Polska leży w sercu najlepiej strzeżonego łańcucha technologicznego świata: bez zasilaczy produkowanych pod Warszawą nie ruszyłyby litograficzne maszyny ASML, w których powstają najnowocześniejsze chipy. Jednocześnie, jak relacjonuje Rzeczpospolita w cyklu „Rzecz o geopolityce”, Kuba przeżywa najczarniejszą godzinę od upadku ZSRR, bo po aresztowaniu Nicolása Maduro 3 stycznia 2026 r. straciła wenezuelską ropę i prąd.
Dwie historie, jedna lekcja. Technologia, którą każdy chce mieć u siebie, pokazuje, gdzie realna siła państwa tkwi dziś: nie w deklaracjach brukselskich urzędników, lecz w fabrykach, laboratoriach i ludziach, którzy budują rzeczy. Państwo, które na nowym układzie sił traci najwięcej, pokazuje, czym kończy się uzależnienie od obcego sojusznika.
Ze spółki z Politechniki Warszawskiej do serca litografii
Dr Rafał Bugyi, prezes TRUMPF Hüttinger, odpowiadającego za elektronikę w niemieckiej grupie TRUMPF, przypomina, że firma wyrosła ze spółki Advanced Converters, założonej w 1995 r. przez prof. Antoniego Dmowskiego z Politechniki Warszawskiej i jego doktorantów. W 2007 r. spółka połączyła się z TRUMPF, a dziś w zakładach pod Warszawą i w stolicy powstają zasilacze, bez których nie ruszyłaby produkcja najbardziej zaawansowanych chipów.
Najnowocześniejszą litografię, opartą na skrajnym ultrafiolecie (EUV), ma na świecie tylko holenderski ASML. Jego maszyny korzystają z laserów TRUMPF, a te zasilane są elektroniką rozwijaną między innymi w Polsce.
„Nikt na razie nie potrafi zbudować takiego lasera równie dobrze. To największy seryjnie produkowany laser na świecie, a przemysł półprzewodnikowy pracuje 24 godziny na dobę. To musi działać nie tylko fantastycznie, ale i niezawodnie”, mówi Bugyi.
ASML to tylko jeden z klientów. Z rozwiązań TRUMPF korzysta wszystkich pięciu największych zachodnich producentów sprzętu do wytwarzania chipów. Według Bugyiego na technologii opracowanej przez polskich inżynierów dla japońskiego partnera opiera się dziś produkcja wszystkich zaawansowanych pamięci flash. Prezes nie ma wątpliwości, że żadne państwo, nawet Ameryka, nie zbuduje dziś całego łańcucha produkcji półprzewodników samodzielnie.
Tu kryje się gorzka prawda dla zwolenników pełnej samowystarczalności: najbardziej zaawansowane układy, które napędzają sztuczną inteligencję i smartfony, powstają niemal wyłącznie na Tajwanie i w Korei Południowej, a sama tajwańska TSMC produkuje około siedem na dziesięć chipów wytwarzanych na zlecenie, jak przypomina Euronews przy okazji unijnej platformy projektowania chipów za 525 mln euro.
Boom na AI: bańka czy trwały trend?
Na pytanie o bańkę na sztucznej inteligencji Bugyi odpowiada historią. Półprzewodniki rosną od lat 50.: najpierw komputery mainframe, potem pecety, internet, telefony, a teraz sztuczna inteligencja. Wykres przypomina mu „rosnącą sinusoidę”, z korektami, ale stale w górę.
„W 2000 r. firmy internetowe nie zarabiały pieniędzy, a twierdziły, że i tak będzie dobrze. Firmy, które tworzą AI, zarabiają. Ten wzrost ma zdrowsze podstawy”, przekonuje prezes. Rynek, który miał przekroczyć bilion dolarów w 2030 r., osiąga ten pułap kilka lat wcześniej, głównie dzięki gwałtownym podwyżkom cen pamięci. Ostrzeżenia płyną jednak z wnętrza branży: główny naukowiec OpenAI Jakub Pachocki pisze wprost, że „nikt nie jest przygotowany” na tempo rozwoju AI, jak cytuje Money.pl w rozmowie z prof. Aleksandrem Mądrym z MIT.
Pandemia zmieniła też logikę dostaw. „Pewne jest nie potwierdzenie zamówienia, tylko towar fizycznie w magazynie”, mówi Bugyi. Model produkcji bez zapasów został skorygowany, a zapasy bezpieczeństwa są dziś znacznie większe niż przed 2020 rokiem.
Europa reguluje, zanim cokolwiek zbuduje
Najostrzej prezes TRUMPF mówi o Europie. „Mamy potencjał technologiczny i fantastycznych inżynierów. Elon Musk regularnie ściąga ich z Europy”, zauważa. Problemem jest kapitał, który odpływa za ocean: europejskie fundusze emerytalne, łącznie z niemieckimi, lokują pieniądze nie w Europie, tylko w Stanach.
Drugiego europejskiego Chips Act Bugyi ocenia jako lekcję wyciągniętą z pierwszego, choć wprowadzaną zbyt wolno. Gorzej z regulacjami. Przywołuje słowa szefowej grupy TRUMPF Nicoli Leibinger-Kammüller, że Europa chce regulować AI, zanim w ogóle ją zbudowała.
„Przesunęliśmy wahadło za daleko. Ludzie zaczynają działać rozsądnie, kiedy kończą im się pieniądze. W Europie pieniądze się kończą”, mówi Bugyi. To zdanie powinno być wywieszone nad każdym biurem w Brukseli. Zamiast budować, unijna biurokracja karze własnych producentów papierową rewolucją, a potem dziwi się, że inwestycje uciekają do Ameryki i Azji.
Polsce brakuje ciągłości, nie talentów
Polsce, zdaniem Bugyiego, brakuje przede wszystkim ciągłości. Lata 90. przerwały historię przemysłu, a dziś trzeba ją budować od nowa. „Brakuje jasnej strategii rozwoju, która nie zmienia się razem z rządem”, podkreśla. To celna uwaga: państwo, które co kilka lat wyrzuca dorobek poprzedników, nie zbuduje przewagi, o którą zabijają się światowe mocarstwa.
Mimo wszystko prezes pozostaje „niecierpliwym optymistą”. „Nawet Rosjanie stacjonujący w Zielonce, gdzie dziś mamy firmę, nagle wyjechali”, przypomina. Jeśli polska myśl techniczna potrafi zasilać maszyny, bez których nie powstaną chipy napędzające świat, to znaczy, że fundament jest. Trzeba tylko przestać go podkopywać.
Kuba: najcięższy kryzys od upadku ZSRR
Druga część rozmów przeniosła dziennikarzy na Kubę, wyspę, na której prądu częściej nie ma, niż jest. Jędrzej Rzepko z Forum Młodych Dyplomatów wskazuje na nakładające się przyczyny: wieloletnie zaniedbania władz, przestarzałą energetykę, słabszą turystykę i amerykańską presję.
Punktem zwrotnym był 3 stycznia 2026 r., kiedy Amerykanie pojmali Nicolása Maduro i przejęli kontrolę nad wenezuelskim sektorem naftowym. „Do tego dnia ponad połowa zapotrzebowania energetycznego Kuby pochodziła z Wenezueli. Teraz te dostawy są zablokowane”, mówi Rzepko. Jego zdaniem to najcięższy kryzys od „okresu specjalnego” po upadku ZSRR.
Kryzys widać w codziennym życiu. Z Hawany na prowincję zamiast kilkuset kursów autobusowych dziennie odjeżdża kilkanaście. W stołecznych szkołach brakowało blisko 30 proc. nauczycieli, a leków po prostu nie ma. Według raportu BTI 2026 opakowanie jajek kosztowało ponad połowę miesięcznej pensji specjalisty. Komunizm doprowadził wyspę do ruiny; dziś Waszyngton tylko dobija to, co padło samo.
Rzepko widzi w amerykańskiej presji przede wszystkim ideologię i historię, od doktryny Monroe po dzisiejszą, jak żartują komentatorzy, doktrynę „Donroe”. Rząd Miguela Díaza-Canela gasi lokalne protesty, a zorganizowana opozycja działa głównie na emigracji. Czy Kubańczycy boją się interwencji?
„Każdy normalny człowiek na ich miejscu czułby strach”, odpowiada Rzepko. Zauważa też, że w poczuciu zagrożenia ludzie jednoczą się wokół władzy. Presja, która ma osłabić reżim, może go więc wzmocnić.
Często zadawane pytania
Jakie znaczenie ma Polska w światowym przemyśle półprzewodników?
W zakładach TRUMPF pod Warszawą i w stolicy powstają zasilacze do laserów używanych w litografii EUV holenderskiego ASML, bez których nie mogłaby ruszyć produkcja najbardziej zaawansowanych chipów.
Dlaczego Kuba cierpi na braki prądu?
Po aresztowaniu Nicolása Maduro 3 stycznia 2026 r. Kuba straciła wenezuelskie dostawy ropy, które pokrywały ponad połowę jej zapotrzebowania energetycznego, co nałożyło się na zaniedbania komunistycznej władzy i przestarzałą energetykę.
Czy boom na sztuczną inteligencję to bańka?
Według Rafała Bugyiego nie: w przeciwieństwie do firm internetowych z 2000 r. twórcy AI zarabiają, a rynek półprzewodników miał osiągnąć pułap biliona dolarów kilka lat przed prognozowanym 2030 rokiem.
