Aktorzy filmu „Adam”, opowiadającego o początkach kariery Adama Małysza, opowiedzieli w RMF FM, że najważniejsze było dla nich pokazanie skoczka jako zwykłego człowieka, który zmaga się z presją, stresem i wewnętrznymi konfliktami. Premiera produkcji o chłopie z Wisły, który stał się symbolem polskiego sportu, to jedno z najbardziej oczekiwanych wydarzeń filmowych sezonu.
Wywiady z obsadą udostępnił w piątek portal rmf24.pl. Twórcy podkreślają, że to nie film o legendzie stojącej na piedestale, lecz opowieść o kryzysie, wyborach i kształtowaniu charakteru.
Człowiek, nie pomnik
Przede wszystkim chodzi o to, by pokazać człowieka z krwi i kości, skupić się na każdej scenie krok po kroku i na emocjach, jakie tam są, mówi w RMF FM Bartłomiej Deklewa, który wciela się w Adama Małysza.
Aktor podkreśla, że to historia początków słynnego skoczka i jego mierzenia się z wyzwaniami oraz ogromnym stresem. Jak przypomina naEKRANIE, film zabiera widzów do czasów sprzed narodzin małyszomanii, kiedy za spektakularnymi sukcesami kryły się porażki, zwątpienie i trudne decyzje.
Byłem wtedy malutki, ale oglądałem Małysza. Mam takie wspomnienia. Razem z moim dziadkiem świętej pamięci, z babcią, z mamą. I to jest niesamowite, jak bardzo to jednoczyło ludzi, jak wszyscy nagle zasiadali razem przy telewizorze. I jakie to budziło emocje, wspomina Deklewa.
Tamta wspólna rodzinna telewizja to dziś już niemal zaginiony obraz Polski. Małysz jednoczył domy, ulice, całe miasta. Warto o tym pamiętać w czasach, gdy wspólne przeżywanie narodowych sukcesów staje się rzadkością.
Relacja, która dała skoki
Maja Szopa, grająca Izabelę Małysz, zwraca uwagę na sceny opisujące więź bohaterów.
To w ogóle jest historia o kryzysie, o tym momencie przełomowym, krytycznym. Ale też o niezwykłej relacji tej dwójki w tym wszystkim, mówi aktorka.
Gdyby nie Iza, to nie byłoby tych wszystkich skoków, podkreśla Deklewa. Jak podaje Interia, para aktorska Deklewa i Szopa ma przenieść na ekran kulisy małżeństwa Małyszów, o którym kibice wiedzą najmniej.
To ważny wątek. Film pokazuje, że za sukcesem mężczyzny często stoi praca i poświęcenie kobiety. W czasach, gdy próbuje się nam wmówić, że tradycyjna rodzina jest przeżytkiem, historia Małyszów mówi coś zupełnie innego.
Trenerów dwóch
Na pewno nie gramy legendy. Na pewno nie jesteśmy na kolanach, zapewnia Ireneusz Czop, wcielający się w postać byłego szkoleniowca Małysza Pavla Mikeski.
Z dużą uwagą, dużym pietyzmem myślimy o detalach, o których opowiadamy. Bo to jest opowieść o chłopaku, który swoim charakterem i wyborami wypracował tak niezwykłą pozycję i dał nam wszystkim tyle radości swoimi zwycięstwami. Opowiadamy historię z początku jego drogi, kiedy te wybory i charakter się kształtują, kiedy kręgosłup zaczyna być twardszy, a nie tylko miękki, zapatrzony w trofea i pieniądze, dodaje aktor.
Czop przypomina też, że Małysz dawał Polakom poczucie spełnienia i wiary, że chłopak z Wisły może tak skakać. I to w czasach, gdy nie było dzisiejszej technologii.
Jak patrzę na buty do skoków z tamtych czasów, mówię: Boże słodki, to oni musieli sobie nieźle poodbijać te nogi. To były czasy, że nie zawsze było na tę bułkę z bananem, kwituje Czop.
Pawłowi Koślikowi, grającemu trenera Apoloniusza Tajnera, zapadła w pamięć atmosfera na planie.
Jak czasem oglądam tę obecną drużynę skoczków, jacy to są młodzi ludzie, bardzo energetyczni... No frajda duża z całości, mówi Koślik.
I super ciuchy, dorzuca Czop.
Skupień i Mateja, czyli pokoleniowe wspomnienie
W filmie nie mogło zabraknąć Roberta Matei i Wojciecha Skupienia, przyjaciół Małysza z początku drogi. Robert i Wojtek mają super poczucie humoru. Wnoszą zupełnie inną energię do filmu. Gadaliśmy z młodymi skoczkami o tych postaciach i wiemy, że to byli jajcarze, którzy rozbawiali całą kadrę, mówi grający Mateję Michał Królikowski.
Aleksander Buchowiecki, filmowy Wojciech Skupień, przyznaje, że dorastał na komputerowych grach o skokach.
Sky Jumping to był klasyk, grany na starych pecetach. I ten film to w pewnym sensie spełnienie marzeń, dodaje.
Obaj młodzi aktorzy podkreślają, że skoki narciarskie to dla nich część polskiej kultury, przekazywana z pokolenia na pokolenie.
To coś naprawdę niesamowitego być częścią tego, bo małyszomania ogarnęła nie tylko pokolenie naszych rodziców, ale przeniosła się też na nas. A tuż po Adamie Małyszu był Kamil Stoch, więc skoki cały czas żyły w naszej świadomości. Stały się sportem narodowym. U nas w rodzinie zawsze się te skoki oglądało. To jest część polskiego życia po prostu, mówi Królikowski.
To jest przekazywane z pokolenia na pokolenie. I niech tak będzie, dodaje z uśmiechem Buchowiecki.
Dlaczego „Adam” może zjednoczyć Polaków
Reakcja kibiców na zwiastun była błyskawiczna, donosi Interia.PL. Nic dziwnego: to opowieść o czasach, gdy Polacy czuli się z czegoś naprawdę dumni, bez marketingowych kampanii i politycznych dywagacji.
Małysz wygrywał w kombinezonie szytym nie na miarę dzisiejszych standardów, bez astrofizyków przygotowujących narty. Wygrywał charakterem. Tego właśnie dotyczy „Adam” i dlatego ta historia wciąż jest Polakom tak bliska.
Częste pytania
O kim jest film „Adam”?
Film opowiada o początkach kariery Adama Małysza, od czasów sprzed małyszomanii, z naciskiem na kryzysy, wybory i relację z żoną Izabelą.
Kto gra Adama Małysza w filmie?
W rolę Adama Małysza wcielił się Bartłomiej Deklewa, a jego żonę Izabelę gra Maja Szopa.
Kto gra trenerów w filmie „Adam”?
Ireneusz Czop gra Pavla Mikeskę, a Paweł Koślik wciela się w postać Apoloniusza Tajnera.
