Ponad trzy tygodnie po otwarciu kładki Kazimierz-Ludwinów w Krakowie Zarząd Inwestycji Miejskich ustawił czerwono-białe barierki przy zjeździe rowerowym po stronie Kazimierza. Mieszkańcy i komentatorzy od początku ostrzegali, że stromy zjazd prowadzi wprost na skarpę, a słabe oświetlenie sprawia, że po zmroku nie widać niebezpieczeństwa.
Jak relacjonuje Onet.pl, Platforma Komunikacyjna Krakowa skwitowała interwencję urzędników z wyraźną ironią, pisząc o „pierwszej na świecie skoczni rowerowej” zamkniętej thanks to nowym barierkom. To kolejny rozdział sporu o przeprawę, która od samego początku budziła wątpliwości dotyczące krajobrazu, ochrony UNESCO i kosztów.
Kładka Kazimierz-Ludwinów: co dokładnie powstało nad Wisłą
Kładkę udostępniono mieszkańcom 4 października 2026 r. Łączy Bulwar Inflancki po stronie Kazimierza z Bulwarem Wołyńskim na Ludwinowie. Ma około 130 metrów długości i 13,6 metra szerokości, a jej rozpoznawalnym elementem jest środkowy pomost widokowy. Inwestycja ma poprawić komunikację pieszą i rowerową między Kazimierzem, Ludwinowem i Starym Podgórzem.
Wartość przedsięwzięcia wynosi około 120 mln zł, z czego 65 mln zł pochodzi z dofinansowania w ramach rządowego programu Polski Ład. Umowę na roboty budowlane z firmą Primost Południe podpisano w październiku 2023 r., choć pomysł budowy sięga konkursu architektonicznego z 2006 r., który wygrało Biuro Projektów Lewicki Łatak.
Problem pojawił się kilka dni po otwarciu
Uwagi dotyczące bezpieczeństwa pojawiły się już na początku października. Portal LoveKraków.pl opisał 7 października stromy teren po stronie Kazimierza, na który prowadzi zjazd rowerowy, oraz ograniczoną widoczność po zmroku. Zwrócono też uwagę na schody prowadzące wprost na drogę dla rowerów oraz elementy infrastruktury, takie jak znak drogowy, ławki i kosze, rozmieszczone zbyt blisko trasy.
Zarząd Inwestycji Miejskich zapowiedział wtedy zwiększenie natężenia oświetlenia w miejscach wskazywanych jako potencjalnie niebezpieczne. Jednostka miała również przeanalizować możliwość przesunięcia znaku drogowego i zadeklarować korekty w rozmieszczeniu elementów małej architektury.
W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania z okolic wejścia na kładkę z poziomu bulwarów. Pokazują, że ciągi pieszo-rowerowe przecinają się pod kątem prostym z wejściem na kładkę, co stwarza realne zagrożenie. Ograniczona widoczność oznacza ryzyko wejścia dosłownie „pod koła” jadącego roweru czy hulajnogi. Dotyczy to szczególnie dzieci.
„Kto pierwszy skręci tam sobie kark?”
Na niebezpieczny zjazd zwrócił uwagę również Tomasz Tyczyński. 21 października opublikował na Facebooku nagranie z przejazdu rowerem po kładce po zmroku. Film pokazuje, jak trudno ocenić przebieg trasy i wcześnie zareagować w miejscu, w którym zjazd prowadzi w stronę skarpy. Bez znajomości układu tego fragmentu zarówno gwałtowny manewr, jak i jego brak mogły zakończyć się groźnym upadkiem.
„Moja errata do nowej kładki, kto pierwszy skręci tam sobie kark?” – napisał Tyczyński w komentarzu do nagrania.
Platforma Komunikacyjna Krakowa ironizuje nad barierkami
W sprawie kładki głos zabrała także Platforma Komunikacyjna Krakowa (PKK), która skomentowała działania ZIM w mediach społecznościowych.
„Pierwsza na świecie skocznia rowerowa zamknięta! Oddana niedawno kładka Kazimierz-Ludwinów, nadzorowana przez Zarząd Inwestycji Miejskich (ZIM), ma sporo problemów. Jednym z większych były zjazdy rowerowe w stronę Kazimierza, prowadzące... prosto na skarpę. W efekcie osoby zjeżdżające z kładki, jeśli nie zdążyły wyhamować, leciały w dół. Miejsce jest też niedoświetlone, więc wieczorem część osób nawet nie widziała skarpy” – czytamy we wpisie.
PKK nie ograniczyła się do krytyki i z typową dla siebie ironią „podziękowała” ZIM-owi za dodatkową atrakcję w cenie kładki.
„Wiele osób krytykowało i się śmiało, a my od początku zachwalaliśmy to rozwiązanie: dzięki nowatorskiemu podejściu ZIM, dostaliśmy w cenie kładki gratis pierwszą na świecie skocznię rowerową! Wspaniały gest ZIMu” – napisali przedstawiciele platformy.
Zestawienie czerwono-białych barierek z zabytkowym obszarem UNESCO również nie uszło ich uwadze.
„Miasto może i było nad przepaścią, ale zrobiło krok naprzód i teraz na zjeździe postawiono czerwono-białe barierki. Te doskonale komponują się z zabytkowym obszarem UNESCO, a samą skocznię rowerową zamieniono w nowatorski tor rowerowy z przeszkodami!” – ironizują autorzy.
Czy barierki rozwiążą problem?
Wpis PKK nie jest techniczną oceną inwestycji ani potwierdzeniem, że wcześniej doszło do wypadków. Wyraża krytyczną ocenę zastosowanych rozwiązań przez samych autorów platformy. Najważniejsze będzie to, czy wprowadzone zabezpieczenia i zapowiadane korekty rzeczywiście poprawią widoczność oraz bezpieczeństwo ruchu pieszych i rowerzystów.
Nowa przeprawa może stać się istotnym elementem krakowskiej sieci rowerowej, ale jej użytkownicy, w tym rodzice z dziećmi, muszą mieć możliwość bezpiecznego zjazdu i poruszania się po bulwarach. Barierki to najtańsza możliwa reakcja; pytanie, czy wystarczy.
Spór o kładkę trwał od lat
Kontrowersje związane z przeprawą zaczęły się na długo przed jej otwarciem. Przeciwko realizacji inwestycji protestowała część mieszkańców, w tym inicjatywa „Bulwar to My”. Podnoszono zarzuty dotyczące wpływu nowej konstrukcji na historyczny krajobraz Krakowa, jej relacji z obszarem wpisanym na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO oraz sposobu prowadzenia inwestycji.
We wrześniu 2025 r. ZIM opublikował obszerną odpowiedź na krytyczne materiały dotyczące kładki. Urzędnicy przedstawili własne wyjaśnienia w sprawie korespondencji z UNESCO, finansowania, konsultacji i procedur administracyjnych. Inwestor podkreślał, że inwestycja jest realizowana zgodnie z prawem, a jej przebieg konsultowano z właściwymi instytucjami.
Po otwarciu spór nabrał jeszcze jednego wymiaru. Obok pytań o zasadność wydatku 120 mln zł pojawiły się uwagi dotyczące codziennego korzystania z przeprawy. Funkcjonalność kładki zależy bowiem również od tego, jak zaprojektowano i wykonano dojścia oraz zjazdy. Widać wyraźnie, że pieniądze z programu Polski Ład wydane zostały na obiekt, który wymaga już poprawek na kilka tygodni po inauguracji. To trudno uznać za przykład dobrze zaplanowanej inwestycji miejskiej.
Najczęstsze pytania
Kiedy otwarto kładkę Kazimierz-Ludwinów?
Kładkę udostępniono mieszkańcom 4 października 2026 r.
Ile kosztowała kładka Kazimierz-Ludwinów?
Według danych Zarządu Inwestycji Miejskich inwestycja kosztowała około 120 mln zł, z czego 65 mln zł pochodzi z dofinansowania w ramach rządowego programu Polski Ład.
Jakie zagrożenia wskazano na kładce?
Chodzi głównie o stromy zjazd rowerowy prowadzący w stronę skarpy po stronie Kazimierza, ograniczoną widoczność po zmroku oraz przecinające się ciągi pieszo-rowerowe przy wejściu na kładkę.
