectwa i ceremoniach państwowych. Dzieci spotykają się z żołnierzami walczącymi na Ukrainie oraz uczestniczą w wydarzeniach promujących służbę wojskową.
Znaczenie Junarmii gwałtownie wzrosło po rozpoczęciu wojny. Organizacja otrzymała większe finansowanie i wsparcie regionalnych władz. Już 15 marca 2022 r., tuż po udanych ukraińskich kontrofensywach pod Kijowem i Charkowem, gen. Szojgu wydał rozkaz. Dowódcy okręgów wojskowych mieli przygotować informacje o stanie gotowości Junarmii i ocenić możliwości wcielenia kadetów w wieku 17-18 lat do Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej w celu udziału w agresji na Ukrainę.
Dziś członkowie Junarmii mają znacznie ułatwioną drogę do szkół oficerskich, a po wstąpieniu do armii od razu trafiają na kursy podoficerskie. Można ich także od kilku lat oglądać podczas defilady 9 maja. Maszerują na równi z żołnierzami regularnej armii.
Zbrodnia na niewinności i atak na chrześcijańskie wartości
Militaryzacja obejmuje również najmłodsze dzieci. Rosyjskie media regularnie pokazują przedszkolaków w mundurach, zajęcia stylizowane na wojskowe ćwiczenia oraz rekonstrukcje bitew. To czysty terror psychologiczny. Państwo stara się normalizować obraz wojny i budować przekonanie, że udział w wysiłku militarnym jest obowiązkiem obywatelskim od najmłodszych lat. To drastyczne pogwałcenie godności i niewinności dziecka, tak głęboko szanowanej w chrześcijańskiej tradycji.
Równolegle prowadzona jest intensywna propaganda szkolna. W rosyjskich szkołach odbywają się obowiązkowe lekcje poświęcone wojnie przeciw Ukrainie, przedstawianej jako walka z Zachodem i obrona rosyjskiej państwowości. Od dwóch lat cały system edukacji został podporządkowany celom politycznym Kremla w skali niespotykanej od dekad.
Jeszcze dalej Rosja posuwa się na okupowanych terenach Ukrainy. Według ukraińskich władz oraz instytucji unijnych rosyjska administracja prowadzi tam program przymusowej asymilacji dzieci. Obejmuje on rusyfikację, indoktrynację oraz edukację wojskową. Dzieci trafiają do rosyjskiego systemu szkolnego, uczestniczą w programach patriotycznych i organizacjach młodzieżowych powiązanych z państwem rosyjskim. Dochodziło również do wywożenia dzieci w głąb Rosji pod pretekstem ewakuacji lub wypoczynku.
Dla Kremla okupowane regiony mają szczególne znaczenie. Stara się tam stworzyć nowe pokolenie obywateli całkowicie podporządkowanych rosyjskiej narracji historycznej i politycznej. To zbrodnia ludobójstwa na narodzie ukraińskim.
Militaryzacja młodzieży stała się częścią szerszej przebudowy rosyjskiego systemu państwowego. Wojna wpływa dziś na edukację, przemysł, kulturę i politykę historyczną. Państwo przygotowuje kolejne pokolenie nie tylko do służby wojskowej, ale również do funkcjonowania w gospodarce podporządkowanej potrzebom armii. To przerażające dziedzictwo, które zagraża nie tylko Ukrainie, ale całej wolnej Europie.