Premier Donald Tusk i prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński zmierzają ku kolejnej otwartej konfrontacji. W połowie listopada Sejm ma zająć się wnioskiem o postawienie szefa banku centralnego przed Trybunałem Stanu, a już 4 listopada kadencję w zarządzie NBP kończy Adam Lipiński, co może sparaliżować prace tej instytucji.
Jak relacjonuje nextgazetapl, konflikt trwa od 2023 roku i wchodzi teraz w decydującą fazę. W październiku komisja sejmowa poparła wszystkie osiem zarzutów wobec Glapińskiego. Dotyczą one m.in. przedwyborczej obniżki stóp procentowych z 2023 roku, skupu obligacji w czasie pandemii oraz interwencji na rynku walutowym.
Spór Tusk–Glapiński: zarzuty i linia obrony
Kilka tygodni przed wyborami parlamentarnymi NBP niespodziewanie obniżył stopy procentowe, mimo że inflacja pozostawała dwucyfrowa. Opozycja wówczas, a dziś koalicja rządząca, zarzucała bankowi centralnemu, że działał na korzyść rządu Prawa i Sprawiedliwości. Tusk oskarżał Glapińskiego o upolitycznienie NBP i zapowiadał jego odwołanie po przejęciu władzy.
Glapiński odrzuca wszystkie oskarżenia i uważa postępowanie za bezpodstawne. Kwestionuje też samą możliwość postawienia go przed Trybunałem Stanu. Sprawę komplikuje orzeczenie Trybunału Konstytytucyjnego, zgodnie z którym do takiej decyzji potrzeba 60 proc. głosów w Sejmie. Koalicja rządząca takiej większości nie dysponuje, ale równocześnie kwestionuje tę interpretację przepisów.
Jak przypomina Bloomberg, ewentualne postawienie prezesa NBP przed Trybunałem Stanu mogłoby doprowadzić do jego zawieszenia. Część konstytucjonalistów sprzeciwia się jednak takiej wykładni, wskazując, że obowiązujące przepisy takiej procedury w ogóle nie przewidują.
Blokada nominacji: premier kontra prezydent
Drugim frontem sporu jest konflikt premiera z prezydentem Karolem Nawrockim. Czterech kandydatów do zarządu NBP czeka na akceptację Tuska. Zgodnie z procedurą członków zarządu powołuje prezydent na wniosek prezesa banku, ale nominacje wymagają również zgody premiera.
4 listopada kończy się kadencja Adama Lipińskiego. Jeśli jego miejsce nie zostanie obsadzone, liczba członków zarządu, bez prezesa, spadnie poniżej ustawowego minimum sześciu osób. Przepisy nie określają jednoznacznie konsekwencji takiej sytuacji.
Cytowany przez Bloomberga Maciej Gutowski, profesor prawa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, uważa, że niekompletny zarząd może teoretycznie nadal wykonywać swoje obowiązki. Zwraca jednak uwagę, że podejmowane przez niego decyzje mogą być później podważane z powodów politycznych.
4 listopada wygasa mandat jednego z członków zarządu NBP. Zobaczymy, czy będą podpisy pod wnioskami o mianowanie kolejnych członków zarządu. Ja bym wolał, aby kwestia zarządu NBP została uregulowana. To nie są moje decyzje. To jest decyzja premiera, z którym będę o tym rozmawiał.
Tak w poniedziałek rano mówił Andrzej Domański, minister finansów, dodając w rozmowie z RMF24, że na ten moment nie ma potrzeby wprowadzania zarządu komisaryjnego do NBP.
Kalendarz, który zdecyduje o losach banku centralnego
Początek listopada przynosi kilka ważnych rozstrzygnięć. Już 3 i 4 listopada zbierze się Rada Polityki Pieniężnej. Ekonomiści nie spodziewają się zmiany stóp procentowych, zwłaszcza po tym, jak październikowa inflacja spadła do 3,5 proc. z 4,1 proc. miesiąc wcześniej. Główna stopa NBP wynosi obecnie 3,75 proc.
6 listopada swoją ocenę polskiej gospodarki przedstawi agencja ratingowa S&P. Po wrześniowej obniżce ratingu Polski przez Moody's inwestorzy będą zwracać szczególną uwagę na kondycję finansów publicznych, rosnące zadłużenie i koszty jego obsługi.
W dniach 17-19 listopada Sejm ma zająć się wnioskiem o postawienie Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. Jednym z głównych punktów sporu będzie wymagana większość głosów. NBP powołuje się na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego wskazujące na konieczność uzyskania poparcia trzech piątych ustawowej liczby posłów.
Kolejna instytucja państwa jako zakładnik polityki
Wzór jest znany i dobrze widoczny. Po Trybunale Konstytucyjnym, o którym zagraniczne media piszą wprost o chaosie i eskalacji konfliktu między premierem a prezydentem, jak relacjonuje Polska Agencja Prasowa, na celowniku znalazł się bank centralny. Prof. Stępień z Rzeczpospolitej nazwał Trybunał wręcz „instytucją upadłą”, wskazując, że spór trwa od 2015 roku i wchodzi w kolejną fazę. Ta sama logika instytucjonalnego rozbicia może teraz objąć NBP.
Jak zauważa naTemat.pl, dla obywateli sytuacja staje się coraz mniej zrozumiała. Kto ma prawo orzekać, kto faktycznie kieruje instytucjami państwa, czy ich decyzje będą respektowane? To pytania poważniejsze niż kolejna awantura między rządem a opozycją. Gdy kolejna instytucja staje się zakładnikiem politycznej rozgrywki, traci cały naród, nie jedna strona sporu.
Inwestorzy patrzą na Polskę coraz uważniej
Polityczne napięcia wokół NBP pojawiają się w trudnym momencie dla polskiej gospodarki. Jak wskazuje Bloomberg, mimo prognozowanego wzrostu PKB przekraczającego 3 proc. Polska zmaga się z deficytem sektora finansów publicznych sięgającym około 7 proc. PKB, a koszty obsługi zadłużenia rosną.
Od sierpnia różnica między rentownością polskich obligacji skarbowych a niemieckimi papierami wzrosła o niemniej jedną trzecią, do około 300 punktów bazowych. W październiku złoty osiągnął najniższy poziom wobec euro od trzech lat, a w tym roku radził sobie gorzej niż czeska korona i węgierski forint.
Bloomberg podkreśla, że na razie nie ma mowy o panice inwestorów. Rosną jednak obawy o niezależność banku centralnego i jego zdolność do reagowania na gospodarcze wstrząsy. Ma to szczególne znaczenie dla Polski, uzależnionej od importu energii i narażonej na konsekwencje wojny Rosji z Ukrainą.
Ewentualne osłabienie możliwości działania NBP mogłoby utrudnić interwencje na rynku walutowym i stabilizowanie sytuacji finansowej w razie kryzysu. Przedłużający się impas może zainteresować również Europejski Bank Centralny, który ma kompetencje do oceny niezależności krajowych banków centralnych. Kolejne dni pokażą, czy polskie państwo potrafi jeszcze chronić swoje instytucje przed polityczną wojną na wyniszczenie.
Najczęstsze pytania
Dlaczego Adam Glapiński może trafić przed Trybunał Stanu?
W październiku komisja sejmowa poparła osiem zarzutów wobec prezesa NBP, dotyczących m.in. przedwyborczej obniżki stóp z 2023 roku. Sejm ma zająć się wnioskiem w dniach 17-19 listopada.
Jaka większość jest potrzebna do postawienia prezesa NBP przed Trybunałem Stanu?
Zgodnie z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego potrzeba 60 proc. głosów w Sejmie. Koalicja rządząca takiej większości nie ma i kwestionuje tę interpretację.
Co wydarzy się 4 listopada w NBP?
Kończy się kadencja Adama Lipińskiego. Bez nowych nominacji liczba członków zarządu spadnie poniżej ustawowego minimum sześciu osób.
