Wrzesień 2026 roku okazał się najdroższym miesiącem na europejskim rynku spot w bieżącym roku: średnia cena hurtowa energii elektrycznej wyniosła 145,41 euro za megawatgodzinę i była o 16,1 proc. wyższa niż w sierpniu. Winą eksperci obarczają sytuację geopolityczną, która podbiła ceny gazu ziemnego, surowca, od którego Europa wciąż zależy.
Jak relacjonuje wnp.pl, Komisja Europejska odpowiedziała na kryzys planem przejścia od dopłat do cen energii, czyli leczenia objawów, do usuwania przyczyn problemu, który widzi w imporcie paliw kopalnych. Narzędziem ma być elektryfikacja gospodarki oparta na tzw. zielonej energii. Bruksela liczy, że do 2040 roku ograniczy to przywóz gazu o ponad 70 proc., a ropy naftowej o ponad 40 proc.
Unijny cel: podwojenie udziału prądu do 2040 roku
W lipcu 2026 roku KE opublikowała Plan działania na rzecz elektryfikacji, w którym zaproponowała podwojenie udziału energii elektrycznej w końcowym zużyciu energii w UE: z 23 proc. w 2024 roku do 46 proc. w 2040 roku. Komisja przekonywała, że radykalne przejście na efektywną elektryfikację popytu jest konieczne dla bezpieczeństwa i konkurencyjności Europy.
Halina Jagielska, analityczka ds. klimatu i energii w Instytucie Reform, ocenia, że cel jest wymagający.
Osiągnięcie tego celu wymagałoby około dziewięciokrotnego przyspieszenia tempa elektryfikacji UE w porównaniu ze średnim tempem od 1990 roku, mówi Jagielska.
Sonia Buchholtz, kierowniczka programu Gospodarka i klimat w Instytucie Zrównoważonego Rozwoju, wskazuje na prostą prawdę ekonomiczną leżącą u podstaw unijnej strategii: Europa nie ma własnych paliw kopalnych w ilości gwarantującej przyszły dobrobyt.
Nie jesteśmy w stanie powielić modelu gospodarczego USA czy państw Zatoki Perskiej. Uciekamy do przodu, a droga wiedzie przez elektryfikację, komentuje Buchholtz.
Polska czwartą gospodarką od końca w UE
Raport Forum Energii z lipca 2026 roku przynosi dla Polski gorzkie dane. Według liczb za 2024 rok nasz wskaźnik elektryfikacji wyniósł 17,4 proc. przy średniej unijnej 23,4 proc. To czwarte od końca miejsce w całej Unii.
W sektorze budynków Polska również jest czwarta od końca, z wynikiem 25,6 proc. przy średniej UE 35,5 proc. W transporcie wskaźnik wyniósł zaledwie 1,4 proc. przy unijnej średniej 2,3 proc. Lepiej wygląda przemysł: 31,6 proc. wobec 33,3 proc. dla całej UE.
Krajowe prognozy też nie napawają optymizmem. Według ambitnego scenariusza WAM z KPEiK-u stopień elektryfikacji polskiej gospodarki wyniesie w 2030 roku 20,3 proc., a w 2040 roku 26,3 proc. Forum Energii zwraca uwagę, że za 14 lat Polska nie osiągnie nawet dzisiejszego poziomu Portugalii (26,4 proc.) czy Bułgarii (27,5 proc.).
Drogi prąd blokuje zmiany
Maciej Burny, prezes firmy doradczej ENERXperience, wskazuje na sedno problemu: relację cen prądu do gazu. Z danych KE wynika, że w 2025 roku ceny energii elektrycznej dla polskich gospodarstw domowych były wyższe od cen gazu ponad 3,5 raza, a dla przemysłu ponad 2,5 raza.
Żeby w Polsce naprawdę atrakcyjność elektryfikacji wzrosła, trzeba się w pierwszej kolejności skupić na obniżeniu kosztów energii elektrycznej, czyli na dalszym zazielenianiu miksu najtańszymi technologiami OZE, mówi Burny.
Ekspert krytycznie ocenia metody KE, która zamiast reformy rynku energii i obniżenia cen uprawnień emisyjnych w systemie EU ETS, proponuje jedynie cięcia opłat sieciowych i podatków. Zwraca też uwagę, że propozycja niższego opodatkowania energii w formule omijającej zasadę jednomyślności wzbudza wątpliwości prawne. To czuły punkt dla Polski: Bruksela już wielokrotnie próbowała obchodzić wymóg jednomyślności w sprawach podatkowych, co godzi w suwerenność państw członkowskich.
Sonia Buchholtz przestrzega przed zwlekaniem.
Jesteśmy importerem gazu, którego większość przechodzi przez ledwie dwie instalacje. To są bardzo wrażliwe miejsca i lepiej, żebyśmy nie doświadczyli tego, jak bardzo, uważa ekspertka IZG.
Lekcja z Francji: państwo, które myśli systemowo
Ciekawszy niż unijne dyrektywy może być przykład Francji, która wiosną 2026 roku zapowiedziała podwojenie wsparcia państwowego do 10 mld euro rocznie do 2030 roku. Paryż chce wspomóc przejście z ropy i gazu na energię elektryczną, by unikać zakłóceń takich jak te powodowane wojną w Iranie. Rzeczpospolita od lat upomina się o podobne traktowanie atomu i energetyki jako spraw strategicznych, nie zaś jako pola gry wolnego rynku.
Aleksander Szałański, członek zarządu IZG i kierownik programu Mobilność i miasta, podkreśla systemowość francuskiego działania.
Francja traktuje elektryfikację transportu jako część szerszej strategii odchodzenia od paliw kopalnych i modernizacji mobilności, a nie jedynie zmianę napędu w pojazdach, mówi Szałański.
Ekspert wskazuje, że Francja łączy stymulowanie popytu, podaż przystępnych cenowo pojazdów, rozwój infrastruktury ładowania i wsparcie własnego przemysłu motoryzacyjnego. To podejście znacznie szersze niż dominująca dotąd w Polsce polityka elektromobilności, oparta głównie na dopłatach do zakupu pojazdów. Polska potrzebuje przejścia od polityki dopłat do polityki budowania rynku.
Leasing socjalny jako odpowiedź na koszty
Halina Jagielska wskazuje dwie bariery elektryfikacji: rosnące opłaty sieciowe, które niwelują korzyści z rozwoju OZE, oraz wysokie koszty początkowe inwestycji ponoszone przez gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa.
W przypadku gospodarstw domowych na uwagę zasługuje tzw. leasing socjalny, a w przypadku przedsiębiorstw rozwój modeli takich jak PPA czy Energy-as-a-Service, stwierdza Jagielska.
Leasing socjalny pozwala korzystać z pojazdów elektrycznych czy pomp ciepła w zamian za przystępną, przewidywalną miesięczną opłatę. Francja zastosowała ten mechanizm wobec samochodów elektrycznych i planowała rozszerzenie go na pompy ciepła. KE zamierza wspierać kraje UE w kierowaniu środków, m.in. ze Społecznego Funduszu Klimatycznego, na takie programy.
Marcin Dusiło, kierownik programu Przemysł w Forum Energii, zwraca uwagę na jeszcze jedną cechę francuskiego planu wartą przestudiowania w Warszawie: tworzenie rynku zbytu na urządzenia służące elektryfikacji połączone z planami lokalnej produkcji tych urządzeń.
Francuski plan jest tak ułożony, że wybrzmiewa w nim łączenie różnych kwestii w jedną, pragmatyczną całość. Jest w nim troska o klimat, ale też o niezależność energetyczną, o odporność na kryzysy i bezpieczeństwo dostaw energii, a realizacja tych celów ma służyć francuskiej gospodarce, komentuje Dusiło.
Częste pytania
Jaki cel elektryfikacji zaproponowała Komisja Europejska?
KE zaproponowała w lipcu 2026 roku podwojenie udziału energii elektrycznej w końcowym zużyciu energii w UE, z 23 proc. w 2024 roku do 46 proc. w 2040 roku.
Jak wypada Polska na tle UE pod względem elektryfikacji?
Według raportu Forum Energii za 2024 rok Polska była czwartą najmniej zelektryfikowaną gospodarką UE, ze wskaźnikiem 17,4 proc. przy średniej unijnej 23,4 proc.
Dlaczego elektryfikacja w Polsce postępuje wolno?
Główną barierą są wysokie ceny prądu: w 2025 roku dla gospodarstw domowych były ponad 3,5 raza wyższe od cen gazu, a wciąż wysoki udział paliw kopalnych w miksie energetycznym utrudnia obniżenie kosztów.
Czym jest leasing socjalny?
To mechanizm pozwalający korzystać z pojazdów elektrycznych, pomp ciepła i innych technologii w zamian za przystępną miesięczną opłatę, zamiast ponosić pełny koszt inwestycji na początku. Francja stosuje go w swoim planie elektryfikacji.
