Gwatemalczycy w dniu Święta Zmarłych, przypadającym na 1 i 2 listopada, nie urządzają kolorowych parad ani ulicznych widowisk znanych z Meksyku. Ich obchody są spokojniejsze, głęboko rodzinne i, co podkreślają miejscowi badacze, Niedostępne dla turystów bez zaproszenia.
Jak relacjonuje turystyka.wp.pl, meksykańskie Día de los Muertos stało się światową marką, przyciągającą tysiące turystów kolorowymi ołtarzami, makijażami przypominającymi czaszki i paradami w Mexico City. Tymczasem sąsiednia Gwatemala pielęgnuje zupełnie inne zwyczaje, bliższe polskim Zaduszkom niż komercyjnym festynom.
Pamięć zamiast popisów
O różnicach obu tradycji mówi dr Aníbal Chajón, gwatemalski historyk i socjolog, cytowany przez turystyka.wp.pl. Jego zdaniem przyjezdni popełniają częsty błąd, oczekując drugiej wersji meksykańskiego święta.
„To dzień, w którym wspominamy ukochane osoby. Nadal za nimi tęsknimy, nadal je kochamy. Spotykamy się z rodziną, bo łączy nas pamięć o kimś, kogo nam brakuje”, tłumaczy badacz.
Ta formula brzmi znajomo dla każdego Polaka. Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych, znane u nas jako Zaduszki, również jest dniem modlitwy i rodzinnej pamięci, a nie festiwalem. Podobnie w Gwatemali najważniejsza jest wspólna obecność przy grobach bliskich, które rodziny malują, odnawiają i dekorują kwiatami.
Posiłek przy grobie zmarłego
Na gwatemalskich wsiach praktykowany jest zwyczaj comida de cabecera. Rodzina przynosi jedzenie na cmentarz i spożywa je przy grobie bliskiej osoby.
„Jedzenie umieszcza się w miejscu, w którym spoczywa głowa zmarłego. Stąd właśnie nazwa tej tradycji. Cała rodzina dzieli się posiłkiem, wspominając osobę, której już z nimi nie ma”, wyjaśnia dr Chajón.
Trudno wyobrazić sobie te obchody bez fiambre, zimnej potrawy z warzyw, marynat, wędlin, serów i jajek, przygotowywanej przez wiele godzin. Historyk przywołuje tradycyjną symbolikę: ziemia, w której spoczywają zmarli, jest symbolicznie zimna, a człowiek, który tego dnia nie pracuje, również pozostaje „zimny” i nie powinien zaburzać tej równowagi ciepłym jedzeniem.
Czym są barriletes gigantes?
Najbardziej spektakularną tradycją są gigantyczne latawce, barriletes gigantes, podziwiane głównie w miejscowościach Sumpango i Santiago Sacatepéquez. Konstrukcje z kolorowego papieru i bambusa osiągają tak ogromne rozmiary, że niektóre w ogóle nie mogą wznieść się w powietrze i pozostają monumentalnymi dziełami sztuki.
„Latawiec powstaje z tęsknoty, nostalgii i miłości do osoby, której już nie ma. Kiedy wznosi się w powietrze, niesie wiadomość do zmarłego. Dawniej do sznurka mocowano zapisany na papierze przekaz. Wierzono, że kiedy latawiec wznieśnie się wysoko, bliska osoba będzie mogła go przeczytać”, opowiada dr Chajón.
Tradycja ta nabrała szczególnego znaczenia w okresie wojny domowej, która trwała w Gwatemali od 1960 do 1996 roku. Wiele rodzin straciło wtedy bliskich w dramatycznych okolicznościach, a tworzenie latawców stało się sposobem wyrażania bólu i pamięci o ofiarach przemocy.
Lekcja dla turystów i dla nas
Rosnące zainteresowanie turystów zaczyna zmieniać charakter tych obyczajów. Obok latawców tworzonych z osobistej potrzeby upamiętnienia bliskich pojawiają się konstrukcje przygotowywane z myślą o publiczności. Podobne napięcie między sacrum a komercją znamy z własnego podwórka, gdy groby zniczy zastępuje fotogeniczna estrada.
„Przede wszystkim powinni zachowywać się z ogromnym szacunkiem. Poza pokazami gigantycznych latawców nie są to widowiska przygotowane dla turystów. To prywatne, rodzinne uroczystości. Nie możemy bez zaproszenia wkraczać w tak osobistą przestrzeń”, ostrzega dr Chajón.
Przyszłość zwyczajów zależy, jego zdaniem, od rodzin: dopóki dorośli angażują dzieci w te wydarzenia, tradycja pozostaje żywa. Podczas pandemii w 2020 roku Gwatemalczycy przesyłali sobie zdjęcia i wiadomości wspominające zmarłych, a technologia pozwoliła zachować więź mimo rozłąki.
Warto odnotować, że nie tylko Gwatemala czci zmarłych inaczej niż Polska. Jak przypomina serwis halo tu polsat, również w innych krajach Europy pamięć o zmarłych przybiera zaskakujące formy, od świątecznych wypieków po przedstawienia na cmentarzach. A dla planujących podróż do samej Gwatemali przydatny bywa przewodnik po najważniejszych miejscach tego kraju przygotowany przez Pakuj Plecak.
Bo w Gwatemali, jak u nas, Dzień Zmarłych nie jest świętem śmierci. Jest świętem pamięci, bliskości i miłości, która nie kończy się wraz z odejściem bliskich. To lekcja, którą konsumpcyjna cywilizacja Zachodu dawno by sobie odpuściła, a katolicka Gwatemala wciąż wiernie przekazuje dzieciom.
Najczęstsze pytania
Czym Dzień Zmarłych w Gwatemali różni się od meksykańskiego Día de los Muertos?
W Gwatemali obchody są spokojniejsze i bardziej rodzinne, bez parad i ulicznych widowisk. Nie ma też tak silnego skupienia na symbolice śmierci, jakie obserwuje się w Meksyku.
Czym jest fiambre?
To zimna potrawa z warzyw, marynat, wędlin, serów i jajek, przygotowywana na Dzień Zmarłych. Według tradycyjnych wierzeń w tym „zimnym” dniu nie należy spożywać ciepłego jedzenia.
Gdzie można zobaczyć gigantyczne latawce?
Głównie w miejscowościach Sumpango i Santiago Sacatepéquez. Tradycja rozkwitła w drugiej połowie XX wieku, m.in. jako wyraz pamięci o ofiarach wojny domowej trwającej od 1960 do 1996 roku.
