Julia Totoszko, gdynianka z nagrodą specjalną na 51. FPFF. Wywiad z wschodzącą gwiazdą polskiego kina
Julia Totoszko, córka aktorki Marty Smuk, wychowała się za kulisami Teatru Muzycznego w Gdyni. Już jako trzylatka wystąpiła w pierwszym spektaklu. Dziś, jako studentka szkoły teatralnej, otrzymała nagrodę specjalną na 51. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni za kreację w filmie „Miłe kobiety”. W rozmowie z Interią opowiada o swoich najnowszych rolach, dorastaniu i miłości do aktorstwa.
Droga Julii Totoszko na scenę: od dzieciństwa w teatrze do nagrody w Gdyni
Julia Totoszko dorastała w teatralnych korytarzach. Jej matka, Marta Smuk, występowała w Teatrze Muzycznym w Gdyni, a mała Julia towarzyszyła jej podczas prób. To właśnie tam, podczas prac nad „Skrzypkiem na dachu”, reżyser Jerzy Gruza zauważył trzyletnią dziewczynkę i obsadził ją w spektaklu. Jak sama przyznaje, od tamtej pory aktorstwo stało się jej naturalnym środowiskiem.
„Zakochałam się w tej pracy, nie mogłam już bez niej żyć. Świat filmowy to dla mnie naturalne środowisko” – mówi Julia Totoszko.
Mimo że pochodzi z aktorskiej rodziny, Julia Totoszko podkreśla, że na swoją pozycję zapracowała sama. Dziś ma na koncie role w siedmiu produkcjach filmowych oraz kilkunastu spektaklach teatralnych i musicalach.
Nagroda specjalna na 51. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni
Podczas tegorocznego festiwalu w Gdyni Julia Totoszko zaprezentowała dwie produkcje: „Fluidy” oraz „Miłe kobiety”. To właśnie za rolę w tym drugim filmie otrzymała nagrodę specjalną. Jury doceniło jej „bezbłędną intuicję i inteligencję emocjonalną prowadzącą do niepowtarzalnej i oryginalnej kreacji aktorskiej” oraz „wysoki poziom świadomości, wyczucie i smak”.
„Fluidy”: film o dojrzewaniu i poszukiwaniu tożsamości
W „Fluidach” Julia Totoszko wciela się w Ninę, nastoletnią buntowniczkę. Film opowiada o trudach dorastania, poszukiwaniu własnej tożsamości i relacjach rodzinnych. Porusza także temat niebinarności jednej z postaci, co w polskim kinie wciąż jest rzadkością.
Aktorka podkreśla, że ten film niesie ze sobą ważne przesłanie, ale realizowany jest z wyczuciem i delikatnością.
„My nie krzyczymy na ten temat i powoli, tak jak Miki, zabieramy się za tę całą materię. Wyjątkowe w tym filmie jest to, że za naprawdę ważne kwestie zabieramy się powoli i bardzo delikatnie” – tłumaczy aktorka.
„Miłe kobiety”: portret rodziny po przejściach
Drugi festiwalowy film z udziałem Totoszko to „Miłe kobiety”, ukazujący skomplikowane relacje między kobietami z kilku pokoleń. To właśnie za tę kreację młoda aktorka otrzymała nagrodę specjalną.
Julia Totoszko o buncie, dojrzewaniu i planach na przyszłość
W rozmowie z Interią Julia Totoszko zdradza, że w młodości nie była buntowniczką, ale z wiekiem ten bunt w niej narasta. Przyznaje, że zawód aktora jest trudny i wymaga ciągłej pracy nad sobą.
„Widzę, że wciąż wielu rzeczy się uczę, wciąż dojrzewam i jestem, kolokwialnie mówiąc, smarkulą, która często się wkurza, czasem nawet i nie rozumie swoich emocji” – mówi.
Młoda aktorka nie ukrywa, że Gdynia jest jej ukochanym miastem. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych był dla niej pierwszym w karierze, a występ na nim był dla niej ogromnym przeżyciem.
Kim jest Julia Totoszko? Najważniejsze informacje
- Urodziła się i wychowała w Gdyni
- Jest córką aktorki Marty Smuk
- Na scenie zadebiutowała w wieku 3 lat
- Zagrała w 7 produkcjach filmowych i kilkunastu spektaklach teatralnych
- Otrzymała nagrodę specjalną na 51. FPFF w Gdyni
- Jest studentką szkoły teatralnej
Często zadawane pytania o Julię Totoszko
Ile lat ma Julia Totoszko?
Julia Totoszko jest młodą aktorką, studentką szkoły teatralnej. Dokładna data urodzenia nie została podana w źródle.
W jakich filmach zagrała Julia Totoszko?
Julia Totoszko zagrała w siedmiu produkcjach filmowych. Najnowsze z nich to „Fluidy” i „Miłe kobiety”, prezentowane na 51. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.
Czy Julia Totoszko pochodzi z aktorskiej rodziny?
Tak, jej matka Marta Smuk jest aktorką teatralną. Julia Totoszko podkreśla jednak, że na swoją pozycję zapracowała sama.
Photo: film.interia.pl