Mieszkańcy Łaz i Magdalenki w gminie Lesznowola na Mazowszu stanowczo sprzeciwiają się projektowi nowego planu ogólnego, który przewiduje przeznaczenie około 200 hektarów pod zabudowę przemysłową i magazynową. Konflikt, o którym donosi rmf24.pl, narasta od tygodni, a zdecydowana społeczność zapowiada, że nie ustąpi i wykorzysta wszystkie dostępne środki prawne, w tym skargi do wojewody i sądów administracyjnych.
Spór dotyczy terenów, które dziś w znacznej części stanowią spokojne osiedla domów jednorodzinnych oraz zieleń w otulinie lasu magdaleńskiego. Mieszkańcy obawiają się hałasu, wzmożonego ruchu ciężarówek i degradacji całego otoczenia. Władze gminy przekonują o kompromisie, ale lokalna społeczność nie zamierza ustępować.
Skala inwestycji budzi grozę
Projektowany plan ogólny zakłada przeznaczenie około 200 hektarów pod przemysł i magazyny. „Skala jest przerażająca, bo mówimy o obszarze około 200 hektarów” alarmuje jedna z mieszkanek, cytowana przez rmf24.pl.
Jej zdaniem pod pojęciem „przemysł” może kryć się wszystko, co najgorsze dla okolicy.
„W tym wielu hektarów, które są terenami mieszkaniowymi w planie zagospodarowania przestrzennego, a obecnie w planie ogólnym są wrzucone do przemysłówki, pod którą może się kryć kompostownia, wysypisko śmieci, złomowisko, różnego rodzaju przetwórstwo, które będzie niekorzystnie wpływało nie tylko na mieszkańców Magdalenki i Łaz, ale też sąsiednich miejscowości” dodaje mieszkanka.
Dziesiątki tysięcy tirów przez osiedla domów
Jednym z głównych argumentów przeciwko inwestycji jest perspektywa gigantycznego wzrostu ruchu ciężarówek. Planowana infrastruktura, łącząca aleję Krakowską z trasami S7 i S2, może sprawić, że przez okolicę codziennie przejeżdżać będą dziesiątki tysięcy tirów.
„Liczba tirów, które wjadą na nasze drogi, będzie porażająca. Mówimy o dziesiątkach tysięcy tirów dziennie, dwadzieścia cztery godziny na dobę” podkreśla mieszkanka.
Na miejscu już powstały hale firmy Hillwood, zajmujące ponad pięć hektarów. W planach jest kolejnych 25 hektarów samych hal. Property News opisywał ten spór jako wybór między osiedlem dla 35 tysięcy osób a magazynami, przy czym obie wizje budzą sprzeciw różnych stron.
Brak transparentności i analiz
Mieszkańcy zarzucają władzom gminy brak przejrzystości i rzetelnych wyliczeń. Twierdzą, że nie przedstawiono żadnych analiz dotyczących szacowanych przychodów z hal, kosztów ewentualnych odszkodowań ani wpływu na środowisko.
„Straszy się nas, że jeżeli zachowamy funkcję mieszkaniową gruntów, to będziemy mieli tutaj około 35 tysięcy mieszkańców. Natomiast nie jest to poparte żadnymi analizami, żadnymi niezależnymi wyliczeniami” mówi jeden z mieszkańców.
Podobnie wygląda kwestia wpływu na środowisko. „Kiedy prosimy wójta czy wicewójta o podanie analiz dotyczących hałasu, liczby tirów, smogu, zanieczyszczeń powietrza, zagrożenia pożarowego, również nie otrzymujemy żadnych analiz, żadnych wyników” tłumaczy kolejna mieszkanka.
To nie jest odosobniony problem. Podobne zatajanie dokumentacji dotyczącej norm hałasu opisywały ostatnio media regionalne, m.in. w powiecie wadowickim nad Jeziorem Mucharskim, gdzie podaje Oświęcim Nasze Miasto, powiat odmawia udostępnienia mieszkańcom nawet wstępnych wyników pomiarów.
„Co to za kompromis?”
Władze gminy zapewniają, że na stole leży rozwiązanie kompromisowe, ograniczające zabudowę magazynową. Mieszkańcy w tym kompromisie nie widzą niczego.
„O jakim kompromisie my tutaj w tej chwili mówimy, jeżeli strategiczne grunty w naszej gminie, a dokładnie w miejscowości Łazy, zostały całkowicie pominięte i przeznaczone pod usługi. Co to za kompromis, skoro od 2021 roku gmina cały czas lobbuje za przeznaczeniem terenów mieszkaniowych na tereny usługowe tylko dlatego, że pojawiło się dwóch inwestorów, którzy zawiązali spółkę i bardzo by chcieli na swoich terenach mieszkaniowych wybudować halę” pytają mieszkańcy.
Lokalna społeczność wskazuje alternatywę: zabudowę jednorodzinną, ekstensywną, na wzór sąsiedniej Magdalenki. Przy takim scenariuszu w ciągu 10 do 15 lat przybyłoby nie więcej niż 3 tysiące nowych mieszkańców, a rozwój byłby stopniowy i kontrolowany.
„Tymczasem gmina proponuje w otulinie lasu możliwość zabudowy o intensywności 1.2. Na działce 1000 m kw. można zbudować dom o powierzchni 1200 m kw. To jest droga do katastrofy!” ostrzega jeden z mieszkańców Łaz.
Ułamkowe wpływy, ruina na dziesięciolecia
Mieszkańcy podkreślają, że spodziewane wpływy podatkowe są niewspółmiernie niskie wobec strat społecznych i środowiskowych.
„Szacujemy, że z dwóch nowych hal będzie przychód roczny około miliona do półtora miliona złotych. Przy ponad 500 milionach budżetu gminy to ułamkowe wartości, a te hale zrujnują okolicę na dziesięciolecia, obniżą ceny gruntów i wartość nieruchomości. Nikt nie będzie chciał mieszkać w bliskości hali przemysłowej albo logistycznej” argumentuje jeden z mieszkańców.
Proponowany plan, ich zdaniem, nie spełnia podstawowych standardów urbanistycznych. „Pozostawione są dwie wyspy osiedli mieszkaniowych otoczonych całkowicie usługami i przemysłem. Nie ma żadnych buforów oddzielenia zielenią, żadnych stref umożliwiających komfortowe życie w tym miejscu. Taka wizja jest niedopuszczalna!” alarmuje jedna z mieszkanek.
Wskazują też alternatywne lokalizacje: przy nowej drodze wylotowej na Kraków i trasie S7, gdzie tereny są niezabudowane, a infrastruktura już gotowa. „Dlaczego tam się nie buduje?” pytają.
Stanowisko Urzędu Gminy Lesznowola
Urząd Gminy Lesznowola zapewnia, że decyzja o budowie hal jeszcze nie zapadła. Plan ogólny, jeśli w ogóle, może zostać uchwalony pod koniec 2026 albo na początku 2027 roku.
„Jeśli prywatna firma ogłasza, że coś będzie robić i sprzedaje miejsca, to jest sprawa oczywiście tej prywatnej firmy, natomiast nie ma to żadnego przełożenia na planowanie przestrzenne” mówi RMF FM Marcin Szost, pierwszy zastępca wójta gminy Lesznowola.
„W ramach dotychczasowych konsultacji i wielokrotnych spotkań z mieszkańcami Magdalenki i Łaz myślę, że mamy wypracowane rozwiązanie kompromisowe, które istotnie ogranicza zabudowę magazynową” dodaje samorządowiec.
Kompromis ma polegać na przeznaczeniu pod zabudowę gospodarczą części obszaru, który miał już takie przeznaczenie, natomiast najbardziej krytykowany teren położony najbliżej lasu magdaleńskiego miałby zostać przeznaczony pod zabudowę jednorodzinną z częścią usługową. Zdaniem wicewójta w tym rejonie nie ma mowy o zabudowie wielorodzinnej, bo infrastruktura nie jest przygotowana na napływ około 35 tysięcy osób, przy obecnych 45 tysiącach mieszkańców całej gminy.
„Musielibyśmy budować kilka szkół, przedszkoli, doprowadzić wodę, kanalizację oraz drogi. To niemożliwe z punktu widzenia gminy. Dlatego znaleźliśmy rozwiązanie kompromisowe, które zmniejszy potencjalny napływ do około 5 tysięcy mieszkańców” deklaruje Szost.
Częste pytania
O ile hektarów terenów spornych chodzi w Łazach i Magdalalence?
Projekt planu ogólnego gminy Lesznowola przewiduje około 200 hektarów pod zabudowę przemysłową i magazynową, w tym tereny, które dotąd miały funkcję mieszkaniową.
Kiedy zostanie uchwalony plan ogólny gminy Lesznowola?
Według Urzędu Gminy Lesznowola plan może zostać uchwalony pod koniec 2026 albo na początku 2027 roku; ostateczna decyzja należy do radnych.
Jakie wpływy podatkowe z hal szacują mieszkańcy?
Mieszkańcy szacują roczny przychód z dwóch nowych hal na około 1 do 1,5 miliona złotych, przy budżecie gminy przekraczającym 500 milionów złotych.
