Murowaniec, nazywany królem polskich schronisk, obchodzi w tym roku setną rocznicę uroczystego otwarcia, które odbyło się 12 lipca 1925 roku z udziałem prezydenta Stanisława Wojciechowskiego. Historię tego miejsca, od pasterskiej hali po symbol II Rzeczypospolitej, przywołał w swoim materiale Onet.pl, opierając się na zbiorach Narodowego Archiwum Cyfrowego.
Budynek stanął na Hali Gąsienicowej, w północnej części Doliny Suchej Wody Gąsienicowej, na nieformalnej granicy między Tatrami Zachodnimi a Wysokimi. Prace budowlane rozpoczęto 24 lipca 1921 roku, a zakończono je w 1925 roku, choć dach nad budynkiem pojawił się już w 1923 roku. Na uroczystość inauguracji przybyło ponad tysiąc osób, m.in. Mariusz Zaruski. Ulewny deszcz skrócił jednak obchody, które ograniczyły się do kilku przemówień i poświęcenia budynku, którego dokonał ks. Walenty Gadowski, ten sam, który wyznaczył szlak Orlej Perci.
Pasterska i górnicza przeszłość Hali Gąsienicowej
Zanim nastała moda na Tatry, Hala Gąsienicowa tętniła życiem pasterskim. Nazywano ją wówczas Halą Stawy lub Halą przy Stawach, a cała dolina nosiła nazwę Doliny Siedmiu Stawów. Teren należał do góralskiego rodu Gąsieniców, od którego wziął dzisiejszą nazwę. Na przełomie XVII i XVIII wieku przeszedł w ręce Szaflarskich, by pod koniec XVIII stulecia wrócić do pierwotnych właścicieli.
Jak przypomina Onet.pl, jeszcze w przewodniku po Tatrach z 1925 roku, wydanym pod redakcją Chmielowskiego i Świerza, czytamy, że na hali pasły się krowy i owce. Zabudowania służyły jednak nie tylko pasterzom. Korzystali z nich prawdopodobnie także górnicy pracujący w kopalni hematytu na Kopie Magury. W XIX wieku z magurskich sztolni wywożono rzekomo setki ton rudy żelaza, a górnicy pracowali od niedzieli do piątku. Z tą przeszłością wiąże się legenda o Grzeli Królu, przywódcy powstania górników, którzy sprzeciwili się nakazowi pracy w niedziele.
Dlaczego schronisko powstało dopiero w latach dwudziestych?
Ruch turystyczny sprawił, że prowizoryczne noclegownie przestały wystarczać. Już w 1890 roku Polskie Towarzystwo Tatrzańskie wykupiło część hali wraz z dwoma szałasami, z których jeden pełnił funkcję schroniska. Na początku XX wieku Towarzystwo rozpoczęło starania o nowoczesny obiekt, a szczególną rolę odegrał Stanisław Osiecki, późniejszy poseł, wicemarszałek Sejmu i minister w rządach Witosa oraz Skrzyńskiego, wraz ze swym zastępcą inż. Stefanem Makarczykiem.
Plany budowy przerwała pierwsza wojna światowa. Do pomysłu wrócono po 1918 roku, a budowa zyskała zupełnie nowy wymiar. Traktowano ją jako element nowoczesnego patriotyzmu. Jak pisał wówczas „Tygodnik Ilustrowany”, była to „manifestacja przywiązania szerokich sfer do Tatr”. W 1919 roku podjęto decyzję o przesunięciu miejsca budowy do Doliny Suchej Wody Gąsienicowej, częściowo pod wpływem Sekcji Ochrony Tatr, która obawiała się o florę i faunę brzegów Czarnego Stawu.
Projekt powierzono Zdzisławowi Kalinowskiemu i Karolowi Sicińskiemu, który później nadzorował m.in. odbudowę Kazimierza Dolnego. W ostatecznej architekturze widać wpływy dawnej zabudowy tego nadwiślańskiego miasteczka. Budynek łączył styl góralski z polskim stylem dworskim i wyznaczył standardy dla kolejnych obiektów tego typu.
Wojsko, cegiełki i swastyka odwrócona od złego
Budowę finansowano z datków, sprzedaży „cegiełek” i dochodów ze starego schroniska. Najbardziej hojni darczyńcy mieli otrzymać dożywotnie prawo do bezpłatnych noclegów. Dzięki przychylności gen. Sikorskiego do prac skierowano dwa pułki strzelców podhalańskich oraz pułki saperskie z Krakowa. Saperzy zbudowali drogę dojazdową i kolejkę górską, którą dowożono kamień zbierany u zbocza Małego Kościelca.
Ciekawostką jest ozdoba poręczy schodów, znak „krzyżyka niespodzianego”, którego kształt jest identyczny ze swastyką. W kulturze góralskiej umieszczano go w zakamarkach domu, bo, jak wierzono, chronił przed demonami. W trakcie kolejnych remontów postanowiono te znaki pozostawić, uznając ich zakorzenienie w lokalnej kulturze.
Schronisko miało pomieścić 120 osób, a jego kuchnia wydawać 250 posiłków dziennie. Szacunki okazały się szybko niewystarczające. W latach trzydziestych nocowało tu ponad osiem tysięcy turystów rocznie. Ambitne plany rozbudowy zatrzymały sprzeciw miejscowych górali, a potem wybuch drugiej wojny światowej. Do rozbudowy wrócono po wojnie, m.in. po pożarze z 1963 roku. Ostatnie poważne remonty przeprowadzono w latach osiemdziesiątych.
Murowaniec do dziś spełnia swoje funkcje, będąc miejscem schronienia i celem masowych wycieczek miłośników polskich gór. Jego historia przypomina, że polska infrastruktura turystyczna powstała z inicjatywy prywatnej, ofiarności społeczeństwa i współpracy z wojskiem, a nie z biurokratycznych dyrektyw. Takich pamiątek narodowych, jak Kazimierz Dolny czy
